czwartek, 13 kwietnia 2017

Prawa natury


Zatrzymałam się w progu, w całkowitym bezruchu i obserwowałam z dziką satysfakcją jak skrzydlaty "gość" wyjada z ziemi robaki. Z satysfakcją niepowodowaną bynajmniej sadystycznymi zapędami, a zwykłą złością i prymitywną potrzebą zemsty…
A to było tak: 


Zabraliśmy się za uporządkowanie donic z tym, co w nich ocalało po zimie. Już prawie miesiąc minął odkąd wyciągnęliśmy je na światło dzienne, więc nadszedł czas usystematyzować to co żywe i wywalić zeschnięte kikuty, w których się życie jednak nie odrodziło. Donica po donicy … Kiedy Mario wysypał ziemię z tym, co kiedyś było piękną surfinią, aż zaniemówiliśmy z wrażenia. 
- I teraz jasne dlaczego nie "odbiły"!
- Ohyda! 
Ziemia ruszała się od białych pędraków wielkości mojego małego palca.
- Jak miały przetrwać?? Przecież to zeżarło wszystkie korzenie!
Obrzydlistwo! Wiesz, że to my je przywieźliśmy? Musiała się wymieszać ziemia z nawozem z tą pod kwiaty i poszło lawinowo. 
- Trzeba je wszystkie sprawdzić. 
Zaczęła się żmudna praca… 
To co można wybrać było rękami zostało wybrane, ale wiadomo, że nie wszystko gołym okiem widoczne, a "korzeniożercze bestie" z pewnością złożyły już jaja. Mario zarządził, że ziemia musi zostać na słońcu, bo to skutecznie intruzów wykończy. 
Ktoś był jednak szybszy od słońca…
Jak tylko odeszliśmy zaraz przy "suto zastawionym stole" pojawili się goście. Kosy (o ile się nie mylę) na zmianę podlatywały, wypełniały dziób proteinami i odlatywały w górę na drzewko. 
- Patrz tam jest gniazdo… Jedzcie na zdrowie! Częstujcie się do woli!

***
Nigdy nie zwracałam uwagi na takie obrazki, nie zastanawiałam się nad nimi, generalnie miałam to gdzieś. To życie tutaj mnie zmieniło. Dziś zachwyca mnie nawet szpak. Przystaję i zamyślam się nad doskonałością natury, jak to jest wszystko dobrze zorganizowane… Świat fascynuje nawet w takich drobiazgach.

***
Raz… dwa … trzy… jeszcze ciasto do pieca, zrobić ragu', jeszcze dokupić to i tamto, jeszcze ostatni błysk, co łatwe nie będzie, bo odkurzacz się spalił, jeszcze dywan na schodach czerwony rozwinąć, zamówić orkiestrę lokalną  i może sbandieratori? Z tymi ostatnimi to żart, ale z resztą prawda, więc uciekam, bo to już za chwilę, już za momencik…
Życzenia świąteczne jeszcze nie dziś, ale też od razu proszę o wyrozumiałość, gdyby w najbliższych dniach posta zabrakło. Są rzeczy ważne i ważniejsze.

KORZENIE to po włosku RADICI (wym. radici)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj