poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Ranek - tytuł roboczy

Godzina 5.50. Dzwoni budzik. Po średnio udanym weekendzie jestem trochę jak trup i jeszcze nawet wczoraj do wieczora zastanawiałam się, czy nie przełożyć. Z drugiej strony … takich rzeczy się nie przekłada!
A zatem dzwoni ten mój samsung najsłodszą melodyjką świata - swoją drogą to jakaś zmowa! Dźwięk budzika powinien być jak kowalski młot, jak pianie koguta, a nie jakieś la la lalla la …. la la lalla lalla la… Mój telefon wybór pobudkowych dźwięków ma mocno ograniczony. 
Zmęczenie daje o sobie znać. Nie skaczę do góry jak żołnierz, tylko gramolę się spod prześcieradła jak ostatnia niedojda… Ha! Czy ja dam radę przejść tyle kilometrów po górach?
Godzina 6.10. Kawa pyrkocze. Temperatura na dworze 17 stopni. Powoli budzę się do życia i zaczynam cieszyć tym, co mnie czeka. Czas przegonić smutki, przecież dziś znów będę wybrańcem, bo takie rzeczy to nie każdemu i nie każdego dnia… Nie mogę nawet powiedzieć - radość z drobiazgów - bo jeśli to jest drobiazg, to co zapisać do rzeczy wielkich. 

Mówię Wam Buongiorno i uciekam budzić chłopców, dziś zaszczyt spotka też ich. Pewnie niektórzy już się domyślają, ale pozostałych potrzymam w niepewności. 
   
Zdjęć teraz nie ma, zdjęcia i opowieść o tym jak udał się ten poranek pojawią się po południu. Dobrego dnia!!
CDN…
Wybaczcie zdjęć jest sporo a w przygotowaniu kolacja dla gości więc cd nastąpi jutro:)

3 komentarze:

  1. Czekam z niecierpliwością na popołudnie i życzę udanego wypadu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy dzwoni budzik, nie odbieraj. Powiedz sobie oddzwonię później. :) :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj