środa, 21 grudnia 2016

W obronie tradycji


Kiedy prawie dwa miesiące temu, po tym jak ogłoszono, że żywej szopki nie będzie, wybuchła dyskusja, kiedy wydreptywaliśmy ścieżki, negocjowaliśmy, przekonywaliśmy, nie wierzyłam, że w końcu na kilka dni przed świętami uda nam się ją zorganizować. Ale jednak!
Na początku po decyzji "wiadomo kogo" zapanowała radość ze zmiany stanowiska. Potem natomiast okazało się, że stanowisko jest wciąż to samo, a my poza szkołą możemy zorganizować sobie to co chcemy...


Nie było tradycyjnego pochodu ze światełkami, nie było profesora muzyki, który kierował zawsze śpiewem dzieci, nie było wielkiego show do jakiego zostaliśmy już przyzwyczajeni. Ale było za to coś wspanialszego, coś wyciska łzy wzruszenia… Serce, które stanęło w obronie tradycji!
Stroje, role, kwestie do nauczenia - wszystko trochę po cichu, jakby szopka zeszła nagle do podziemia i nie wiem jak nauczyciele nie mogąc wykorzystać w pełni szkolnego czasu zdołali to wszystko zorganizować. Teksty przemyślane, poetyckie, niektóre filozoficzne, dzieciaki przygotowane i radosne. To one przede wszystkim chciały mieć swoją szopkę, to za nimi stanęli rodzice i nauczyciele.  


Świat byłby taki piękny, gdyby nie systemy i prawa, które człowiek wymyślił na szkodę samemu sobie… Jestem szczęśliwa, że nasi marradyjscy nauczyciele podjęli się organizacji szopki, że murem wszyscy stanęli za tradycją. 


Pamiętam naszą pierwszą żywą szopkę w Marradi. Tomek czwarta klasa, Mikołaj druga. Minęło kilka lat, w czasie których tak wiele się zmieniło. 
Zmieniło się przede wszystkim to, że obydwaj dorośli. Wczoraj stali z tyłu wśród najstarszych dzieci, a nie z maluchami. Mikołaj już ostatni rok w przebraniu, za rok dołączy do chóru i stanie razem z Tomkiem w ostatnim rzędzie. O ile oczywiście szopka się odbędzie... Ale wierzę, że tak. Wierzę, że w Marradi znajdzie się choć grupa ludzi, która nie pozwoli pogrzebać starych tradycji, że dzieci wyrosną w przekonaniu, że ta tradycja, kultura są istotną częścią naszej cywilizacji, o wiele cenniejszą niż idiotyczne prawa.
A tak śpiewały dzieci: Benedicat tibi Dominus i Jingle bells rock

20 komentarzy:

  1. Jarosław Mikołajewski popełnił w tym roku niezwykłą kolędę - i myślę sobie, ze czas już, najwyższy czas zacząć żyć pełną piersią w krajach - rajach pod każdą szerokością geograficzną.

    Kolęda dla tęczowego Boga
    Bóg się rodzi, Cyganiątko,
    obok niego śpi jagniątko,
    Bóg się rodzi, Pakistańczyk,
    słońce mu we włosach tańczy.

    Rodzą się bożątka licznie,
    rodzą się dzieciątka ślicznie
    i pytają: gdzie jest raj?
    I pytają: gdzie jest raj?

    Ach, jak pięknie się rodzić,
    czy w Aleppo, czy w Łodzi...
    Ach, jak trudno się rodzić
    w małej łodzi na wodzie...

    Gdzie jest kraj i kraj to który,
    gdzie się Bóg tęczowej skóry
    może ukryć przed wojnami,
    przed lękami i głodami?

    Gdzie się Bóg nie trwoży trwogą,
    bo cóż trwogi bogom mogą?

    Bóg się rodzi, niebożątko,
    lulajże, Afrykaniątko...

    Ach, jak pięknie się rodzić,
    czy w Aleppo, czy w Łodzi...
    Ach, jak trudno się rodzić
    w wodzie, chłodzie, o głodzie...

    Bóg się rodzi, Polak mały.
    Jaki znak twój? Nosek biały.

    Bóg się rodzi, śliczny skrzat,
    niechaj mu przybywa lat,
    w kraju-raju, pięknym kraju,
    w kraju-raju, pięknym kraju,
    którym właśnie jest nasz kraj...

    Baju-baju, baju-baj...

    Ach, jak pięknie się rodzić,
    czy w Aleppo, czy w Łodzi...
    Ach, jak trudno się rodzić
    w małej łodzi na wodzie...

    Ach, jak pięknie się rodzić
    w Mińsku, Lwowie czy Łodzi...
    Ach, jak dziwnie się rodzić
    na Zachodzie i Wschodzie...

    Pozdrawiam Nicko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prosze zaspiewac te kolede zonie zabitego kierowcy w Berlinie i ich synkowi. Na pewno to ich pocieszy i uspokoi. I zaczna wreszcie "zyc pelna piersia". Kasia praska.

      Usuń
    2. Kasia, a wiesz, że też sobie o tym pomyślałam… Ja widzę imigrantów trochę inaczej, mówię to z punktu widzenia osoby mieszkającej w It, w kraju, w którym imigrantów jest bardzo dużo… Co innego uciekanie z kraju ogarniętego wojną, a co innego to co widać na ulicach włoskich miast i nie tylko, pewnie ci którzy mieszkają w innych krajach Europo Zachodniej potwierdzą moje słowa… Nie chcę absolutnie wsadzać kija w mrowisko.

      Usuń
    3. Kasiu, bo to pierwsze co przychodzi na mysl po ostatnich wydarzeniach. Tolerancja tolerancją a rzeczywistosc pokazuje co innego, stale powtarzajacy sie schemat. Zal mi tego mlodego chlopaka (kierowcy), czul sie bezpiecznie, siedzial w samochodzie w samym centrum Berlina. praska.

      Usuń
    4. Nie rozumiem skąd to oburzenie - przecież tam w tekście nie ma ani jednego słowa o terrorystach, zamachach - no chyba, ze ten Pakistańczyk tak Panią zirytował, Pani Kasiu Praska. Z całym szacunkiem do Pani pozwolę sobie wejść w polemikę. Przecież nie każdy Pakistańczyk czy Syryjczyk to terrorysta. Chociaż może? Jarosław Mikołajewski w książce "Wielki przypływ" dokładnie opisał tych terrorystów - np tego, który urodził się na łodzi kiedy uciekali przed wojną. Niestety nie udało się jemu i jego matce dopłynąć do lepszego świata. Nie udało się nawet przeciąć pępowiny i tak naturalnie złączeni utonęli. I takich przypadków można mnożyć bez liku i o tym jest ta kolęda. Nie warto wrzucać chyba wszystkich do jednego worka. Bo nie każdy Polak to pijak, nie każdy Cygan to złodziej, a nie każdy Pakistańczyk czy Syryjczyk to terrorysta.
      Nicko

      Usuń
    5. No oczywiscie ze nie kazdy, nie kazdy Panie Nicko. My mozemy tak caly czas powtarzac, ze nie kazdy pakistanczyk to terrorysta, tylko ja jakos nie znajduje w tym pocieszenia. Nie wspomne juz o rodzinie tego zamordowanego czlowieka. A co mi Pan sie zastawiasz tym Jaroslawem Mikolajewskim? Co on mnie interesuje? Ja tez sie bardzo duzo ksiazek o islamie naczytalam i wniosek jest jeden. Pozdrawiam, praska.

      Usuń
    6. Jeśli Pani nie interesuje to nie rozumiem zupełnie po co ta dyskusja. Ja się nie zasłaniam, czy jak tam Pani to ujęła "zastawiam". Mikołajewski napisał słowa tej kolędy wiec trudno tu o Nim nie wspominać. To, ze się przeczytało dużo książek o niczym jeszcze nie świadczy ( tak na marginesie nie każdy pracownik państwowej wytwórni papierów wartościowych jest milionerem) - należy jeszcze analizować fakty. Nie zamierzam też Pani w żaden sposób pocieszać bo specjalistą w tej dziedzinie nie jestem.
      Nicko

      Usuń
    7. Bardzo aktualne zrobiły się słowa Oriany Fallaci, mądra kobieta przewidziała to wszystko co się dzieje juz dawno temu, ale wtedy zarzucano jej rasizm.Nie lubię się w tym temacie wypowiadać, bo moje poglądy pewnie nie są politycznie poprawne, poza tym tematów polityki skutecznie tu unikam.
      Ale jeśli już to powiem tak - dzieci skrzywdzone przez wojnę? Straszne i niewyobrażalne…, ale przyznajmy uczciwie - kto za tą wojną stoi??
      I teraz zupełnie inna sytuacja - imigranci "niewojenni" którzy zalewają Włochy i Europę, mając jednocześnie nas w pogardzie. Jeśli ja uciekam do innego kraju, dziękuję za chleb i szklankę wody, bo ktoś mnie przygarnął, a tu w It możemy oglądać takie sceny, że aż złość czlowieka ogarnia, wdzięczności często nie ma, poszanowania dla naszej tradycji i kultury też nie. Już się zatrzymam bo nie potzrebne nam teraz dyskusję, wymieńmy się poglądami i dajmy potem spokój. Moje na temat imigrantów zmieniły się po kilku latach życia tutaj.

      Usuń
    8. Kasiu, a cóż to za argument w twych słowach o wojnie "Ale jeśli już to powiem tak - dzieci skrzywdzone przez wojnę? Straszne i niewyobrażalne…, ale przyznajmy uczciwie - kto za tą wojną stoi??" - czy mam to rozumieć, że jeśli Hitler doprowadził do wybuch II wojny światowej to ja w związku z tym mam pluć na wszystkich Niemców. Ok ale to nie temat na wywnętrzanie się tutaj na Twoim blogu. Zupełnie niechcący zrobiłem Ci tutaj lekkie bagno - i podłogi upaprałem przed samymi świętami. Myślałem, że inaczej to wszystko zostanie odebrane. Pozdrawiam
      Nicko

      Usuń
  2. Dobrze,że tradycja się obroniła.Napisz nam Kasiu jak włosi święta obchodzą,co gotują ? Jak wigilia u nich wygląda/kuchnia/? Byłoby to dla nas bardzo ciekawe do poczytania przed świętami.
    Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. POdlinkuję potem starsze wpisy, w których było sporo o tutejszych zwyczajach:))

      Usuń
    2. Dzieki za linki kasiu juz sobie poczytałam.
      Maria

      Usuń
  3. Pani Mario, Kasia co roku o tym pisze, wystarczy sie cofnac do postow w archiwum.

    OdpowiedzUsuń
  4. Droga Pani Kasiu .
    Przede wszystkim BARDZO SERDECZNIE DZIEKUJEMY ZA CALY ROK PANI PRACY NA BLOGU . ZA TEN WIELKI WYSIŁEK BYŚMY MOGLI UCZESTNICZYĆ W RÓŻNYCH CIEKAWYCH WYDARZENIACH , POZNAC REALIA CODZIENNEGO ZYCIA W TYM CZAROWNYM MIEJSCU.ZA OPOWIEŚCI O SPOTKANIACH Z PIĘKNYMI LUDŻMI. ZA CUDOWNE ZDJĘCIA. ZA WSZYSTKO , ZA PANI CIEPŁO I UMIŁOWANIE SPRAW MALEŃKICH. Z CAŁEGO SERCA ZYCZYMY PANI , CHŁOPCOM I RODZINIE PIEKNYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU - W ZDROWIU I MILOŚCI. I ŻEBY MARZENIE O KAMIENNYM DOMKU ZACZĘłO SIE SPEŁNIAĆ. Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie wczoraj rano trzeslo, nie pierwszy raz i nie ostatni na pewno.Rano, w autobusie, takie na oko 40 letnie byczki muzulmanskie, ubrane po eurpejsku, rozlozone na siedzeniach po prawej i lewej stronie jak w kawiarni,dyskusje po arabsku,wymiana video na smarfonach, i na pewno nie bylo to nic neutralnego, bo katem oka widzialam co nieco. A starsze Wloszki w mniejszosci, oczywiscie na stojaco. Pozniej dosiadl0vsie kilka w chustkach,potem czarni... Tak teraz tutaj wyglada. Kilka ml0dych dziewczyn , Wloszek, ktore jechaly do szkoly scisnelo sie blisko siebie, patzac z niedowierzaniem. Wychodzac, powiedzialm im na glos, ze juz w mniejszosci tutaj jestesmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to mi chodziło wyżej. Dziękuję. Taka niestety jest rzeczywistość:(

      Usuń
  6. Pani Kasiu, serdecznie gratuluję Pani i społeczności, że udało się Wam obronić tradycję. To przecież wielka część kultury całej Europy. Nie możemy się jej wyrzec bo przybysze tego nie rozumieją, nie znają, nie chcą kultywować. Skoro znaleźli tu gościnę, pomoc powinni to uszanować a nie zmuszać nas do zmiany naszego życia na ich wzór. Nie mogę tego zrozumieć jak można wchodzić do czyjegoś domu i zmieniać w nim wszystko na swoją modłę, nie szanując gospodarzy, ich pomocy.
    Bardzo się cieszę, że jesteście w komplecie na święta. Życzę całej rodzince aby te Święta były magiczne, radosne, pełne wzruszeń... Proszę również przekazać życzenia świąteczne dla pana Mario.
    Pani Kasiu, dziękuję za tego bloga. Poznajemy dzięki Pani zwyczajne, prawdziwe życie w naszej kochanej Italii. a i zachęca nas do zbaczania z utartych szlaków. Dlatego też we wrześniu w drodze powrotnej do Polski byliśmy z mężem w Biforco w sklepiku na kawie i w Marradi aby poczuć na własnej skórze atmosferę tego wyjątkowego miejsca, w którym Pani żyje. Jak miło było zobaczyć, Pani dom, pana Mario i poczuć, że to wszystko o czym Pani pisze to rzeczywistość a nie fikcja literacka.
    Serdecznie ściskamy i życzymy owocnego i spełnionego roku 2017.
    Wierni czytelnicy
    Asia i Darek z Łochowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa:) Następnym razem koniecznie przystanek w Kamiennym Domu:)

      Usuń
  7. kasiu, nie mów, że Wy też macie problemy z władzami szkolnymi... il peggio di questo Paese e' nei (vari) palazzi!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj