środa, 22 lutego 2017

Językowe starocie i codzienny teatr.


- Czy my mamy słownik włosko - łaciński?
- Nie, ale mamy polsko - łaciński. Jest na górze w biblioteczce, na półce ze słownikami.
Tomek wraca za chwilę z zieloną książeczką pod pachą. Wertuje, kartkuje, czyta wybrane słówka.
- Czy ten słownik jest stary?
- Żartujesz? Sama z niego korzystałam na studiach… Czyli ma jakieś… dwadzieścia lat, no może ciut więcej.
- Aaaa, czyli stary! - stwierdza Tomek bezlitośnie.
Ponad dwadzieścia lat! Stary jak nic, dziecko ma rację! Dla niego pewnie tak stary jak sama łacina, a ja tymczasem myślę sobie - gdzie się podziały te wszystkie lata? Przecież to było jakby wczoraj, kiedy wkuwałam deklinacje do kolokwiów i egzaminów! 
Swoją drogą jak on mógł mi tak bezpardonowo o starości? Co za młodzież! O tempora! O mores!!!


Życie to teatr! Nie ja to wymyśliłam, ale tak jest w istocie! Moje marradyjskie, biforkowe życie to nie tylko górskie wyprawy, festy i wspaniała kuchnia. Nie każdego dnia mogę jeździć nad morze, spacerować po Bolonii czy górskimi graniami. Jednak mimo wszystko, tutaj każdy dzień jest "jakiś", każdy jeden składa się z pięknych obrazów i scenek pisanych przez codzienność. Nauczyłam się, by tą ważność rzeczy małych dostrzegać, by drobiazgi doceniać. Nauczyłam się tego tutaj. A zatem życie to nie tylko teatr, ale też niekończąca się szkoła, wieczna nauka.  


Wczoraj nauczyłam się czegoś nowego o Toskanii. 
La gorgia toscana to fonetyczny fenomen, który charakteryzuje dialekty toskańskie. Język od zawsze mnie fascynował i już dawno nauczyłam się wyławiać z tłumu mowę florentyńczyków. Oto mamy słynne "hasa" zamiast casa - gdzie nie brzmi K tylko H, czy "Haterina" zamiast Caterina. Jedna z hipotez mówi o tym, że ta naleciałość jest pamiątką po Etruskach… Czyż to nie fascynujące?


Oto mamy środek tygodnia… Przed nami tłusty czwartek, najbliższy weekend upłynie pod znakiem karnawału, a nad rzeką przy domu Świętej Barbary Mario ustawił już stos badyli. Luty powoli, powoli znika z kalendarza i zaraz zapłonie wszędzie światło dla marca… 

Och! Zapomniałam! - Są już pierwsze motyle!

ŁACINA to po włosku LATINO (wym. latino)

1 komentarz:

  1. No to jużwiosna zadomowiła się u Was na dobre! Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj