czwartek, 12 maja 2016

Przygotowania mniejsze i większe



Została raptem garsteczka szkolnych dni. Tomek z wycieczki do Ravenny wrócił zachwycony. Mikołaj wkrótce pojedzie do innego, mniejszego miasta Romanii. Nim wakacje się zaczną cała szkoła, tak jak w zeszłym roku ruszy jeszcze w góry i spędzi dzień na łonie natury pod opieką myśliwych i Alpini. Poza tym po drodze długi weekend i inne wydarzenia, które  ilość szkolnych dni naprawdę zredukują do garstki… garsteczki. 
A do tego ta garsteczka w dużej mierze wypełni się czymś innym, nie tylko lekcjami, bo przecież trwają intensywne przygotowania do końcowych występów. Chłopcy milczą jak zaklęci, ani słówka o tym, co w tym roku przygotowali. Widzę jedynie iskrę w oku za każdym razem jak o tym wspominają. 
Wielkimi krokami zbliża się w końcu I Komunia Mikołaja. Na dwa tygodnie przed, stan przygotowań jest taki: 
Wypożyczona z kościoła alba wisi i czeka na odświeżenie, jedyny mój wkład finansowy to dokupienie sznura do przepasania i skromnego drewnianego krzyżyka. Mikołaj będzie miał kolorowe trampki, zwykłe spodnie i białą koszulkę. O garniturach pod albę nikt tu nie słyszał, a na moje pytanie o "niedzielne buty" mamy zapytały - "a co potem z takimi zrobić? przecież to dzieci i dziećmi mają pozostać, a nie kukiełkami zestrojonymi w śmieszne ubrania". Ufff….
Przyjęcie "po" zaplanowane jest nad rzeką w ogrodzie Mario i menu już w głowie mniej więcej opracowane. 
Mikołaj - co najważniejsze - jest przygotowany. Przygotowany tak jak być powinien, mentalnie. Poza spotkaniami z grupą katechizmu, niczego się nie uczył, nie wkuwał, nikt go nie egzaminował, nie stresował. 
Pozostałe kwestie zwykle wypływające przy takich uroczystościach praktycznie mnie nie dotyczą. Całe szczęście. 

Dla dzieci zaczyna się czas wolności, dla mnie intensywnej pracy. Biegam, fotografuję, wymyślam atrakcje, witam turystów i żegnam ze łzami, dobę znów rozciągam do granic niemożliwości. Tyle się dzieje! Zupełnie jak w prawdziwym kalejdoskopie. 


Oj! A propos ...
Ponieważ czas wakacyjny zbliża się wielkimi krokami i może jeszcze nie wszyscy z Was znaleźli swoje miejsce, dlatego podzielę się z Wami kolejnym artykułem przygotowanym przez polskie bloggerki. Pomysłodawczynią i "kierownikiem" akcji była i tym razem Renata z Kalejdoskopu: Miejsca na wakacje we Włoszech dla rodzin z dziećmi. 

I jeszcze na koniec:
Przed nami bardzo intensywny weekend, który zacznie się dziś po południu. Weekend, na który czekamy już od jesieni. Dlatego wybaczcie i pozwólcie, że do poniedziałku wyłączę się z internetowego życia. Dobrze wiecie, że cisza w Kamiennym Domu zdarza się bardzo rzadko,, tylko w wyjątkowych sytuacjach! Ale tym razem okazja jest wyjątkowa. O wszystkim opowiem już w poniedziałkowe popołudnie. Zarzucę Was wtedy opowieściami przez cały tydzień!

PRZYGOTOWANIA to po włosku PREPARAZIONI (wym. preparacjoni)

5 komentarzy:

  1. Ciesze sie Kasiu, ze odpooczniesz i podziwiam przygotowania do I komunii. Dobrze jest wiedziec, ze moze byc tak... normalnie i bez zadecia. Kasia praska

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Kasiu jestem stala fanka bloga ,podziwiam piekne zdjecia i uwielbiam czytac ,czytac przepiekne opowiesci .Jest Pani bardzo dobra matka i inteligetna osoba Ciesze sie ,ze spelnily sie marzenia o kamiennym domu w tak przecudnym miejscu .POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja historia rodem z filmu "Pod słońcem Toskanii" /mój ulubiony/.
    Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa i życzę Ci, żeby tak było zawsze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, przerwa, wypoczynek. Ale zajrzałam. Tak na wszelki wypadek, gdybyś jednak nie dotrzymała słowa. Niestety. Do poniedziałku kawa poranna ma gorzki smak. Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  5. Też zajrzałam - też na wszelki wypadek :-)Czekam cierpliwie :-)
    Ola

    OdpowiedzUsuń

Drukuj