niedziela, 24 lipca 2016

Powrót do średniowiecza - Palazzuolo 2016


Chłopcy mieli chyba 4 i 6 lat, Babcia przywiozła im wtedy na wakacje stroje w stylu rycerzy spod Grunwaldu. Kto by przypuszczał, że tak idealnie trafi z prezentem… 
Ponieważ nasza toskańska przygoda dopiero się zaczynała, nie mieliśmy dużej orientacji w terenie, nie wiedzieliśmy jeszcze co, gdzie i kiedy? Teraz już nawet nie pamiętam, jak to się stało, że trafiliśmy do Palazzuolo właśnie na Feste Medievali, to one stały się pierwszą tego typu atrakcją, jaka od tej pory zawsze ubarwiała nasz toskański czas. Zawsze więc będę miała do nich wyjątkowy sentyment, bo zawsze będą mi przypominać nasze beztroskie włoskie wakacje… To wtedy też po raz pierwszy zatrzymaliśmy się w Bottedze pod Portykami i poznaliśmy Francesco.
Moi mali chłopcy biegali w grunwaldzkich strojach i wymachiwali mieczami, a ja zachwycałam się bębniarzami, strojami, połykaczem ognia, zachwycałam się wszystkim … 
I dziś w tej kwestii nic się nie zmieniło. Przebrania, zaangażowanie, pasja, fantazja, teatr, sztuka, kuchnia, niepowtarzalna atmosfera … Miecze, łuki, tarcze i wianki… Narzędzia tortur, wróżbici, rzeźbiarze, Celtowie, Rzymianie, damy dworu... Wszystko to w Palazzuolo w lipcu!  
Przez te wszystkie lata jednak kilka rzeczy się zmieniło. Chłopcy po miasteczku kręcą się bez mojej opieki, za moment przerosną Francesco z Bottegi, więc nasz przyjaciel już nawet nie próbuje brać ich pod pachę i kręcić piruety, a ja co chwilę odpowiadam Ciao i buona sera i pytam: come stai? 
Popatrzcie sami, jak wyglądał sobotni wieczór w średniowiecznym Palazzuolo:




BEZTROSKI to znaczy SPENSIERATO (wym. spensierato)

2 komentarze:

  1. Chciałam napisać poważny i rzeczowy komentarz ale... z wrażenia zabrakło mi słów. Napiszę tylko- "jak cudownie! Chciałabym tam być"
    Pozdrawiam z gorącej obecnie Polski.
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda... było cudownie. Ja do tej pory z zachwytu wyjść nie mogę :)

      Usuń

Drukuj