sobota, 17 września 2016

Czas białych sukienek przemija...


Najpierw było pięknie … Słonecznie, fioletowo, zachwycająco, zdawało się, że tak będzie już zawsze … Aż w końcu wieczorem 15 września 2016 roku powolutku, powolutku zaczęły na niebie pokazywać się chmury… Najpierw były jak wisienka na torcie zachodzącego słońca, a potem wraz z nastaniem nocy potajemnie zasnuły niebo jak złodziej, który postanowił ukraść towarzyszący nam przez ostatnie trzy miesiące błękit poranka… Świt obudził nas pochmurny i w ciągu dnia spadło z nieba tyle wody, że rzeka pod oknami znów zabulgotała burościami. Gdyby nie pewne "ale", byłabym nawet zadowolona, bo ziemia odżyła, bo może jesień wysypie ze swojego worka smaków prawdziwki i inne grzyby, ale … No właśnie jest jedno "ale", przez które to z przestrachem zerkam na okienko pogodowe. Oto właśnie w tym momencie pakuje już walizki i zbiera się do lotu ostatnia grupa turystów, która swój pobyt miała rozpocząć pięknymi festami dell'Ottocento w Modiglianie, na tą też festę i w moje skromne progi miała zawitać znajoma bloggerka. 




A teraz ... wiele rzeczy stoi pod znakiem zapytania. Program dla turystów, w którym istotną rolę grały przechadzki po Apeninach i górskie pikniki, za pewne będzie musiał być zmodyfikowany … No nic! Pożyjemy zobaczymy i jak mówią Włosi - prendiamo quello che viene 



Chyba więc rzeczywiście 14 września był nie tylko ostatnim dniem wakacji, ale też ostatnim prawdziwie letnim, z kąpielą chłopców w rzece, ze słońcem palącym, wieczorem ciepłym, gwarzącym beztrosko przed barem. 
Białe sukienki składam na kupkę, zawsze tak bardzo jest mi żal żegnać się z nimi na tyle miesięcy … Jestem przekonana, że i słońce wróci i ciepło, bo przecież szerokość geograficzna do czegoś zobowiązuje, ale jakby nie było czas białych zwiewności na ramionach minął, chcę tego czy nie … 

czwartek
piątek

A dziś? Pogoda chyba znów pokaże się od lepszej strony, tak jak kwadracik na blogu zapewnia, i dobrze, bo ciepło dla grzybów jest teraz najważniejsze. Dobrego weekendu!

WISIEŃKA NA TORCIE to CILIEGINA SULLA TORTA 

1 komentarz:

  1. Mieszkasz w tak uroczym miejscu, że nawet największe deszcze nie przeszkadzałyby mi osobiście w podróży :) Marzę o takich wakacjach, mam nadzieję, że kiedy dzieci podrosną będzie nam dane wyjechać i być może spotkać Cię osobiście :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drukuj