piątek, 10 marca 2017

Piękne oczy


Wracaliśmy do domu w bajkowej scenerii… Dni zdecydowanie się wydłużyły. Światło słońca znika całkiem dopiero za kwadrans siódma. W południe, za wiatrem termometry przekraczają dwadzieścia stopni. W Faenzie widziałam nawet 28 wczesnym popołudniem, ale to chyba niemożliwe, musiał być zwichrowany. Choć przyznać trzeba, że kiedy wczoraj w ciągu dnia przeniosłam się z pracą z komputerem na taras, to zaraz zaczęłam ściągać z siebie to, co było do ściągnięcia, podciągać i zawijać to, co się dało… Cudownie ciepło! Mogłoby już tak zostać!

Wracaliśmy od okulisty. Wieści kiepskie. Tak jak było przewidziane - Tomek rośnie, a jego wada się pogłębia. A że rosnąć będzie jeszcze przez jakiś czas, to na pewno nie koniec tego procesu… "Ale żeby zaraz aż tyle?" Patrzyłam w te piękne, wielkie oczy, ze źrenicami otwartymi na całą szerokość. Te oczy, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia… Potem zakochała się w nich też pewna sławna aktorka… "Piękne oczy! On ma takie piękne oczy!" Kto by wtedy przypuszczał, że tak jak piękne, tak też będą słabe … 
"Przy tak dużej wadzie polecam szkła kontaktowe" - powiedział lekarz. Nie wiedzieć czemu przypominał mi bardzo tego lekarza z Forresta Gumpa, może dlatego, że poklepał Tomka po ramieniu niemal z ojcowską czułością i powiedział "Tomi, trzeba cię trochę wzmocnić!". 
Tomek na wieść o szkłach zatarł ręce, bo już od dawna po cichu o nich przebąkiwał. 
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się u optyka. Soczewki natychmiast zamówione, ale  swoją drogą okulary też trzeba zrobić… Poprosiłam o wycenę cieniutkich szkieł. Musi mu być wygodnie i komfortowo, to chłopiec, nie założę mu ciężkich szkieł jak denka od butelek… "Ile???" - aż usiadłam z wrażenia i pomyślałam w duchu - "Przecież to nieludzkie!"… 
Co mam sprzedać nerkę? Duszę? No nic, coś wymyślę, noce przecież mam wolne, może ktoś w Australii albo Nowej Zelandii zapragnie się uczyć włoskiego

***
- Flet miałaś mi kupić na jutro! - Mikołaj przerywa moje zarobkowe rozważania.
- Kupię, kupię.
- Ale podobno "u Marisy" już wszystkie wykupione!! 
- Teraz już "u Glorii". Na jutro możesz pożyczyć od Tomka.
- Ale ja muszę mieć swój. 
- Będziesz miał swój. 
- Ja ci pożyczę, tylko umyj potem. Ja też dam ci umyty.

***
Patrzę jak słońce zachodzi za za pagórkami Romanii. Czarne zarysy sosen, jak niemi aktorzy migają za szybą. W szybie odbija się moja twarz, czoło mam ściągnięte, chmurne jak toskańskie niebo jeszcze kilka dni temu. Staram się rozpogodzić, niebo dało radę to i ja dam. Od tych zmartwień jeszcze bardziej mi się zmarszczki pogłębią i już całkiem będzie klops... Jakoś to będzie, jakoś być musi!!!

SZKŁA KONTAKTOWE to po włosku LENTI A CONTATTO  (wym. lenti a kontatto)

9 komentarzy:

  1. Znam problem. Tzw krotkowzrocznosc rozwojowa. W dodatku dziedziczna! W Polsce porządne okulary, zamawiamy zazwyczaj fotochromy (slonce bardziej razi), plastikowe, pocieniane, kosztują mnóstwo. Syn odziedziczył wadę po mnie, czuję się z tym fatalnie! Rzeczywiście, wada przyhamowała po zakończeniu okresu wzrostu. Lekarze nie sugerowali też szczególnych ograniczeń w wyborze zawodu. Istnieje nadzieja, że operacje laserowej korekty krotkowzrocznosci, zostaną udoskonalone i kiedy Tomek przekroczy 20 lat (w tym wieku jest sens je robic) będzie mógł rozważyć i taką opcję. Pozdrawiam serdecznie, z wielką przyjemnością odwiedzam Kamienny Dom.

    OdpowiedzUsuń
  2. [url=http://emotikona.pl/emotikony/][img]http://emotikona.pl/emotikony/pic/0heart.gif[/img][/url]
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za pomyślne leczenie oczu Tomka ! Pozdrawiam AnetaG

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam podobny problem. Tzw krótkowzroczność rozwojowa jest niestety dziedziczna i tak się niefortunnie stało, że odziedziczył ją po mnie syn. Ceny szkieł są straszne(rosną razem z wadą), bo to i plastikowe i pocieniane, a jeszcze fotochromowe, żeby słońce nie raziło. Na pocieszenie dodam, że po okresie intensywnego wzrostu wzrok rzeczywiście przestaje się tak szybko pogarszać, bo nie rośnie gałka oczna. Trzeba trochę uważać, lekarze powtarzali, że niewskazane są sporty wysiłkowe i ćwiczenia fizyczne, w których przyjmuje się pozycję głową w dół. Jest nadzieja, że gdy syn Pani osiągnie odpowiedni wiek, udoskonalą operacje laserowej korekcji wzroku i nie będą straszyły ew. powikłania. Serdecznie pozdrawiam, z przyjemnością odwiedzam Kamienny Dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej rodzinie Tomek jest jedynym przypadkiem:(

      Usuń
  5. hej!
    niestety, nałogowe czytanie książek również pogłębia wadę, wiem z doświadczenia...
    w grudniu 2012 w Polsce za okulary mojego krótkowidza i astygmatyka płaciłam 1200 pln, w listopadzie 2016 w Anglii 400 funtów, jakie są ceny w Italii? z czystej ciekawości pytam, jeśli zechcesz to napiszesz ;)
    pozdrawiam, Agatta (od Grazielli i pomidorów ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą różnicą, że 1200 zł to była połowa pensji minimalnej, a 400 funtów, to ok. 50 godzin angielskiej minimalnej stawki godzinowej!

      Usuń
    2. Tutaj to około 380 euro z oprawkami, zależy jakie oprawki i jakie szkła, mówię o tych cienkich.

      Usuń
  6. A kupno na raty nie wchodzi w gre?
    Lub zakup okularów w Polsce?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj