środa, 1 marca 2017

Luty gasi światło.


I w końcu marzec przyszedł po omacku… 
Deszcz zaczął padać już przy kolacji, czyli zaraz po tym jak ognie zapłonęły. Z każdą chwilą rozkręcał się i przybierał na sile… Zaczął od subtelnych kropelek, zmieszanych z wiatrem, a skończył ulewą, która zgasiła nie tylko ognie, ale również wysadziła w Biforco światło. Dobrze, że choć zjawiliśmy się przy stosie przed czasem, przed godziną umieszczoną na plakatach, przynajmniej zdążyliśmy się na ogień napatrzeć i trzaskaniem jego płomieni nacieszyć. Gdyby nie ten deszcz, byłoby tak pięknie… 


O Lom a merz pisałam już dwa lata temu. To jedna z moich ulubionych tradycji, jedna z moich ulubionych tutejszych fest, jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie momentów w roku. Luty znika z kalendarza, a ponieważ następujący po nim marzec jest miesiącem siania i miesiącem, w którym przychodzi wiosna, dlatego w ostatni wieczór lutego, o zachodzie słońca rozpala się ogniska. Na stosach płoną gałęzie z pierwszych pozimowych przycinek. Czuć to wiosenne odrodzenie... 


Oczywiście jak zawsze w Italii każda tradycja, każda okazja jest dobra do festowania. A zatem i "Światło dla marca" obchodzi się z przytupem. Zestaw obowiązkowy to jedzenie, muzyka i ludzie. W tym roku znów zawitaliśmy do Popolano, gdzie miała odbyć się najhuczniejsza w okolicy impreza. 
Szalony wiatr tarmosił dzień już od wczesnego rana. Wszyscy mówili, że prognozy na wieczór, nie są optymistyczne, jednak nikt nie myślał o odwoływaniu czy nieprzyjściu. Nad stołami na wszelki wypadek rozciągnięto plandekę, a Rocca ze swoją muzyką zapobiegawczo stanął pod namiotem.


Ogień trzaskał, Rocca śpiewał, zaczęto wydawać polentę i ciccioli i karnawałowe słodkości, bo przecież wraz z lutym kończył się też karnawał, biesiadnikami zapełniła się jedna sala i druga i byłoby tak pięknie… 


Gdyby tylko luty 2017 miał więcej ogłady... Ten natomiast zgasił ognie, zalał kubłami wody, chlusnął najobficiej jak umiał, czarne chmury przygnane wiatrem wycisnął jak gąbki i sobie poszedł. Na szczęście marzec znalazł drogę nawet po omacku. Po upiornej nocy nad Biforco budzi się lazurowe, pogodne niebo... 


BUDZI SIĘ to po włosku SI SVEGLIA (wym. si swelia)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj