środa, 1 lutego 2017

Kiedy już niebo na stałe się rozpogodzi


Słońca jak na lekarstwo, chmury jak ołowiana powłoka, tylko na temperaturę narzekać nie można. Dziesięć stopni na plusie nawet w nocy, to wynik więcej niż zadowalający. Ale z szarym niebem to może i lepiej, przynajmniej nic nie kusi, nie ciągnie na dwór bez powodu, zew nie pcha w góry… Poza tym co konieczne, czego przeskoczyć, ani odłożyć na bok nie sposób, staram się jeszcze trochę odpocząć. Jeszcze nie pędzę, gnam, nie gonię. Wolniutko stopa za stopą, z częstymi przystankami. 
Z daleka widzę sąsiada i już sobie wyobrażam, że zaraz znów będzie żartował i śmiał się, że w takim tempie to 100km del Passatore w życiu nie pokonam. Ale tym razem o ultramaratonie nie wspomina ani słowem.
- Buongiorno!
- Buongiorno!
- Co ciekawego opowiesz? 
- Ciekawego (myślę sobie o grypie, ale o czym tu opowiadać)? Wszystko dobrze… A u ciebie?
- Dobrze, dobrze, ale zawsze mogłoby być lepiej, nie? - śmieje się rubasznie.
- Prawda!

***
Bardzo mi zależy, by od weekendu być w formie. Bardzo, bardzo! Oto bowiem już w piątek ktoś do Marradi powróci i przez kilka dni będziemy razem przemierzać toskańskie i "romagnolskie" ścieżki. Aż chce się skakać z radości! Nie mogę się doczekać! To będzie bardzo intensywny czas i zdjęć zbiorę pewnie tyle, że przez miesiąc będę mogła opowiadać o tym, co widziałam, gdzie byłam i kogo spotkałam… 

Wszystko to będzie wielką przyjemnością, ale też jednocześnie przygotowaniem do nowego sezonu. Niektórzy z Was już wakacje zaplanowali, w moim kalendarzu pojawiły się pierwsze notki turystyczne. Bardzo się na ten czas cieszę, bo pomoc w organizacji wakacji to jedno z moich ulubionych zajęć. W tym roku zadebiutuję też w organizacji nie tylko urlopów ale i "wielkich" wydarzeń. To powinien być bardzo kolorowy sezon. 

Czekam na kalendarium Marradi i okolic. Jeszcze przez kilka tygodni trwa karnawał, potem zaraz światło dla marca, złoty wieczór na placu i tak dalej i tak dalej przez koncerty, smaki, mercatini i stralunaty … Będzie się dużo działo - wierzcie mi na słowo! Wkrótce uzupełnię też braki w zakładkach, o których mi ostatnio przypomnieliście. Mam nadzieję, że tak jak i w zeszłym roku tak i w tym uda mi się być "Kusicielką w słusznej sprawie" i grono wielbicieli Marradi, Mugello i Domu z Kamienia znów nieco się powiększy…

WOLNIUTKO to znaczy PIANISSIMO (wym.pianissimo)

4 komentarze:

  1. Dzień dobry!
    Jak to cudownie móc myśleć o lecie na samym początku lutego, tam gdzie zima trwa połowę tego czasu co tu na północy... Dziękuję Kasiu, że mogę ogrzać swoją duszę choć odrobinę, przycupnąć na progu Twojego domu i słuchać Twoich opowieści.

    Kasiu, w jaki sposób mogę skontaktować się w sprawie wakacji u Ciebie?

    Dobrego dnia! Dobrego lutego!
    Asia z Oliwy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry:) Najlepiej mailowo albo z formularza kontaktowego w bocznym pasku.
      Ja optymistycznie myślę, że do nas zima już nie wróci, ale oczywyiście jeszcze za wcześnie na optymizm:)
      W każdym razie Tomek wyszedł rano przed dom i powiedział - Mamusiu jest tak ciepło, że prawie prawie … poszedł bym nad rzekę się wykąpać:)

      Usuń
  2. Dzień dobry :) Od niedawna śledzę blog ale wpisy czyta mi się tak jakbyśmy znały się od dawna. Dziękuję pęknie za to, że dzięki Pani mogę zaglądać w miejsca, do których tęsknie, choć wielu z nich jeszcze nie widziałam. Ale z doświadczenia wiem, że tęsknoty bywają różne :) Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i zazdroszczę temperatury na plusie :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chi va piano, va sano e lontano...

    OdpowiedzUsuń

Drukuj