piątek, 7 października 2016

Jesień zaprasza do stołu





Toskańska jesień rozsiadła się przy stole, smakoszka z niej jak się patrzy. Można się na nią gniewać za pogodę, za dni krótkie, za liście porywane z drzew, za parasol ociekający wodą i pewnie jeszcze za wiele więcej, ale z drugiej strony nikt tak nie rozpieszcza przy stole, jak właśnie ona.





W kuchni na Cavallarze pyrkoce na ogniu dziczyzna, obok w kłębach pary kręci się polenta. Już następnego dnia smaży się barbicino, podarowany z serca przez przyjaciela, grzyb co to w pniach kasztanowych rośnie. Zaraz po nim na stół wjeżdżają prawdziwki i ovuli. Te drugie jako wykwintna sałatka z listkami parmezanu, oliwą i balsamico. Aż dziw, że w tak skromnym domu, dania godne króla…




W kominku ożywają płomienie, jeszcze nie dla ogrzania się, bo wciąż jest całkiem znośnie, ale dla towarzystwa, dla ocieplenia atmosfery, bo jak zmrok zapada po 19.00, to zaraz wszystkim światła zaczyna brakować. Lada dzień w płomieniach zatańczą świeże marroni i znów historia zatoczy koło. 
Październik to rzeczywiście miesiąc, w którym jak śpiewa Fabrizio Moro, mógłby zaczynać się nowy rok. Ma w sobie jakiś schyłek, ale też niezdefiniowany początek. Znów na myśl przychodzą mi Chłopi...



- Jestem bardziej da bosco niż da riviera - powiedziałam ostatnio, kiedy ktoś zapytał czy górska droga mi nie straszna.
Jakże miałaby mi być straszna?  
Dzieci, choć są jak dwa kameleony i kiedy chcą przeobrażają się w ciągu minuty, to jednak też zdecydowanie wolą być da bosco. Takie wiejskie życie bardzo im odpowiada. Są już na tyle duzi, że potrafią docenić urodę świata i otoczenia, w jakim dane jest im żyć. Nie tylko ja marzę o kamiennym domu. Oni też wizualizują myśl o wiejskim podere... 


7 komentarzy:

  1. Ale smaki... Ten ciągnik to nowy nabytek w Kamiennym domu?
    No masz! Dać babie pojazd to zaraz go zniszczy. ;) I już zdążyłaś go upaprać. Ehhh. Ale trzeba przyznać, że wyglądasz na nim dobrze. Gumiaków tylko Ci brakuje :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasia ja tego nie mogę czytać :)
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się nie ma co śmiać, Nie wiem czy Ci mówiłem ale po ostatniej wizycie u was zacząłem rozumieć Twoją decyzję :)

      Usuń
  3. A u mnie uśmiech zagościł. Kasiu, może jakieś gospodarstwo? Ładnie Ci w tym czołgu!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. "ovuli" haha, a ja bym omijała te grzyby z daleka. Do głowy by mi nie przyszło, że są jadalne! Ale mimo to: smacznego! Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj