niedziela, 9 października 2016

Sagra kasztanowa i nasz czwarty październik w Marradi


 W 2009 roku po raz pierwszy trafiliśmy do Marradi na kasztanową sagrę, była to już ostatnia niedziela z marroni, a ciepło było, jak we wrześniu! Byłam zachwycona wszystkim dookoła. Kasztanami, straganami z najróżniejszymi łakociami, muzyką, ludźmi, gwarem, życiem! 
Nie wróciliśmy z wakacji do Polski w 2013 roku, więc będzie to już czwarta festa, czwarty kasztanowy październik w naszej historii. I chyba niestety, tak jak w zeszłym roku, pogodowo się nie popisze. Leje od wczoraj z krótkimi przerwami i lać ma przez cały dzień. Wielka szkoda, bo już wczoraj, mimo nieprzystępnej aury czuć było napływ gości. Wszystkie restauracje i pizzerie wieczorem pękały w szwach, na ulicach, na placu wszędzie ludzie. Zaparkowanie samochodu w centrum graniczyło z cudem. No cóż ... nic tylko się cieszyć jeśli nawet w taką pogodę turyści i smakosze dopisali. 


Mam nadzieję, że choć na chwilę odpuści, byśmy ten obowiązkowy spacer mogli w spokoju zaliczyć. Październik w Marradi bez sagry, bez kasztanów upieczonych w kominku, bez orkiestry, bez magików i komików bawiących małych i dużych, bez zapachu pieczonej porchetty, bez słodkiego wina, bez straganów uginających się od smakołyków, bez smażonych "rozkręconych" ziemniaków, bez lodów kasztanowych i kasztanowego piwa, bez rękodzieła - torebek, sweterków, czapek i biżuterii, to po prostu nie październik. Nawet jeśli to już czwarty rok, to wciąż tak jak kiedyś jestem pełna zachwytu, zbyt dobrze jeszcze pamiętam mój żal, po pierwszej sagrze, kiedy przez kolejne lata nie było mi dane do Marradi powrócić, byłam zrozpaczona, załamana, zła na cały świat… Dziś mam to wszystko, nie jedną niedzielę, ale wszystkie. Wszystkie moje!

Jeśli jesteście w okolicy zapraszam Was do Marradi, jeśli nie dziś, to może za tydzień? Przed nami aż cztery kasztanowe sagry! 

PRZEPEŁNIONY to znaczy AFFOLLATO (wym. affollato)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj