czwartek, 22 września 2016

"Lejdis" pod słońcem Toskanii



Wszyscy, którzy w tym roku zawitali do Marradi zostawili miłe wspomnienia. Pisałam o tym niedawno, przy nieśmiałym podsumowaniu sezonu, nim ten tak naprawdę się zakończył. I oto powitałam ostatnią grupę, a powitanie było iście toskańskie, smakowite, przaśne, radosne i niezapomniane. Mam nadzieję, że to będzie dobry początek, że wszystko co przed nami - a lista atrakcji jest długa - będzie jeszcze bardziej wyjątkowe niż powitalna kolacja. 


Kolacja … 
Kolacja była doskonała, a przyjęcie w restauracji - La Colombaia, która zawsze należała do jednej z naszych ulubionych - więcej niż serdeczne. Zdjęciom i zachwytom nie było końca. Wędliny, crostini warzywa marynowane i grilowane, penne i tortelli, rostbeef i na koniec jeszcze porcja słodkości, której niektórzy już nie podołali. Wszystkiemu towarzyszyło oczywiście wino i niekończące się rozmowy gęsto przerywane śmiechem. 
Zawsze jestem przejęta, bo chciałabym żeby wszystko wyszło wspaniale. Wczoraj przez pół dnia towarzyszył mi stres... Czy samoloty bezpiecznie wylądują, czy wszyscy szczęśliwie dotrą na miejsce i czy Marradi nie zawiedzie…
Ja ze swojej strony przyznam szczerze, że ubawiłam się setnie i już cieszę się na następne punkty programu. 


Pisałam też kiedyś o tym, że prawie każdy z gości dostaje od nas przydomek - pojedynczy czy też grupowy - tak nam łatwiej zapamiętać, a poza tym w Marradi przydomek jest czymś naturalnym. Zatem i w tym przypadku wyjątków nie będzie, a soprannome grupowe nasunęło się samo - LEJDIS! 
Mam nadzieję, że wszystko uda się znakomicie, pogoda nie zawiedzie i Lejdis będą miały niezapomniane wakacje pod słońcem Toskanii, nawet jeśli formalnie lato wyprowadza się z kalendarza.


DOBRY POCZĄTEK to po włosku BUON INIZIO (wym. buon inicjo)

5 komentarzy:

  1. oj, a skąd ta zwarta, roześmiana grupa???? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, masz coraz więcej znajomych. Jak Ty to potem ogarniesz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam, czytam Pani blog od maja tego roku (dopiero) ;(, choć wiedziałam o jego istnieniu już dawno, jakoś się nie składało ....a teraz nie mogę przestać czytać! Apetyt na czytanie Pani bloga jest wprost proporcjonalny do apetytu na poznawanie Włoch, włoskiej kultury, kuchni, języka ;). Muszę zapytać, widząc dzisiejsze, piękne zdjęcia ....czy "LEJDIS" to ekipa czytająca bloga?? Czy Panie wcześniej się znały?? Jeśli to "magia" bloga prowadzi do takich spotkań ....to jest Pani czarodziejką!!! Wyczarowuje Pani ludzi, którzy tworzą nową, wspólną społeczność, której nie byłoby, gdyby nie Pani ...słowa... tylko słowa (pisane na blogu) albo raczej aż ...słowa. Dzięki !! Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jedna z Pań znała mojego bloga i jestem zaszczycona, że z tak daleka przywiozła tak fantastyczną grupę. Dla mnie to prawdziwa przygoda:)
      Pani Asiu witam serdecznie w Kamiennym Domu:)

      Usuń

Drukuj