poniedziałek, 23 maja 2016

Ostatnia przedkomunijna prosta - zaskoczeń ciąg dalszy



W sobotę popołudniu Mikołaj i pozostałe dzieci z jego klasy spotkały się na ostatniej przedkomunijnej katechezie. Wiadomość do rodziców wysłana wcześniej przez katechetki zawierała prośbę, by dzieciaki przyniosły ze sobą ziarna i tłuczki do mięsa. W dalszej części wyjaśniały czemu będzie to służyć, a mnie po raz kolejny z wrażenia odebrało mowę.
Do przygotowanych kilka miesięcy wcześniej pudełeczek dzieci wkładały ziarna zboża, które miały odpowiadać ich dobrym uczynkom. Te ziarna przy pomocy tłuczka przerobiły na mąkę, z której miała być przygotowana komunijna hostia… Myślałam, że po niesztampowej spowiedzi już nic mnie nie zaskoczy, a jednak! 



Może ja znów zachwycam się drobiazgami, może znów ktoś uzna, że i w Polsce czy innych krajach tak się robi, ja jednak o podobnych praktykach w życiu nie słyszałam i szczerze mówiąc coś podobnego nawet nie przyszłoby mi do głowy. Idea mnie zachwyciła i wzruszyła. Wydaje się to takie proste, a z drugiej strony tak bardzo odbiegające od zwykłych konwencji. Myślę, że takie przygotowanie ma o wiele większy sens niż wkuwanie na pamięć długiej listy modlitw, odpytywanie na ocenę czy o zgrozo stresujący egzamin. Na pewno marradyjskie dzieci są bardziej świadome zbliżającego się święta, niż ich rówieśnicy, którzy na pytanie - co to jest hostia? - wyklepią niezrozumiałą dla nich definicję. 
Jest jeszcze kilka innych "drobiazgów"… 
Dzieciom nie zostały wręczone gotowe teksty do odczytania w czasie mszy, choć takie na pewno jeszcze będą, zamiast tego każde z nich miało napisać swoją modlitwę, intencja dowolna, dyktowana dziecięcym sercem.
Kościół ozdobiony zostanie kwiatami zebranymi przez nas na okolicznych łąkach. Nad wejściem zawiśnie płótno namalowane przez rodziców, udekorowane odciskami stóp każdego z dzieci.




Dziś znów powtórzę, że żyję w wyjątkowym miejscu! Wszystko zapowiada się wspaniale, oby tyllko pogoda nie spłatała figla. Ostatnie komunijne wrażenia napiszę już po uroczystości.

A na deser do niedzielnej kawy migawka z ukochanego Gamberaldi … Paradoksalnie nawet tam, na moje złote łąki zawitałam w sobotnie popołudnie w celach czysto zawodowych. Tak to się w życiu plecie… W każdym razie łąki wciąż tak samo piękne, bo i moment piękny… No właśnie! Czy ja już mówiłam, że właśnie teraz w Toskanii jest najpiękniej? Nie? No to mówię, świadoma tego, co wcześniej pisałam - teraz jest NAJPIĘKNIEJ. Natura oszalała, słońce zwariowało, tylko patrzeć jak powietrze zapachnie lipami…


TŁUCZEK DO MIĘSA to po włosku BATTICARNE (wym. battikarne)

7 komentarzy:

  1. Kasiu wzruszający pomysł z tymi ziarnami,wymyślić coś tak niesamowitego...to trzeba mieć wyobraznię !!! Dzieciaki napewno będą pamiętać całe życie.
    A maja mnie także już żal,patrzę codzień na burzę życia w przyrodzie,zatrzymuję wzrok na każdym drzewku i rozkwitającym kwiecie i już żąl serce ściska.U nas od piątku bardzo ciepło,dzis nawet ma być 30`
    Masz rację Kasiu-Włochy można odkrywać całe życie,wciąż od nowa, a ducha sztuki i kultury jest ci tu dostatek !!!
    Pozdrawiam z Wodzisławia sl.lucyna S.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna, wzruszająca idea. Tu naprawdę działa Duch Święty! Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy dotyczącej I Komunii Mikołaja.
    Serdeczności przesyłam
    Mariola z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny pomysł z tymi ziarnami. :) Piękne, słoneczne zdjęcia :) U nas też już ciepło w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się wzruszyłam czytając o tych przygotowaniach do I Komunii. To takie cudowne, szczere i bez zbędnego nadęcia... żal, że w większości miejsc u nas jest zupełnie inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wzruszajace, budujace, madre. Piekne. Az sie serce raduje, ze sa tak madrzy katecheci na tym swiecie...praska

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę przestać się zachwycać tym jak pięknie tam macie! Może wybiorę się w tym roku na wakacje w te okolice :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj