wtorek, 4 lipca 2017

Dziś jest dziś


- Ile kosztują studia w Los Angeles? 
- Myślę, że to dziesiątki, a raczej pewnie setki tysięcy dolarów.
- Będę już odkładał pieniądze - deklaruje Tomek całkiem poważnie. - Czy to zły pomysł? - patrzy na mnie badawczo.
- Skądże znowu! Bardzo dobry. Jeśli naprawdę chcesz tam studiować… 
- Tak, w szkole filmowej.
- Przyjadę do ciebie i pójdziemy razem na prawdziwego burgera, a może na jakiegoś homara? Co się jada w LA? 
- Pójdziemy na gumbo!
- To chyba nie ten rejon… ale nie wiem, nie znam się.
Od jakiegoś czasu plany Tomka przestały zmieniać się jak w kalejdoskopie. Filmem, zdjęciami i ich obróbką zainteresował się na poważnie i co ważniejsze naprawdę myśli o studiach za oceanem. Dobrze, że do tego momentu jeszcze daleko, a za marzenia na szczęście wciąż nie wniesiono opłat ani podatków!
- A ja będę studiował w Londynie! - wtrąca się młodszy.
- Jest szansa, że za osiem lat minie ci już "potterowe" fiksum dyrdum.
- Ale to nie o to chodzi!
- Na pewno?
- Po studiach nie wrócę od razu do Włoch - Tomek kontynuował opowieść - chciałbym pomieszkać trochę na prawdziwym ranczo. 
- Jak Cejrowski? 
- Powiedzmy. 
- A potem?
- A potem wrócę do Marradi.
- Ja też wrócę do Włoch, ale jeszcze nie wiem czy będę mieszkał w Marradi.



Słucham nastoletniego słowotoku mieszającego się cykaniem cykad. Czas na spacer i wyprawę na lody do Marradi to zawsze czas rozmów mniej lub bardziej poważnych. Słucham ich z uwagą i cieszę się, że potrafią marzyć, że w tych ich marzeniach jest tyle brawury. Ja sama dawno temu nie miałam tyle śmiałości. Rosłam z przekonaniem, że i w marzeniach trzeba zachować umiar, zaszczepiona mi została durna pokora, której szczerze nie znosiłam. Dobrze, że Tomek i Mikołaj nie stawiają sobie ograniczeń, że mimo tylu moich trudności oni mierzą wysoko. Z doświadczenia wiemy przecież, że życie potrafi zaskoczyć i nawet to, co dziś zdaje się najbardziej nieprawdopodobne może się spełnić. Oby tak było! 
Oczywiście dziś kiedy chodzimy na lody, kiedy trzymamy się za ręce, kiedy jeździmy razem na rowerach, dziś nawet jeszcze nie chcę myśleć o tym, że te moje dwa kolorowe motyle kiedyś wyfruną w wielki świat… To będzie kiedyś. Dziś jest dziś. 

OGRANICZENIA to po włosku LIMITI (wym. limiti)

1 komentarz:

  1. Dobrze, ze maja aspiracje! Powodzenia! Watka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj