środa, 23 sierpnia 2017

Żal, "gdzieś" i letnie tęsknoty



Po Nocy Czarownic rytm miasteczka zaczyna wyraźnie zwalniać. Wyhamowuje jakby chciał przestawić się na jesiennym rytm. Uświadomiłam sobie, że przed nami ostatnie już w tym roku czwartkowe mercatino, że pozostał ostatni tydzień, kiedy mamy otwarty basen i ostatnia niedziela w tym sezonie z czynnym supermarketem. To niestety już w przyszłym tygodniu jest ten dzień, kiedy w górę wystrzelą fajerwerki, żegnając oficjalnie marradyjskie lato 2017. Żal jaki mnie w tym momencie ogarnia jest tak wielki jak wielka była radość 9 czerwca, kiedy ostatni szkolny dzwonek obwieścił wakacje. Choć po chwilowym "ochłodzeniu" nad Italię nadciąga kolejny afrykański upał i znów temperatury będą się ocierać o 40 stopni, to jednak na poniedziałkowym targu pojawiły się pierwsze kurtki i swetry, letnie sukienki powoli lądują na jednym wieszaku podpisanym - sconto... Szlag! A niech to szlag ten Czas Pędziwiatr...


Oczywiście każda pora ma swój urok i we wrześniu też czekają na nas atrakcje. Złoty wieczór w Marradi i przepiękne Feste dell'Ottocento w Modiglianie, a potem oczywiście marroni …  Jednak najsmutniejsze jest to, że wszystko prowadzi nieuchronnie do zimy … Jeszcze transparent z kasztanowym rozkładem jazdy nie zawisł nad ulicą, ale myślę, że to już kwestia dni. Poza tym wolny od szkoły czas zaczynamy już liczyć w tygodniach, a ja tak bardzo jestem szczęśliwa kiedy mam dzieci w domu...

- A może wyciągniemy Mario nad morze - proponuję. - Chciałabym się jeszcze wygrzać na plaży
- Pojedźmy lepiej na jakieś wojażowanie - prosi Tomek.
- Gdzie? 
- Gdzieś. Przed siebie…
- Nawet jeśli przed siebie to i tak musimy zdecydować czy w stronę Toskanii czy Romanii. Tak zupełnie "gdzieś" się nie da.
Ale to Tomka "gdzieś" bardzo mi się podoba. Nie było w te wakacje czasu na nasze ulubione włóczęgi, więc może nim wpadniemy w szkolny rytm jeszcze "gdzieś" zbłądzić nam się uda…
Taką mam przynajmniej nadzieję, a tymczasem dziś znów festa na placu, a w sobotę tortelli w Lutirano, a może po drodze spotka nas jeszcze coś nieoczekiwanego … 

GDZIEŚ to po włosku DA QUALCHE PARTE (wym. da kualke parte)

1 komentarz:

  1. Dlatego właśnie coroczne wyjazdy do Włoch planuję zawsze we wrześniu, wtedy lato trochę mi się rozciąga. Ja też nie czekam na zimę:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj