środa, 20 lipca 2016

Lipcowe refleksje, lipcowa codzienność


Póki małe drzewka wzdłuż głównej drogi nie zakwitną na różowo, nie będę się martwić. Będę myśleć uparcie, że lata jeszcze tyle przed nami, że jeszcze nic się nie kończy i nie mija. Winogrona wciąż małe, niedojrzałe, zieleń choć zmęczona upałami jeszcze żywa, nie zgasła, dni długie, noce ciepłe, mury domów ciepłem buchają po zmroku, cykady koncertują, ludzie do późna ucztują, biesiadują, spacerują, a kalendarium wakacyjnie naszpikowane festami przyprawia o zawrót głowy. Zaraz festa średniowieczna  w Palazzuolo, zaraz Graticola, teatry, koncerty, kolejna stralunata, festa piwa, dzika, noc polenty. Plakaty informują o motywie przewodnim nocy czarownic. W tym roku będzie nim Odyseja, a ja nie wiem czy być Kirke cz Kalipso, może przewrotnie Ulisesem …
A poza tym wszystkim nim się obejrzę zaraz rok kolejny mi przybędzie, ale to akurat ostatnia rzecz, którą miałabym się przejmować.


Szykuję pożegnalną kolację dla gości, co to jakby zaledwie wczoraj przyjechali, dla innych, którzy już w drodze odświeżam pokoje, ręczniki układam, a między jednym, a drugim nadrabiam lekcyjne i zdjęciowe zaległości. Cieszę się każdym cudzym wspomnieniem, każdą wakacyjną radością moich gości, jest mi miło, kiedy choć w drobnym stopniu przyczyniam się do zrealizowania ich wakacyjnych marzeń i planów.


Ja też mam swoje osobiste wakacyjne plany, szalona skrzyneczka już dawno nam drogi nie wskazała. Rodzi się kolejny plan na wyprawę. Piękną, niedaleką. Potraktuję ją jako mój urodzinowy prezent. Ale nim to nastąpi kolejnych gości powitam i pożegnam…

JEST MI MIŁO to po włosku MI FA PIACERE (wym. mi fa piaczere)

2 komentarze:

  1. Szczerze zazdroszcze Ci tych wszystkich doznań. Ja w tym roku chociaz przez chwilke poczuje toskański klimat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, czy Ty już swój B&B prowadzisz? :)
    pozdrawiam, Aneta z Gdańska

    OdpowiedzUsuń

Drukuj