sobota, 13 sierpnia 2016

Sierpniowe morze


Sierpniowe morze mnie zaskoczyło. Byłam przekonana, że włoski czas urlopowy i początek długiego weekendu Ferragosto będą bombą korkowo - chaosową, jednak Lido di Dante przywitało nas spokojem, jakiego można zakosztować przed albo po sezonie, atmosfera niemal wczesno czerwcowa… Zastanawiałam się, gdzie ci ludzie pojechali, skoro tu taki błogi spokój?? Nawet upał nie był doskwierający, co też sprawiło, że dopiero wieczorem poczuliśmy na skórze, że słońce wciąż ma swoją moc. Orzeźwiający wiatr gnał po morzu i spokojny zazwyczaj Adriatyk malowniczo burzył, pienił, prowokował... 


Nie wiem czy to bardziej chłopcy wykorzystali obecność wujka do szalonych zabaw, czy też było zupełnie na odwrót i to ich obecność dla wujka była pretekstem, by móc znów na chwilę stać się dzieckiem … Szaleństwom nie było końca! Od skoków przez fale, pływanie, nurkowanie, poprzez zamków budowanie, na zakopywaniu po uszy kończąc. 


Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze choć jeden raz nad morze wyskoczyć, wszak lato ma się dobrze i przed nami według prognoz kolejna fala upałów. Niech trwają jak najdłużej, jak dla mnie nawet do grudnia! A ja chcę jeszcze morza, morza, chcę też gór ... gór...


Zaczął się długi weekend Ferragosto. Zaplanowanych jest wiele atrakcji, ale mam też nadzieję, że w tym wszystkim znajdę czas dla siebie samej. Tak bardzo przez wakacje zaniedbałam książkę, tak wiele myśli w głowie, czeka na spisanie i uporządkowanie. Obiecałam sobie samej, że w tym roku zajmę się tym na poważnie, tymczasem czas mija, a ja wciąż w tej kwestii stoję tam gdzie stałam.  

NA POWAŻNIE to po włosku SUL SERIO (wym. sul serio)

4 komentarze:

  1. I znów zazdroszczę. Tym razem pięknej pogody i towarzyszącemu wam ciepła. W Polsce chłodno. Powiedziałbym, że zimno. Tym chętniej spoglądam na te zdjęcia z ogromną chęcią. Takie miejsce może faktycznie wyzwolić dzieciaka w prawie każdym dorosłym ;) pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ cudnie i ta pogoda..

    OdpowiedzUsuń
  3. W Krakowie i na Podhalu pachnie już jesienią i jest to bardzo wkurzające. Dzisiaj po raz pierwszy włożyłam na grzbiet polara ... najgorsze są te gwałtowne spadki temperatury ... dzisiaj maks 22 stopnie :( ... w takie dni Lido di Dante mi się marzy :)no ewentualnie plaże Rimini :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahoj! Jak cudnie! Marzę o morzu. Na razie muszę się zaspokoić publicznym basenem w mojej głuszy. I tak jestem wdzięczna, że w ogóle jest tu jakaś woda w pobliżu. Oby tylko dziś, w mój wolny dzień, nie było zbyt wielu ludzi. W sumie nie dziwię się - w taki upał każdy ciągnie do ożywczej wody, nawet i tej z chlorem. Salutuję :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj