niedziela, 27 sierpnia 2017

Raport o pacjencie i finisz marradyjskiego lata


Pacjent powoli wraca do zdrowia. Po wczorajszym porannym spadku formy, zaczyna być tylko lepiej. Ostatecznie też najważniejsza wiadomość - serce nie ucierpiało. Paradoksalnie szalona decyzja Mario, by samemu dojechać na pronto soccorso w Marradi, zamiast dzwonić i czekać na ambulans okazała się zbawienna. Początkowo został przez wszystkich nas zbesztany za taką brawurę, bo przecież w takim stanie … wszystko mogło się wydarzyć, ale to właśnie sprawiło, że udało mu się uprzedzić zawał. Nie ma co już teraz tego rozpatrywać. Żyły naprawione, a na to potrzeba było aż dwóch zabiegów i choć było źle, to jak powiedział lekarz, teraz jak tylko pacjent dojdzie do siebie "znów po tych swoich górkach będzie mógł biegać". 
Przekazałam Wasze słowa, pozdrowienia i życzenia zdrowia, za które Mario bardzo Wam dziękuje. Mam nadzieję, że niebawem wróci do domu.



Ja sama padam ze zmęczenia. Stres ostatnich dni sporo mnie kosztował. Dodając do tego zmęczenie i brak snu mam uczucie jakbym za chwilę miała rozsypać się na milion kawałków. Minione dni i takie też będą następne rozciągnięte są pomiędzy szpitalem, lekcjami i … oczywiście Gośćmi. Niestety nie uda nam się zrealizować naszej popisowej grillowej kolacji w ogrodzie przy Santa Barbara. Zamiast tego podarowaliśmy sierpniowym Gościom inne emocje… Niestety życia człowiek nie przewidzi, my sobie ono sobie. 
Tak czy inaczej mam nadzieję, że mimo przykrych wydarzeń marradyjski czas będzie niezapomniany. Jak zawsze staramy się pokazać miejsca niepopularne, spędzić trochę czasu razem przy winie na pogawędkach, a pogoda ku temu sprzyja, bo wciąż gorąco jest jak w lipcu i nic na razie zmian nie zapowiada. Nawiązują się nowe znajomości, chłopcy biorą na siebie rolę przewodników, kiedy ja jestem zajęta, a w zamian korzystają ze spontanicznych lekcji pływania udzielanych przez Gości. 



Dzień na basenie zanim to wszystko się wydarzyło miał być takim małym prezentem dla mnie samej. Przez chwilę nic nie robić tylko cieszyć się ostatnimi dniami wakacyjnego Marradi. Jeszcze tylko tydzień i na basenie zapanuje cisza. Na następne wodne igraszki będziemy musieli czekać do czerwca. Mam nadzieję, że nim nastanie jesień uda nam się choć na chwilę wyskoczyć nad morze ...


ZAWAŁ SERCA to po włosku INFARTO (wym. infarto)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj