środa, 19 października 2016

Sens pisania


Czasem niektórzy pytają mnie - ile czasu poświęcasz dziennie na bloga? - Dużo - odpowiadam lakonicznie. Blog to prawie jak etat - myślę sobie. Gdyby nie to pisanie miałabym zdecydowanie więcej czasu. - Naucz się choć na nim zarabiać, tak jak inni szanujący się blogerzy - radzą życzliwi i podsuwają pomysły. 
Ja jednak nic z tym nie robię... Blog narodził się - mówiąc górnolotnie - z miłości i z tęsknoty. Z miłości do Italii, z tęsknoty za nią, z miłości do słowa, do pisania, z tęsknoty za tym, by marzenie o moich słowach na księgarnianych półkach w końcu się zmaterializowało.


Ktoś może powiedzieć - sztuka dla sztuki. Ale dla mnie to zdecydowanie więcej. Blog podarował mi coś, co nie ma dla mnie ceny. Za każdym razem, gdy ktoś pisze miły komentarz, gdy dostaję wiadomość, gdy ktoś wybiera Marradi jako cel wakacji i w końcu, gdy ktoś zostawia turystyczny szlak i nadkłada długich kilometrów, by do mojego Biforco wpaść na chwilę rozmowy, czuję jaki to wszystko ma sens! A potem jeszcze pojawiają się niespodzianki takie jak na zdjęciu i już całkiem serce się roztapia… Tyle trudu, fantazji, pomysłu, poświęconego czasu i to wszystko właśnie dla nas… Patrzę na pracochłonne dzieło i wzruszam się od wczoraj niezmiennie. Niezwykłe to wszystko…

- Mamusiu - pyta Tomek - czy ty jesteś sławna?
- Nie, no coś ty! Nie przesadzaj.
- Ale twój blog jest znany?
- To za dużo powiedziane! Mam sporo czytelników, ale nie, że zaraz znany! Są inne blogi sławniejsze i inni blogerzy dużo lepsi ode mnie.
-  No dobrze, tylko czy innym blogerom ktoś robi takie niespodzianki jak tobie? 
- …


Agnieszko bardzo dziękujemy za Wasze odwiedziny, niespodzianki i przegadane godziny. Mam nadzieję, że przystanek w Marradi będzie jednym z miłych wspomnień w Waszej toskańskiej podróży.


A na koniec jeszcze coś o pisaniu…
Marzenie o wydaniu książki wciąż ma się dobrze, choć szczerze mówiąc przestałam coś z tym robić. Może zimowe miesiące podarują mi trochę wolnego czasu, bym mogła skupić się na słowach przeznaczonych do druku. Chciałam Wam pokazać, że odbiciem moich tęsknot za pisaniem jest nie tylko blog, czasem zdarza mi się opublikować małe formy i choć dla wielu to pewnie nic wielkiego, dla mnie jednak to wciąż prawdziwa satysfakcja. 

Ps. Artykuł Casa dolce casa ukazał się w najnowszym wydaniu magazynu Lente.


NAPISANY to po włosku SCRITTO (wym. skritto)

19 komentarzy:

  1. Te małe formy to coś wielkiego. A co dopiero Twój blog. Dla wielu jest jest chleb powszedni, jak tlen. A poranek albo po prostu kawa nie mogą obejść się nez niego. Tak trzymaj! Bo to co robisz jest niesamowite! M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale nie myśl, że jesteś taka mało "biznesowa" ;-). Jedną z zasad marketingu, jest dawanie swoim klientom czegoś za darmo, by później móc potem na tym zarobić. Według mojej prywatnej definicji i doświadczenia, dłuższe "darmowe" budowanie przekuwa każde przedsięwzięcie w solidniejszą, opartą na dobrych wartościach działalność komercyjną. Czego Ci szczerze życzę :).

    Pozdrawiam,
    Ewa z Dolnego Śląska



    OdpowiedzUsuń
  3. Ja będę pierwsza w kolejce po książkę :)
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Na stałe mieszkam USA, odkąd znalazlam Twój blog to tak jak dzisiaj zaczynam od niego mój dzień. Jest naprawdę inny, jest dla mnie taki prawdziwy. Chciałabym Tobie zadać pytanie. Co jest powodem, że tyle jest w Toscanii opuszczonych kamiennych domów?Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te opuszczone są zazwyczaj gdzieś poza miastem, w polu, w lesie, albo wioski maleńkie. Utrzymanie nieruchomości sporo tu kosztuje, więc niektóre są zwyczajnie zaniedbane jeśli rodzina ma swój czy więcej domów i kolejny dziedziczy to tak się czasem kończy, te opuszczone na przykład są sprzedawane na aukcjach.

      Usuń
  5. I ja też! Blog jest piękny , mądry i taki normalny , w najlepszym tego słowa znaczeniu !
    Książka po prostu musi być , takie moje Marradi..
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja tam jak zwykle żadne pitu pitu jak tylko możesz komercjalizuj :))) do znudzenia będę Cię do tego namawiał a jak mi wpadnie dobry pomysł to Ci podeślę
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  7. KASIU JESTES WIELKA W TYM CO ROBISZ DZIEKUJEMY

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu, czy Ty nie możesz po prostu napisać tej książki i wydać jej w formie elektronicznej??? Przecież wiele osób, czyta juz na ekranach. Tyle jest gotowych programów do pisania. Możesz ją w ten sposób sprzedawać, a czytelników już masz... I to najszczerszych, którzy wydadzą najprawdziwszą recenzję, a przy okazji za korektorów zrobią ;-). Drugą wydałabyś sama w formie papierowej za zarobione pieniądze ;-). Nie czekaj, bo czas leci!
    Nie zapominaj, że za chwilę półek w księgarni może nie być, tylko sam punkt odbioru, więc na co Ci pośrednicy, przy których i tak niewiele zarobisz?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewa z Dolnego Śląska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę właśnie nad innymi rozwiązaniami:)

      Usuń
  9. Ja jednak wolałabym wersję papierową!!! Mam nadzieję, że jakiś wydawca to przeczyta hehe Kupię kilka sztuk dla bliskich ;))
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, nasza podroz po Toskanii wlasnie dobiegla konca. Plan zostal prawie zrealizowany choc pozostal wielki niedosyt....Wrocilam do mojej pospiesznej codziennosci i juz zaczynam tesknic za toskanskim spokojem. Dzis z czystym sumieniem moge powiedziec , ze trasa ktora wybralam na dlugo przed przyjazdem do Toskanii ,nie bylaby tak urocza i ciekawa , gdyby nie wizyta w "Twoim swiecie ". Tego, co uslyszelismy od Ciebie o wloskim zyciu, ludziach i obyczajach , nie znalezlismy w zadnym przewodniku turystycznym.:). Dodatkowo - Twoj dom jest przepelniony mila atmosfera , cieplem , dobrocia i zyczliwoscia. Dom tworza ludzie i Ty go juz stworzylas ! Dziekuje za mile pogaduchy i mam nadzieje _ DO ZOBACZENIA!:) juz tesknie ... Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA też mam nadzieję - do zobaczenia!! Czekają góry, czekają kasztany!!! Czeka dom z kamienia:))) Bardzo dziękuję, za wszystko, za każde najmniejsze słowo!

      Usuń

Drukuj