niedziela, 13 sierpnia 2017

Szczyt rozkojarzenia


- Ciao! Jesteś na strastellacie?
- Jestem! Oczywiście! 
- No to do zobaczenia wieczorem!
- Ci vediamo!

***
- Ja niestety nie mogę, musi się tym zająć Mario. Ja jestem na strastellacie.
- To dziś?
- Dziś, dziś!

***
- Jeszcze dwa spritze?
- Nie, już nam wystarczy, bo nie podołamy strastellacie.
(śmiech)

*** 
- Stoooooop!!!!
- To nie tu? - pyta M.
- Zapomniała czegoś? - myśli w tym samym czasie A.
- TO NIE DZIŚ!!!!
- ?
- To nie dziś!!! To w poniedziałek! il 14 agosto!!!!! - wpatrywałam się rozpaczliwie w telefon, na którym wyświetloną miałam reklamę nocnej wyprawy. Coś mnie tknęło… Coś się nie zgadzało... Na drodze nie było żadnego ruchu, a przecież powinniśmy sunąć w sznurze samochodów. Postanowiłam więc jeszcze raz sprawdzić ogłoszenie, choć to samo zdjęcie oglądałam w domu godzinę wcześniej, żeby upewnić się co do szczegółów - miejsce startu, godzina, trasa, ecc… Miałam ochotę zakopać się pod ziemię…


Zawróciliśmy pod dom. Dzieci zabrały swoje plecaki i ruszyły gdzieś swoimi ścieżkami, a ja starając się, żeby nikt mnie nie widział zestrojonej na górskie klimaty zapytałam tylko: 
- Białe czy czerwone? 
Wieczór tak czy inaczej udał nam się znakomicie, bo nie mogło być inaczej, ale ja jeszcze długo nie mogłam darować sobie tego, jak bardzo jestem rozkojarzona, jak mogłam nie zauważyć "14" na plakatach?? I przede wszystkim - dlaczego w ciągu dnia nikt nie wyprowadził mnie z błędu??? 
No cóż - nauczka na przyszłość… Goście na pewno nie pozwolą, by ten incydent poszedł w zapomnienie. Poczułam się jednak zdecydowanie lepiej, kiedy usłyszałam, że innym zdarzyło się pojechać na festiwal i pomylić rok… Czym jest więc na tym tle moje MAŁE niedopatrzenie?:)
Na szczęście było wczoraj coś, co wyszło mi cudownie - le melanzane gratinate - zapraszam Was do kuchni, gdybyście szukali kulinarnego natchnienia!



ROZKOJARZONA to po włosku DISTRATTA (wym. distratta)

3 komentarze:

  1. Kasiu, miałaś po prostu pechowego 13-ego😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się, w czerwcu tak samo zorganizowałam rodzinkę na festiwal latawców w Gdańsku. Tyle, że ja na imprezę byłam gotowa już na tydzień przed. Jakąż musiałam mieć minę szukając tych wspaniałych latawców na prawie pustej plaży w Sobieszewie 😂
    Uściski
    Asia C.

    OdpowiedzUsuń
  3. Były chmury �� , ale i radosne
    "Włochy z psem"

    OdpowiedzUsuń

Drukuj