sobota, 20 sierpnia 2016

La Notte delle Streghe 2016 - relacja z innej perspektywy


- Boli mnie szczęka od ciągłego uśmiechania się - żartowałam, kiedy już dobrze po północy wracaliśmy do domu
- Mnie też.
- A ramiona?
- W porządku.
- Ciekawa jestem, co będzie jutro rano. 

- Mamusiu mogłabyś już zdjąć tą perukę? Jesteś taka brzydka! - prosił z dziecięcą szczerością Mikołaj.
- Aż tak ci to przeszkadza?
- Wolę cię taką, jak wyglądasz rano, kiedy się budzisz.

- Dobrze się bawiliście? - zapytałam Hadesa i Odyseusza.
- Świetnie! W tym tunelu… byłaś w tunelu? 
- Na taczce? Raczej nie.
- To w tym tunelu straszyli, łapali i my też straszyliśmy dziewczyny i taki pan powiedział, że mam ładny strój i …. i …. - buzie się nie zamykały.

- Było super prawda? Najwięcej fanów miałam wśród małych dziewczynek. Ciekawa jestem ile nas dziś razy fotografowali.
- Miało być do śmiechu i było! To był dobry pomysł.
- Bardzo dobry. 
- Sama wiele nie widziałam, ale miło było choć raz stać się częścią teatru, choćby z przymrużeniem oka, nie tylko wiecznie biegać jako fotograf. Mi sono veramente divertita! 


Noc czarownic 2016 już za nami. To była, przynajmniej dla mnie, zupełnie inna festa. Robienie zdjęć ku wielkiemu zaskoczeniu połowy miasteczka zepchnęłam na drugi plan. W tym roku postanowiliśmy i my stać się częścią scenerii. Kiedy ogłoszono, że tematem wiodącym będzie Odyseja chłopcy zaraz wymyślili swoich bohaterów, a ja wahałam się - Kirke czy Kalipso?
Aż kiedyś, gdy staliśmy przed sklepem żelaznym debatując nad zakupem przez Mario taczki …
- Ta jest dobra! I koło porządne! Głęboka, że i ty byś się do niej zmieściła. O, wiem! Przebierz się za syrenę i w noc czarownic przewiozę cię po Marradi…

Rzucony z głupia frant dowcip okazał się pomysłem, który bardzo przypadł nam do gustu. Postanowiliśmy go zrealizować…
Taczka rzeczywiście okazała się bardzo wygodnym środkiem transportu i oglądanie festy z tej perspektywy pozostanie dla mnie wspomnieniem jedynym w swoim rodzaju. Mało mieliśmy czasu na przygotowanie wszystkiego, ale jak na pracę w pośpiechu wyszło chyba całkiem dobrze. Peruka i przyklejone do niej muszelki, sieć pożyczona od sąsiada, rybak ubrany w stary worek, a na plecach dla śmiechu napis - pescivendolo (sprzedawca ryb), kolorowy makijaż i oczywiście syreni ogon. Tu najwięcej było pracy, prób, przeróbek. Ale jakoś się udało!

Ulises!
Hades
Z perspektywy taczki.

Dlaczego w tym roku postawiłam na takie uczestnictwo w La Notte delle Streghe? 
Żeby było inaczej, żeby pokazać, że ja też mam dystans do siebie i potrafię się bawić. Że nie boję się śmieszności i nie zastanawiam nad tym, co ludzie powiedzą. 
A swoją drogą reakcja mieszkańców była wspaniała. To w końcu Marradi a nie jakieś tam miasteczko! Usłyszeliśmy wiele komplementów za pomysł, za wykonanie, za humor i oryginalność. Fotografowaniu nie było końca. Mario pchał wytrwale taczkę z góry na dół, a potem z dołu na górę i tak nie wiem ile razy, pokrzykiwał - "pesce fresco!" A ja posyłałam uśmiechy na lewo i prawo jak gwiazda filmowa ze swojej luksusowej limuzyny.
Oczywiście aparat w taczce miałam, ale zdjęcia strzelane z tej perspektywy, w biegu wyszły jak wyszły, a będąc częścią spektaklu, sama wiele nie widziałam. Zapraszam Was więc do skromnej galerii, którą wzbogacę zdjęciami innych jak tylko zostaną opublikowane na fb.  

Orszak
Mitologia i ...
 historia starożytna w Marradi
Ulicami miasteczka na swoim okręcie płynął waleczny Ulisse!
Syreny mamiły urodą
Pomysłowość marradyjczyków jak zawsze zaskoczyła
Fantazja i wykonanie na skalę prawdziwych artystów!
Zaangażowani starsi i młodsi
Pomysłowość przybywających

Krótka zmiana miejsc


MI SONO DIVERTITA to znaczy ŚWIETNIE SIĘ BAWIŁAM (wym. mi sono diwertita)

Zdjęcia przyjaciół: 

foto Franco Ciaranfi
Foto Franco Ciaranfi
Tu festa profesjonalnym okiem: 
https://www.facebook.com/mirkone.mercatali/media_set?set=a.10207120660442788.1073741861.1470043948&type=3

8 komentarzy:

  1. Znowu się spóźniłem - odjazdowa impreza. Pozdrawiam i serdeczności ślę. Do zobaczenia w nadchodzącym tygodniu :)
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, rewelacja! pozdrawiam, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  4. W niebieskim Ci do twarzy :)
    Fajnie tam macie . U nas dwa tygodnie deszczu :/ tak nie dawno wróciliśmy a ja już tęsknie za tym miastem ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Wam bardzo! To jest chyba najbardziej zwariowana impreza w okolicy i już się zastanawiamy jaki ļędzie motyw przewodni kolejnej:)))
    Artur wracajcie:) U nas nie padało od połowy czerwca tak naprawdę:) To co tam przeleciało w nocy, czy chyba raz dwie krople za dnia nie dalo nawet rady nawilżyć ziemi. A temperatura wciąż cudnie letnia - na moje szczęście wczoraj w nocy ponad 20 stopni:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lady Gaga to może Ci taczkę czyścić... :-) Wyglądałaś przepięknie, to się niektórzy rozdziawili z wrażenia! Dziewczyna z niebieskimi ustami też wymiata. Ależ tam się umieją bawić, taki spektakl nocą. Chłopcy wyglądali bardzo pomysłowo. Pozytywnie zazdroszczę :-) Pozdrawiam, Kasia praska.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle odlotowa impreza. To cudne ile w Was (mam na myśli Maradyjczykach) fantazji, poczucia humoru, zapału. Tylko pozazdrościć.. A ta kusząca, niebieskowłosa syrena w swym eleganckim powozie dowodzonym przez dzielnego rycerza i giermkowie........... Serdecznie gratuluję i zazdroszczę takiej świetnej zabawy. Ten niebieski jest naprawdę twarzowy... Pozdrawiam

    Asia z Łochowa

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie taka myśl o syrenie przemknęła, gdy we wczorajszym poście zobaczyłam muszelki :)) Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj