środa, 13 kwietnia 2016

Drobiazgi z szuflady najdroższych wspomnień



- Mamusiu ja już nie mogę! - narzeka Tomek przy stole patrząc bezmyślnie w kubek kawy.
- Jeśli ty nie możesz, to ja nie wiem co powiedzieć... Dziś rano, kiedy zadzwonił budzik, w ogóle do mnie nie docierało, co to za dźwięk. Myślałam, że się nie podniosę. Wy przynajmniej jeszcze trochę i będziecie wolni. Pomyśl, że przez najbliższe trzy tygodnie twój tydzień szkolny będzie trwał po cztery dni. Wycieczki, długie weekendy, i tak dalej ... Czy to nie miła świadomość? 
-  Całkiem, całkiem! A wiesz gdzie jedzie w tym roku "druga media"? Do Perugii! Do fabryki czekolady!
- Ja bym chciał pojechać do Puglii - wtrąca się Mikołaj - do Polignano, na safari, do Alberobello. A ty mamusiu?
- Jeśli teraz ktoś by wszedł i powiedział: masz tydzień wolnego, pakujcie się, jedziemy do Puglii, to wierz mi... w pięć minut byłabym gotowa do drogi. Polignano i nasze wakacje na obcasie to jedne z najmilszych wspomnień. Za każdym razem było cudownie. Stęskniłam się za Puglią, bardzo... 
- Ja też. Szkoda tylko, że tam morze zimne.
- Zimneee???? - wytrzeszczamy z Tomkiem oczy.
- No zimne! Nawet ja się nie kąpałem. 
- Kochanie ... bo ostatni raz, kiedy tam byliśmy to był ... styczeń. 
- Aaa no tak, to wiele wyjaśnia. 



Po krótkim poniedziałkowym nicnierobieniu i gonitwie za pociągiem przyszedł jednak czas, że musiałam zakasać rękawy i wrócić do zajęć. Mario przyjechał zaraz po śniadaniu z farbami, pędzlami, wiertarką, pilarką i tysiącem innych rzeczy, których nazwać nie umiem. Pracowaliśmy do wieczora, robiąc tylko krótką przerwę na obiad. Pogoda była bajeczna i tęsknie patrzyłam na wzgórza pokryte soczystą, wiosenną zielenią, ale rozsądek tym razem zwyciężył. Dziś padam ze zmęczenia, ale satysfakcja i zmiany w domu przyjemnie łechcą oczy. Aż się dziwię ileż to przez jeden dzień można zrobić i cieszę się, bo każdego dnia uczę się nowych rzeczy. Być może nie ma się czym chwalić, nic ambitnego nie robię, ale przecież każda nowa umiejętność może się kiedyś przydać. 



Pomalowana barierka przy schodach i na tarasie, pomalowana łazienka, odnowione okno, zmienione obicie na kuchennym meblu, zacementowane dziury, nowy parapet i ... nowa ławka! Uśmiecham się na samą myśl o mojej kochanej A. - która powiedziałaby na pewno - "tu jest jakby luksusowo". 
Do luksusów oczywiście jeszcze daleko, ale zrobiło się naprawdę miło i świeżo.

 Paradoksalnie wczorajszy wysiłek odarł mnie z sił fizycznych, ale dał odpocząć głowie, a to u mnie nie łatwe. Wykonując kolejne czynności, jedna za drugą, jak robot, wyciszyłam się i zrelaksowałam. 
Jest jeszcze coś ... przez chwilę znów poczułam się bezpiecznie, jak wtedy gdy miałam kilka lat. Przed oczami obrazki z dzieciństwa ... Pamiętam taki sam stolarski ołówek, skrawki papieru ściernego, wiertarkę, młotek, gwoździe, spracowane ręce. Drobiazgi z szuflady najdroższych wspomnień... Dobrze, że czasem wpadnie ktoś, kto pomoże, kto wszystko potrafi, kto przywoła miłe wspomnienia i choć na chwilę  przywróci utracone już dawno poczucie bezpieczeństwa. 

MI  MERAVIGLIO - to znaczy DZIWIĘ SIĘ (wym. mi merawilio)




3 komentarze:

  1. To niesamowite jak drobiazgi mogą życie uczynić pięknym... Jak zwykłe (niezwykłe) proste, niby banalne czynności, czyjaś pomocna dłoń mogą wzruszyć... Ile dobra jest w ludziach jeśli tylko chcemy je dostrzec i sami dać...
    Może wyszło patetycznie, ale tak czuję... I mam wielki apel : sklonujmy MARIO (choć w kilku egzemplarzach :-) !
    Pozdrawiam Was Kasiu serdecznie !
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak tak pozdrowienia dla Mario

    OdpowiedzUsuń
  3. chętnie zobaczę tę łazienkę...obicie...ławkę...lubię się inspirować, nie daj się prosić ;))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj