środa, 12 kwietnia 2017

Ostatnie przygotowania i "co to była za burza!"


We wtorkowy wieczór wszyscy patrzyli z nadzieją w niebo. Od Palazzuolo nadciągnęły chmury, a jak mówi lokalna "mądrość": jeśli chmury idą od Palazzuolo - to deszcz murowany. 
Deszczu zwykle nikt nie chce, ale sytuacja jest wyjątkowa. Nie padało u nas od dawna i teraz, kiedy wszystko puszy się w wiosennym rozkwicie odrobina wody, wilgoci przydałaby się jak nigdy!
Wtorkowe niebo naburmuszyło się nie na żarty, królujący nieprzerwanie od dłuższego czasu wiosenny lazur schowało za siną pończochą, zupełnie jak rabuś z kiepskiego filmu. Pościągałam wszystko z tarasu, w tym przede wszystkim moje nowe poduszki, pozamykałam okna i czekałam aż na dobre rozkręci się prawdziwa wiosenna burza. Jedno pomrukiwanie, drugie, jedna, kropla, dwie, trzy, kropel tyle, że ledwie nawierzchnia drogi się zmoczyła, w oddali jeszcze jedno pogrożenie piorunowego palca i tyle … Tyle hałasu o nic! Ot, się popisała wiosenna burza, nie ma co!


Do przyjazdu Bardzo Ważnych Gości możemy zacząć odliczać godziny. To już jutro! Już jutro, a ja... jestem w lesie!!!! To znaczy zrobiłam sto tysięcy różnych rzeczy i pokoje i taras, ale mam wrażenie, że wciąż końca nie widać! Na szczęście najważniejsze już jest - trufle zamrożone, wino w cantinie, a prosecco się chłodzi. Z podekscytowania nie mogę się na niczym skupić, a tyle jeszcze codziennych obowiązków po drodze.


Chłopcy podekscytowani dziś podwójnie, bo przed nimi ostatni szkolny dzień nim zacznie się przerwa wielkanocna. Ja też tego ich wolnego doczekać się nie mogę, bo szczerze uwielbiam mieć chłopców w domu. 
A teraz koniec gadanio - pisania! Muszę wreszcie wydostać się z tego lasu! 
Ostatnio przeczytałam na fb, że "środa to w pół do piątku". Środę zdecydowanie łatwiej polubić niż poniedziałek, a zatem życzę Wam dobrej środy przedwielkanocnej!

PALEC to po włosku DITO (wym. dito)

3 komentarze:

  1. Na pewno wszystko się uda przygotować na przyjazd Gości,zresztą to atmosfera jest najważniejsza 😊 a myślę,ze dobrego nastroju nie zabraknie😊 Ale u Was pięknie,zielono.My ciagle czekamy na te pełnię wiosny.Dojrzewam coraz bardziej do odwiedzenia Toskanii,zawsze gdzies tam przemykaliśmy przejazdem.A teraz myśl zaczyna kiełkować,żeby wpasc tam na kilka dni... chociaż.To dzięki Tobie Kasiu 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia "środa minie tydzień zginie" jak mawia klasyk
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorszy dzień w tygodniu to środa, bo jeszcze dwa dni do piątku zanim łikend nastanie...
    A optymistycznie, to tylko dwa dni kiedy można tyle zrobić, żeby w sobotę się nudzić :)
    C-ó

    OdpowiedzUsuń

Drukuj