niedziela, 12 czerwca 2016

Szczęściem są ludzie


W sobotnie czerwcowe popołudnie, pierwszego dnia wakacji spotkaliśmy się w Popolano. My - to znaczy rodzice, nauczyciele i oczywiście dzieci z klasy czwartej, a właściwie już piątej. Te spotkania stały się niemal świecką tradycją, a koniec roku szkolnego jest wydarzeniem szczególnie wzruszającym i aż się prosi by choć chwilę pobyć razem.  
Mieliśmy zaplanowany piknik na boisku w S. Adriano, ale ponieważ pogoda do ostatniej chwili była niepewna, ostatecznie wybór padł na kościelne zabudowania w Popolano. W  tych samych kamiennych wnętrzach rok temu Mikołaj miał piłkarskie zgrupowanie, a Tomek Veglię na zakończenie szkoły podstawowej. 
Idealne miejsce na różnego rodzaju imprezy z profesjonalnym zapleczem kuchennym, więc dań można przygotować jak dla pułku wojska, stoły - i wewnątrz pod kamiennymi arkadami i na zewnątrz na dziedzińcu, do tego wszystkiego - wokół teren rozległy, gdzie dzieciaki mogą do woli korzystać ze swobody. A najciekawsze w tym wszystkim, że gościć się w tym miejscu może każdy, trzeba tylko zostawić porządek, jaki się zastało i parę euro, jako ofiarę. Tak właśnie powinno być, miejsca jak to, nie mogą był wyłączną własnością księży, ludzie mają pełne prawo z nich korzystać - i tutaj jest to naturalne.  



Sceneria spotkania była więc wyjątkowa - bo kościół w Popolano wiek ma słuszny, a odnowione niedawno kamienne mury i przyległości są tak piękne, że mogłyby być scenografią do niejednego filmu. 
Oczywiście miejsce miejscem, ale najważniejsi są ludzie, a ja o klasie Mikołaja już tyle peanów pisałam, że aż niezręcznie znów mi o tym mówić, ale ... muszę!!! 
Po pierwsze jest nas mało, więc samo to pomaga w stworzeniu przyjacielskich niemal rodzinnych relacji. Nie spotykamy się z musu, my wręcz szukamy pretekstu, by spotykać  się jak najczęściej. Niedawno była recita i aperitivo, teraz koniec roku i znów zabawa! Każdy przynosi coś do jedzenia, albo do picia, a jak nie ma czasu na gotowanie, to choć plastikowe kubeczki. Każdy w te spotkania wkłada serce. 
A nauczycielki? Chyba zazdrości nam ich cała szkoła. Wciąż powtarzam Mikołajowi, że miał ogromne szczęście, ale i bez mojego gadania sam dobrze o tym wie. Na tych spotkaniach widać jak silne są więzi między dziećmi i maestrami. 


Tu żadnych drogich prezentów się nie daje, wystarczy skromny bukiecik czy liścik od dzieci,  najważniejsze to spędzić ze sobą trochę czasu po godzinach. Było wzruszająco, smacznie, swojsko, rodzinnie i już drżymy na myśl o przyszłym roku kiedy dzieci będą musiały pożegnać szkołę podstawową, a maestra Federica i maestra Barbara oddadzą nasze pociechy w inne ręce. Będzie wielki płacz! 


Dzień był przepiękny, pogoda mimo wszystko dopisała, stoły uginały się od smakołyków, śmiechom nie było końca. Znów muszę: jak dobrze! Jak dobrze tu być! 
Ten cudowny wieczór nie zakończył się jednak w Popolano, po 20.00 musiałam porzucić towarzystwo, bo czekały na mnie kolejne atrakcje. Już jutro zapraszam Was na kolejną dawkę teatralnych wrażeń. Ja, jak to ja znów się będę ekscytować, ale wierzcie mi - jest czym!!
Tymczasem mówię Wam Buona Domenica! A moim wczorajszym "towarzyszom zabawy" - wielkie GRAZIE! Siete fantastici e mi sento fortunata di avervi conosciuti!

BYĆ RAZEM to po włosku STARE INSIEME (wym. stare insieme)

4 komentarze:

  1. Wspaniałe, aż chce się być, żyć, pomimo pewnie niejednych trudów, sama chciałabym mieć tyle odwagi, aby zacząć nowe życie w innym miejscu, małej włoskiej mieścinie, mam znajomego nauczyciela Włocha z okolic Bari niesamowicie pogodny człowiek, aż chce się chodzić na jego lekcje, jak na terapie, on mnie uczy więcej radości, uśmiechu, a mniej pośpiechu. I widzę, że większość Włochów jest taka ciepła , pozdrawiam Cię Kasiu i życzę wspaniałych wakacji, pełnych ciekawych wyjazdów, z którymi się później z nami podzielisz :)pozdrawiam Ciebie i Twoich wspaniałych chłopaków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna inicjatywa :) A u nas wszystko musi być z pompą, sztucznie, z drogimi prezentami. Aż zazdroszczę, że we Włoszech jest normalne podejście do takich spraw :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A w kuchni i w czerwonym koszyku bida... z nędzą... :)Tak lubię podglądać Ciebie w kuchni Kasiu, coś ściągnąć z Twoich przepisów! Ostatnio ciasto pomarańczowe - proste i pyszne! Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  4. Az czuje sie te pozytywne wibracje, dobra energie...
    to dobrze, ze sa jeszcze takie szkoly, tacy ludzie... :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj