sobota, 4 lutego 2017

Wielki powrót zza oceanu...


I oto po czterech miesiącach znów siedzimy przed barem i wznosimy toast za drugi już pobyt N. w Marradi. Zbliżamy kieliszki do siebie, ale nim usta dotkną szkła jeszcze tylko dwa zdjęcia... Weekend czas zacząć! 

- Nie myślałam, że tak szybko wrócę.
- Ja też nie. Nie sądziłam, że to się uda, ale cieszę się jak wariat!! 

- Jak lot?
- Trochę trzęsło, niefajnie. 
- Od ilu godzin jesteś w podróży?
- Od 16! 
- Zmęczona? Dasz radę jutro?
- Dam. Po tym drinku zaczynam być głodna.
- To dobrze, trippę zrobiłam.

- Ciepło tu macie!
- Ciepło? - dziwię się tym stwierdzeniem i zerkam na grafitowe, naburmuszone niebo. 
- U nas przy takiej temperaturze ludzie zaczynają chodzić w krótkich spodenkach… ale widzę, że tu wszyscy twardo w puchówkach.
- Przecież zima jest! Puchówki będą na grzbiecie do kwietnia.
- Oby tylko nie padało …

Pobożne życzenie! Chyba pogoda nie ma wielkich chęci do współpracy i nie wie, co to gościnność i dyplomacja. Tak czy inaczej mam nadzieję, że jakie by to niebo nie było, zrealizujemy z N. nasz plan. Weekend zapowiada się wspaniale, również następne dni będą obfitowały w wojażowanie, zwiedzanie i ciekawe spotkania. 
Bardzo na ten moment czekałam … Czas ruszyć w trasę! Buon fine settimana!!!

PUCHÓWKA to po włosku PIUMINO (wym. piumino)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj