niedziela, 28 sierpnia 2016

Ślady na piasku


Nie wiedzieć czemu przytargałam za sobą nad morze jakiś bliżej niezdefiniowany smutek. Wlazł mi pod kapelusz i odkleić się nie chciał zupełnie jak piasek od nakremowanej skóry. Może to już ostatni nadmorski letni dzień? A może nie? Przecież takich dni może być jeszcze sporo, byle tylko czas był, choć z tym oczywiście gorzej …


Chodziłam wzdłuż plaży, tam gdzie piasek spotyka się z wodą. Trącałam stopami muszelki, podnosiłam co ciekawsze okazy, płukałam, oglądałam i znów upuszczałam na muszelkowy dywan. Tyle ich, a każda inna, choć niektóre pozornie identyczne. Zupełnie jak ludzie…
Szłam wolno przed siebie, a morze zacierało za mną ślady, jakby mnie tu wcale nie było. Szlak ludzkich stóp, w te i we wte, a zaraz potem słone "chlup" adriatyckich fal i znów jest gładko, jakby nikt tędy nie szedł...




Tak czy inaczej to wcale nie pożegnanie morza nastroiło mnie na smutną nutę, bo ten głupi melancholijny nastrój towarzyszył mi jeszcze dnia następnego kiedy siedziałam na kamieniach wsłuchana w szmery Lamone...
Może znów zaczynam się martwić czy podołam, czy mi sił wystarczy, czy dam dzieciom wszystko to, na co zasługują. Znów łamię sobie głowę i rozmyślam nad tym, co ja jeszcze mogę zrobić? Jak zrealizować to, o czym marzę? Jak przegnać raz na zawsze niektóre troski? Nikt przecież za mnie tego nie zrobi… Może świadomość odpowiedzialności za siebie i innych czasem napawa mnie lękiem. 
Zadziwiające … Góry dają mi siłę i poczucie, że wszystko mogę. Nad morzem, choć przecież je uwielbiam czuję się zawsze mała i bezbronna... 


Przed nami bardzo intensywny tydzień. Będą i przyjemności i obowiązki, będą trufle, będzie duże miasto, a sierpień 2016 przejdzie do historii… 
Tymczasem dobrej niedzieli!

NIEZIDENTYFIKOWANY to po włosku INDEFINITO (wym. indefinito)

3 komentarze:

  1. Myślę, , że może wydarzenia ostatniego tygodnia we Włoszech wpływają również na Pani nastrój, bo to one dobitnie pokazują jak ulotne jest życie ludzkie, ile tak naprawdę w obliczu pewnych zdarzeń znaczą nasze plany, zamierzenia... Ale trzeba być dobrej myśli, jeśli tylko zdrowie dopisuje a dzieciaki rosną. Miłej niedzieli ! Pozdrawiam AnetaG

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutki przychodzą i, na szczęście, odchodzą. Prędzej czy później. I ja tak myślę jak poprzedniczka, że to co ostatnio wydarzyło się w Italii nie pozostaje w Twojej duszy bez echa, bez emocji. A szum morza i nieustannie rozbijające się fale potęgują najróżniejsze myśli. Oj! co ja się wymądrzam. Już nie raz słyszałem: "weź, nie filozuj tyle!" ;) Więc już nie filozuję. Kasiu, otaczasz się tyloma wspaniałymi ludźmi, że smutek zapewne szybko minie. Czego Ci życzę :) Miłej i słonecznej niedzieli... pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gory sa antydepresyjne, nad morzem czuc tez juz jesien, niestety...

    OdpowiedzUsuń

Drukuj