środa, 11 stycznia 2017

Historia i zima.


- Mam nadzieję, że jutro nikt nie będzie pytany i przejdziemy zaraz do Rzymian - odzywa się Mikołaj znad książki.
- Podoba ci się ten temat?
- Bardziej "Quattrocento" i druga wojna światowa, pierwsza z resztą też. 
- Mamusiu ja mam ci coś do opowiedzenia - wtrąca się Tomek.
- Co takiego? 
- Zaraz ci powiem, tylko skończę "studiować". Może moje wczorajsze dowcipy przytoczysz na blogu?
- Żartujesz?
- No tak… Wtedy ludzie przestaną cię czytać.
- A wiesz czemu "Quattrocento"?
- Wiem, wiem… Medici!
Stereofonia...
- I jak ta książka? Nie jest dla ciebie za trudna? Rozumiesz wszystko?
- Tak, tak!
Mikołaj zaczytuje się w dziejach Medyceuszy. Jeszcze trochę i będzie prawdziwym ekspertem. Wspaniale jest podzielać choć niektóre pasje własnych dzieci.


- To ja poczytam.
- A miałeś mi coś opowiedzieć.
- Tak? No to zaraz … Najpierw poczytam.
- Co to jest faszyzm? Kim był Stalin? - Mikołaj drąży temat. Mnie historycznego ignoranta szczególnie zadziwia to jego głębokie zainteresowanie dziedziną. - Co jest napisane nad bramą wejściową do Auschwitz? Czy w Auschwitz byli tylko Żydzi? Co to jest socjalizm? Komunizm? 
Od tych wszystkich pojęć aż mam dreszcze.
- Ciebie to naprawdę interesuje?
- Tak, chcę wiedzieć, chcę zrozumieć historię.
Otwieram "pomoce naukowe" i czytamy razem. Czuję się taka głupia. Nie potrafię mojemu jedenastolatkowi odpowiedzieć na większość pytań…
Na szczęście potem przechodzimy do geografii Włoch. Tu mogę podratować mój wątpliwy autorytet, zrehabilitować podupadłe ego. Zagadnienia: typowe dania regionów włoskich, góry, miasta - to na szczęście mam w jednym palcu…
Znów myślę sobie - jaka inna ta ich szkoła od tej, którą pamiętam ze swojego dzieciństwa… 
A nasze chwile przy kominku, czy przegadane, czy przemilczane - bezcenne... 

***
Notka pogodowa.
Termometr ani drgnie. Dalej w nocy - 2. Rzeka dalej zamarznięta. Prognozy na kolejne dni dalej zimowe. Zapowiadany na wczoraj śnieg ostatecznie do Mugello nie dotarł. To znaczy można powiedzieć, że dotarł, ale w jakiejś mikroskopijnej, ledwie widocznej postaci. Mówi się o kolejnych śnieżycach. Południe Włoch zamieniło się w krainę lodu. Polo Nord to przy Puglii i Bazylikacie zwykłe tropiki! Niektórzy się zachwycają, niektórzy mówią - piękne tak czy inaczej… A ja się wyłamię - nie, nie piękne, wcale mi się Alberobello ośnieżone nie podoba, ani Matera zatopiona w białym puchu. Wzdryga mnie od śniegu nawet na zdjęciach.      

MIEĆ DRESZCZE to po włosku AVERE I BRIVIDI (awere briwidi)

8 komentarzy:

  1. No szacun wielki dla Mikołaja za takie zainteresowania i pytana w tym wieku. Fajne ma Pani dzieci. Pozdrawiam z zimnej (dziś rano -21)Pl.
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Pozdrawiam serdecznie z odrobinę cieplejszej Toskanii:))

      Usuń
  2. Podrzuć mu serial Medici do obejrzenia, o ile uznasz go za stosowny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzeliśmy już dwa razy:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za dzieci ! Ile trzeba pracy żeby dac radę intelektualnie ! Z moimi nie bylo ``klopotu ``, niestety.
    Gratulacje dla rodziców!
    A zimy tak samo nie znoszę jak Pani i jeszcze bardziej .
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. wooow nie robcie z tych dzieci geniuszy jedynych na całym swiecie... zwykle przeciętne dzieci!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto powiedział, że to geniusze?chociaż czytające książki dzieci w dzisiejszych czasach można do geniusza porównać. Gosia.

      Usuń
    2. Tak masz racje-ZWYKŁE DZIECI !!!!!!!!!!!!!!

      Usuń

Drukuj