czwartek, 20 października 2016

Wypierwiastkowanie przyszłości i inne drobiazgi.



- Jak chcesz to policzę ci ile lat będziesz żyła - proponuje Tomek.
- Wiesz… nie jestem pewna czy chcę to wiedzieć.
- No weź! To nie takie straszne.
- No to licz.
- A mogę kalkulator?
- Proszę.
- A zatem … - marszczy czoło - twój rok urodzenia to 1977, miesiąc … - stuka na telefonicznym liczniku jakieś cyferki, coś tam dodaje, dzieli, odejmuje i w końcu z radością obwieszcza - 78 lat!
- Będę żyła 78 lat?
- Nie! Będziesz żyła JESZCZE 78 lat.
- Zwariowałeś??? To co ja będę przez ten czas robić? Po co tak długo?
- Powinnaś się cieszyć! Będziesz miała duże szanse żeby zostać prababcią!
- To jest wystarczający powód do radości. Słuchaj, a jak ty to liczysz? 
- Wiesz co to jest radice quadrata?
- Co takiego? 
- Radice quadrata.
- Matko! Nie mam pojęcia!
Wyciąga telefon w moją stronę i pokazuje mi symbol.
- Aaa pierwiastek kwadratowy! To ty mi mów po ludzku! Skąd ja mam wiedzieć co to jest radice quadrata, przeceniasz mnie kochanie, ale dziękuję - i tak oto nauczyłam się nowego słówka.
Okazało się że do obliczenia czasu, jaki nam pozostał potrzebna jest też umiejętność pierwiastkowania! Założę się, że Wy też tego nie wiedzieliście! 
- Wiesz ja to z S. wymyśliłem.
- Ciekawe … A co poza tym w szkole?
- Muszę zrobić "riczerkę" na temat Sobieskiego, Kozaków i jeszcze rewolucji.
- Wiesz, że z historią u mnie kiepsko, ale służę pomocą!
- Chcę zrobić projekcję ze zdjęć i filmików.
- Ambitnie...



- Muszę napisać wypracowanie - horror. Na koniec roku wystawimy straszny spektakl, a teraz wprawiamy się w pisaniu, żeby poznać gatunek horroru. 
- Podoba mi się. Masz już pomysł?
- Ja już mam całą historię w głowie!
Pisał i pisał, aż zapełnił kilka stron! Rzecz dzieje się gdzieś w Anglii, jest chłopiec główny bohater, jest zimowy nieprzyjazny klimat i strachy najróżniejsze. Ileż on ma fantazji… - myślę sobie. I patrząc na niego widzę małą siebie. Cieszę się jak wariatka, że on też "TO" ma.


Dziś już czwartek... Dni spadają teraz z kalendarza tak szybko, jak zezłocone liście z moich ukochanych lip. Przybywa kolorów, ubywa października. A ja znów się zapracowuję i nawet pocieszyć weekendem nie mogę, bo ten będzie równie pracowity jak zwykły dzień albo nawet bardziej. Dawno nie byliśmy na żadnej włóczędze, marzy mi się bujanie zakrętów w mniej lub bardziej znane, marzy mi się jak nie wiem co!
Zostawiam Was z październikowymi obrazkami. Popatrzcie jak pięknie jest przed barem, jak malowniczo wyglądają kamienne domy w otoczce kolorów i moje góry, jak zawsze nie do opisania…

HORROR to po włosku ORRORE (wym. orrore)

8 komentarzy:

  1. Już niedługo Kasiu będziemy odkrywać nowe szlaki odliczam już dni a nie tygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widoki takie, że dech zapiera. Dzieci masz cudowne, ale już to pisałam :)
    Moje dopiero zaczyna mówić i czekam na podobne dialogi u siebie w domu.
    Uwielbiam Was
    Asia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak to szybko zleci? :)) Za szybko! Mówię Ci!

      Usuń
  3. O to Ty mój rocznik :)tzn. że ja również tyle będę żyła :)pięknie piszesz :)a zdjęcia i widoki zapierają dech. . . WŁOCHY moje marzenie :)serdecznie pozdrawiam z Wielkopolski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobry rocznik:) POzdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Uwielbiam Twoj blog Kasiu,prawie codziennie jestem rano u Was.Zawsze z ciekawością czytam co u Was.Jesteście cudowną rodziną bije od Was taka radość że i mnie się udziela .Pozdrawiam Was Bozena z Częstochowy.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj