poniedziałek, 25 lipca 2016

Blogowe koleje losu


- Popatrzcie jak bardzo to moje blogowanie pokolorowało wasze życie … - powiedziałam do chłopców, kiedy po wspaniałym wieczorze kładliśmy się spać.
- Blogowanie i lekcje - doprecyzował Mikołaj.
- Masz rację - i lekcje, choć jedno z drugim tak naprawdę ściśle związane. Tyle niezapomnianych chwil, tyle wyjątkowych, zupełnie nieznajomych osób nagle przemaszerowuje przez nasze życie. 
- M... J... W... N… M… A… R … - wymienia Mikołaj bez zająknięcia 
Niektórym nadaliśmy przydomki: 
- Sposi, Spallucce, Doktor - kontynuuje wylicznkę. 
Każdy zostawił po sobie miłe wspomnienie.
D urodziła się tego samego dnia co Tomek, R obdarowała ich scyzorykami, inni tonami krówek i kabanosów, jeszcze inni podzielili się sztuczkami, wiedzą, umiejętnościami. Razem zwiedzaliśmy, gotowaliśmy, żartowaliśmy, rozmawialiśmy do nocy, szliśmy górskim szlakiem, piliśmy wino, jedliśmy lody, piekliśmy pizzę…  Każdy kto przez Marradi przejechał wolniej lub szybciej zostawił część siebie.
- Z..., A..., M..., A..., K…, R…, J…. - Mikołaj zagłusza moje myśli litanią gości blogowo - lekcyjnych.
- Idź już spać, jutro czeka nas wycieczka.
- Tak tak… - Odwraca się na drugi bok i dalej pod nosem mamrocze jak kołysankę: 
- B..., O..., A..., A..., I..., M..., N …. A..., A…, Z ….
Mam nadzieję, że i my staliśmy się częścią miłych wakacyjnych wspomnień. Że Ci, którzy obiecali, ponownie Marradi odwiedzą. Że K wróci, żeby iść na szlak, przejść kilometry, na które nie wystarczyło w czerwcu czasu, że J, która upojona wąchała roztartą w dłoniach lawendę i jej W, który co pięć minut powtarzał - "to wszystko inna bajka", wrócą na jesieni, kiedy zaczną spadać kasztany, że wróci R, bo nawet jeśli tak myśli, już nie jest sama na świecie…
I to jeszcze nie koniec, mam nadzieję, że to jest początek dobrej drogi, że przed nami jeszcze wiele dobrych chwil i nowych znajomości ...   
Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny, za wspólny czas, za zaufanie i zachwyt. 



2 komentarze:

  1. Wybaczcie prywatę ale jak przyjrzałem się tym zdjęciom to lekko zadrżałem więc napiszę bez ogródek i prosto z mostu Anquilla jest ZAREZERWOWANY PER ME (Aczkolwiek obawiam się że to trochę taki Nessie jest) Ja wiem że typowa toskańska gościnność itd. ale proszę Państwa pewnych spraw nie możemy przeginać :) To napisałem tak na wszelki wypadek gdyby się Mario ogarnął z tematem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anguilla wciąż bezpiecznie pływa w głębinach Lamone:)))

      Usuń

Drukuj