niedziela, 10 września 2017

Dział męski i florenckie migawki


Jak sójka za morze wybierałam się z chłopcami do Florencji i wybrać się nie mogłam. Od nie wiem już jak długiego czasu w pierwsze niedziele miesiąca wypadało nam coś, co nie pozwalało z miasteczka się ruszyć. Już prawie byłam pewna, że pierwsza niedziela wrześniowa będzie łaskawa, a tu bach - T i M ślub biorą. Teraz mam ambitny plan na niedzielę październikową, ale nim ona nastanie postanowiłam wykorzystać fakt, że do Marradi zawitał Paw i tak oto sobotę spędziliśmy w toskańskiej stolicy. Powodów wyprawy było kilka - moje blogowe zdjęcia i odkrycia, a także uzupełnienie braków w garderobie chłopców, którzy jak widać na zdjęciach - parafrazując toskańsko dziecięcy przebój - "zaraz cyprysy przerosną". 



Na przełęczy Colla spotkała nas mgła gęsta jak kisiel. Nikt się tym jednak nie przejął, bo wiadomo było, że aura miała być sprzyjająca, a kataklizm zapowiadano dopiero na niedzielę i w istocie, dziś kiedy piszę ten artykuł za oknem szaleje burza z ulewą i piorunami...


Ruszyliśmy przez Santa Croce w stronę Duomo i ulubionych sklepów. Nie, nie! Nie mam tu na myśli zacnej ulicy, lśniącej od blichtru, tylko popularne "sieciówki". Kiedy w jednym ze sklepów ekspedientka (czy takich słów się jeszcze używa?) na moje pytanie "czy jest większy rozmiar?" odpowiedziała: "dział dziecięcy do 164", aż mi się przykro zrobiło … I co teraz? Ja z moimi "bobasami" na dział męski??? Ale jak? Przecież to dzieci, dzieciątka maleńkie! 
Czasu nie oszukasz… Czas oszalał… Zakpił sobie ze mnie, że aż boli. 
Kupione zostały spodnie i dres na gimnastykę i inne duperele. Teraz moi mężczyźni, wciąż na przekór wszystkiemu zwani przeze mnie "bobasami" mogą zaczynać nowy rok szkolny...  


A tymczasem Firenze …
Piękna jak zawsze i jakoś nawet nie bardzo tłoczna. Zatrzymaliśmy się tylko w miejscach nigdy wcześniej  przeze mnie nie fotografowanych. Niektóre wpisaliśmy na listę "gratisowej" niedzieli, jak np. Museo del Bargello. 


Następny przystanek - Badia Fiorentina. Niewielu tu zagląda, a to jedno z najważniejszych  miejsc kultu religijnego Florencji. Jej wieżę widać na wszystkich pocztówkach i zdjęciach wykonanych z punktów panoramicznych. Charakterystyczna tak jak inne najważniejsze zabytki miasta strzelista dzwonnica, wysoka jest na 70 metrów, a jej dzwony w czasach średniowiecza wybijały godziny dla całego miasta.


Kościół jest też związany z historią Dante Alighieri, to podobno właśnie tutaj w czasie mszy po raz pierwszy ujrzał Beatrice Portinari.
 
 

Po Badii powierzchwony przystanek w Palazzo Vecchio. Mała wystawa, kilka zdjęć i w drogę...


 Potem były tak bardzo ulubione przeze mnie detale … Detale całkiem maleńkie i te odrobinę większe i oczywiście ludzie… Ludzie wystrojeni, ludzie w mundurach, turyści zapatrzeni ...


 

  - A teraz pojedziemy "tam" - wskazałam ręką miejsce pod drugiej stronie Arno. - Ale najpierw chyba musimy coś zjeść, a żeby zjeść musimy oddalić się nieco od centrum…

Miłej soboty i do "zobaczenia" jutro . Będzie czekała tu na Was prawdziwa florencka perełka...

ODDALIĆ SIĘ to znaczy ALLONTANARSI (wym. allontanarsi)


1 komentarz:

Drukuj