wtorek, 5 lipca 2016

Słonie, paleontologia i sztuka


Wciąż zadziwia mnie fakt, że w tak małym miasteczku jakim jest Marradi tak wiele się dzieje. Nie tylko, że nie ma tu czasu na nudę, czasem zwyczajnie brakuje go, by wziąć udział we wszystkich wydarzeniach, w jakich by się chciało. W weekend ganialiśmy z jednej festy na drugą. Z kasztanowej ścieżki na Sulpiano, z festy golonki na wystawę geologiczną, a po kolacji jeszcze przysiedliśmy na placu, by wysłuchać pięknego koncertu! Działo się dużo! I dużo nam też umknęło, ale dziś podzielę się tym co jeszcze widzieliśmy i co zachwyciło chłopców.  


W niedzielne popołudnie miała miejsce inauguracja wystawy, która to potrwa do 25 sierpnia. Sama inauguracja była okazją do poznania ciekawych osób - artystki - autorki niezwykłych rysunków i paleontologa pracującego dla jednego z florenckich muzeów. Chłopcy wychodzili z wypiekami na twarzach, a od eksponatów trudno ich było oderwać. Kiedy słuchali opowieści o pracy Marii Cristiny oczy otwierali ze zdumienia. Artystka bowiem nim weźmie za ołówek studiuje dokładnie budowę zwierzęcia, poczynając od samego szkieletu, tak by efekt końcowy był jak najbardziej wiarygodny. To zaangażowanie godne Michelangelo, który zakradał się do Santo Spirito i w ukryciu studiował anatomię, wykonując sekcje zwłok, oglądając z bliska żyły, mięśnie, skórę.   


W czasie wystawy i wystąpienia paleontologa miało też miejsce zabawne zdarzenie. Mężczyzna opowiadając o starych puszczach w Europie, źle wymówił słowo Białowieska, na co natychmiast, spontanicznie zareagował Tomek: "mówi się BIAŁOWIESKA". Paleontolog na chwilę zaniemówił, bo zwyczajnie nie spodziewał się, że w małej mieścinie znajdzie się ekspert od języka polskiego, a do tego jeszcze wzrostem sięgający mu zaledwie do ramienia. Śmiechu było mnóstwo. Nim wyszliśmy poprosił Tomka, by ten nagrał mu poprawną wymowę i wysłał, tak by mógł się jej dobrze nauczyć.  

Rozmowa z Artystką
To było naprawdę przemiłe popołudnie, okazja do ciekawych rozmów, do zawarcia nowych znajomości, do poznania, do śmiechu, do poobcowania z nauką i ze sztuką. Włosi jak określił sam paleontolog na wstępie - są konserwatorami i rzeczywiście nie można nie przyznać mu racji. Wszystko tu jest sztuką, wszystko liczy się w setkach lat… A nasze miasteczko, jak już nie raz pokazywałam, sztukę i naukę ceni bardzo wysoko, w zeszłym tygodniu Aleramo i Campana, a w tym słonie, rysunki i geologia. Za kilka dni żywy teatr, za tydzień wystawa  malarstwa ... Czy można nie kochać Marradi? Nie, nie można! Zapytajcie chłopców...


SŁOŃ to po włosku ELEFANTE (wym. elefante)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj