piątek, 3 lutego 2017

Szkolne półmetki większe i mniejsze


- Co mi zrobisz do jedzenia na wycieczkę do Bolognii?
- Już myślisz o wałówce? Najpierw skończ kolację, Bolonia za kilka dni. 
- No wiesz… chciałbym wiedzieć.
- Coś dobrego, nie martw się. Jeśli masz propozycje to słucham. Poza tym będziecie chyba eksperymenty z czekoladą robić, a zatem z głodu nie zginiesz!

***
Tomek tak jak i w zeszłym roku jedzie na warsztaty naukowe do Bolonii. Drugi semestr jest zawsze bardziej kolorowy, a ten właśnie się zaczął. Oznacza to też, że mój starszy syn, przekroczył półmetek scuola media… Czas gna. Na dniach zostaną rozdane do wglądu  świadectwa z wynikami półrocznymi. Mam nadzieję, że i tym razem będę mogła być dumna. Choć tak naprawdę dumna jestem zawsze, powody do tego obydwaj dają mi każdego dnia...

***
Kilka dni temu Tomek przyniósł scenariusz sztuki teatralnej, która będzie wystawiona na zakończenie drugiej klasy. Dostał rolę, o jakiej marzył. Podekscytowany tym jest niemożliwie i tak się tym rozochocił, że sam złapał się znów za pisanie. Tworzy swój spektakl albo film, sama już nie wiem, pisze scenariusz … po angielsku.
- Aż taki dobry się czujesz z angielskiego?
- Wiesz mamusiu, to nie jest wyszukane słownictwo, ale przynajmniej wprawiam się w pisaniu po angielsku. 
- Przyjeżdża N. więc wykorzystaj to, może coś ci podpowie i sprawdzi. Obawiam się, że moje kompetencje nie sięgają już twoim w tej dziedzinie…

***
U Mikołaja po świątecznej przerwie znów ruszyły treningi piłkarskie. W kalendarium pierwsze mecze turniejowe. Poza tym po staremu - gitary wciąż rozgrzane, to jedna to druga, to Nirvana, to Guns n'Roses, gra z coraz większą pasją i coraz lepiej…  Uczy się o Rzymianach i o budowie mózgu, powtarza słówka, których nawet ja nigdy nie słyszałam. Wycieczka na Elbę chyba jednak nie dojdzie do skutku, nowy cel to pewne piękne miasto w Lombardii. 

***
Przy kolacji Tomkowi buzia się nie zamyka, trajkocze tylko o szkole, dzień w dzień to samo, zawsze ma tyle do opowiedzenia. Nawet sam Mario się dziwi - "ja o szkole nigdy nie mówiłem, chyba czasy się zmieniły. Kiedyś to w ogóle nie był interesujący argument do rozmowy."
Dla Tomka jednak jest interesujący, choć czasy na pewno się zmieniły, to też niewątpliwie brawa należą się marradyjskiej szkole. Już prawie cztery lata odkąd chłopcy zasiedli w marradyjskich ławkach, a entuzjazm, który ogarnął nas na początku nie zmalał ani o włos…
Nie ma chorej rywalizacji, walki o punkty, czy miejsce w rankingach. O liczeniu średnich, wyciąganiu, poprawianiu ocen w ogóle nikt nie słyszał … Szkoła pozytywna.

CZASY SIĘ ZMIENIŁY to po włosku I TEMPI SONO CAMBIATI (wym. i tempi sono kambiati)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj