piątek, 14 października 2016

Kto późno przychodzi...


Nadrabiam zaległości, porządkuję zdjęcia, piszę, zachowuję i okazuje się, że w natłoku tego wszystkiego umknęła jeszcze jedna rzecz - Feste dell'Ottocento w Modiglianie. 
Jak już pisałam w zeszłym roku, to jedne z najpiękniejszych fest jakie mamy w okolicy i odkąd zawitałam na nie po raz pierwszy, obiecałam sobie, że żadnej, na ile oczywiście to będzie możliwe, już nie przepuszczę. 
Mój zeszłoroczny artykuł wzbudził ogromne zainteresowanie i wiele osób już od miesięcy zapowiadało swoją obecność na następnej edycji.


Trzecia wrześniowa niedziela niestety pogodą nie rozpieszczała. To padało, to świeciło słońce, ale tym razem, co by się na niebie nie działo, wiedziałam, że i tak najprawdopodobniej na to barwne wydarzenie nie dotrę na czas.
To była ta niedziela, kiedy do Domu z Kamienia zawitała Renata z Kalejdoskopu, jako jedna ze skuszonych przeze mnie modigliańskimi festami i tego samego też dnia na lotnisku w Mediolanie lądował pierwszy samolot z Lejdis. 


Kiedy dotarliśmy do Modigliany, obrazy schodziły już ze sceny. Puste ramy niczym u Harrego Pottera zapraszały do własnych improwizacji, a postacie z malowideł Silvestro Lega  można było spotkać w różnych zakątkach miasta. Malarscy bohaterowie rozeszli się po barach, przysiadli na snopkach zajadając kanapki albo pozowali do zdjęć spóźnialskim, takim jak ja.


Ponieważ nie mam w tym roku zdjęć obrazów, nad czym boleję, ale mam nadzieję, że wkrótce Renata pokaże coś u siebie na blogu, dlatego zamiast tego, jedna ciekawostka o samym malarzu. 
Silvestro Lega urodził się w Modiglianie w pierwszej połowie XIX wieku. Jest wymieniany jako jeden z najważniejszych włoskich puentylistów - poprawcie mnie jeśli źle tłumaczę, bo do dziś tego pojęcia nie znałam - po włosku - macchiaioli. Jego obrazy to realizm z nutą romantyzmu, przedstawiają często codzienne scenki, w których najczęściej pojawiają się kobiety i dzieci. I te właśnie według mnie są najpiękniejsze.
Kiedy ostatniego dnia swojego pobytu w Marradi Lejdis zwiedzały Palazzo Torriani, Anna Maria raczyła nas arcyciekawymi historiami domu i rodziny. W jednej z sal znajduje się na suficie malowidło, które przedstawia pewne tragiczne wydarzenie w dziejach rodu. Jego autorem jest nie kto inny, jak właśnie Silvestro Lega. Młodziutki jeszcze wtedy artysta musiał przerwać pracę, został bowiem wezwany do innego, pilnego zlecenia. Do Marradi powrócił dopiero po pewnym czasie, jednak przemiana jaka w nim zaszła, fakt, że w między czasie ewoluował jako artysta, nie pozwoliły mu już nigdy dzieła dokończyć.


BYĆ SPÓŹNIONYM to znaczy ESSERE IN RITARDO  (wym. essere in ritardo)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj