poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Odcienie dorosłości i ostatni Goście


Wizyta w szpitalu dopóki Mario nie wróci do domu jest teraz stałym elementem dnia. W niedzielę zabieram ze sobą Mikołaja. Tomek zostaje w domu, sam przyznaje, że brakuje mu odwagi, a ja nie namawiam. Mikołaj natomiast upiera się, że chce uściskać Mario i chyba przekonać się na własne oczy, że już jest wszystko dobrze. Dzieci bardzo przeżyły całe to wydarzenie… Chyba nawet bardziej niż bym przypuszczała. 


Ogląda Mikołaj wenflon i każdy kabelek, słucha z otwartymi szeroko oczami opowieści z OIOMu, patrzy nieśmiało na innych pacjentów i dopiero do mnie dociera, że on tak naprawdę po raz pierwszy jest w takiej sytuacji, po raz pierwszy dorosłymi oczami widzi szpital od środka i tych wszystkich chorych ludzi. 


- Jak się czuje Mario? - pyta Tomek jak tylko wracamy do domu.
- Już dobrze.
- Ufff… Pozmywałem, pozamiatałem, pościeliłem łóżko.
- Zuch! Dziękuję!
- Nawet ten garnek umyłem.
- Kochany jesteś. Ugotujemy coś razem?
Gotuje Tomek, ja tylko podpowiadam, uczę, pomagam. Taka niby nic nie znacząca chwila, ale nagle odzyskuję spokój. Widzę jak Tomek krząta się przy palnikach, kroi pomidory, wrzuca na patelnię kapary i oliwki, miesza smakuje, sam swoją pracę zachwala. Taki jest już dorosły...
- Dodam peperoncino? A może dwa?
- Jedno, inaczej Mikołaj nie da rady. 
Wszystko będzie dobrze. Nagle ogarnia mnie przekonanie, że inaczej być nie może. Musi być dobrze

Wieczorem przygotowuję kolację dla Gości. Tonno e fagioli, melon z prosciutto, sery i troffie  z sosem bakłażanowym. Nie zrobiłam nawet jednego zdjęcia
Zastaje nas noc przy stole, ale jest tak miło, że z żalem idziemy spać.  I ten pobyt dobiega końca i zaraz Dom z Kamienia po raz pierwszy od dwóch miesięcy na dłuższą chwilę opustoszeje. Kończy się letni sezon, ale już z końcem września zawitają do nas kolejni Goście

DOBREGO TYGODNIA!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj