wtorek, 22 marca 2016

Świątecznie nieświątecznie - w pogoni za wolnym czasem.


Nierówna walka z codziennymi obowiązkami sprawiła, że doszłam chyba na skraj wyczerpania. Chwilowo znów opadły mi skrzydła. Zajmuję się tysiącem rzeczy, choć wiem, że na połowę z nich zupełnie nie mam czasu. Mania udowadniania sobie i światu, że ja przecież dam radę ... 
Dziś już wtorek, za kilka dni święta. Zupełnie to do mnie nie dociera. Muszę przecież coś dla dzieci zrobić, jakiś sernik i szarlotkę i bigos obiecałam. W tym miejscu znów ciepłe myśli w stronę Alp wysyłam, bo tak miło się robi, kiedy ktoś się o nas martwi.  Jest jeszcze kilka innych miejsc, w stronę których myśli wędrują - i Opole i Warszawa i Toruń... Bardzo dziękuję za każde dobre słowo. Przepraszam też za nieregularne odpowiadanie na komentarze i za ciszę w kuchni - to mam nadzieję, w tych dniach się zmieni. Maile też czekają na odpowiedź, ale wierzcie mi to nie ignorancja z mojej strony, to tylko permanentny brak czasu...


Dzieci odliczają do jutra, bo od środy czeka ich tydzień wolnego. I ja czekam na to z utęsknieniem, bo choć jeden obowiązek mniej w codziennym chaosie. Powtarzam sobie, że jakoś to wszystko udźwignę, pocieszam się myślą o kilku dniach ciszy i o planowanej  w niedzielę wielkanocną toskańskiej włóczędze. Jeśli pogoda nie sprawi nam psikusa nie będziemy siedzieć za stołem od rana do wieczora. Świąteczne łakocie spakuję do czerwonego koszyka i ruszymy w stronę Arezzo. Taki jest plan. Rozpaczliwie potrzebuję odpoczynku... 


No dobrze! Wystarczy marudzenia. Obiecałam pokazać Wam scenerię niedzielnej batalii. Oto one - "moje ukochane Apeniny toskańsko - romaniolskie" - raj dla trekkingowców! Nie dajcie się prosić, zaglądajcie do Mugello, jeśli lubicie górskie łazikowanie! Ja tu mieszkam, ja mam to wszystko na co dzień, a wciąż nie mogę się tym nasycić.
Między jednym starciem, a drugim zjedliśmy to, co było w czerwonym koszyku, schowani za wzniesieniem, bo wiatr dmuchał ile sił. Odłączyliśmy się na chwilę od grupy, bo być w takim miejscu i nie popatrzeć w spokoju na świat z góry, to aż nie wypada. Musieliśmy się niestety poddać przed ostatnim szczytem, przestraszeni, czy aby nas nie zdmuchnie z gołej grani. Zostawiliśmy ten szlak na inny raz, na za chwilę... Na pewno wrócę tam już wkrótce, jak tylko znajdę czas...   


FARCELA - to DAĆ RADĘ (wym. farczela)

22 komentarze:

  1. Pięknie tam... Aż dech zapiera! A Tobie Kasiu jak nikomu innemu życzę wytchnienia, zwolnienia tempa. Może Wasze świąteczne plany i ich realizacja pozwolą odsapnąć i naładować baterie. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, taką mam nadzieję:))

      Usuń
  2. Kasiu, odpocznij wreszcie. I tak szacun dla Ciebie, ze codziennie dodajesz posty. Dzieki Tobie wiadomo ile miesiac mial dni, jak sie spojrzy na archiwum bloga. Gonisz jak w maratonie, a zyjesz w takim miejscu, gdzie powinnas promowac slow life :-) Usciski dla Ciebie z zimnej szarej brudnej Pragi (warszawskiej ofkors) Zyjesz w pieknym miejscu, zazdrosc moja jest duza i pozytywna :-) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobieto silna piękna i mądra 80% kobiet ma takie problemy - ubrać dzieci, ugotować, wyprasować praca dom, dom praca, nie wiadomo w co ręce włożyć. :) Trzymaj się.
    Polecam, krótką wizytę w Polsce. Nabierzesz sił popatrzysz na wszystko z innej strony. Choć są takie dni, że ręce opadają i nie dziwię Ci się. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamil wierz mi na pewno 80 % kobiet nie ma takich problemów, ja o wielu rzeczach nie piszę, ale czasem naprawdę ledwo mogę się dźwignąć od problemów, które niosę na ramionach. Na hasło Polska mam alergię, więc wcale mi nie tęskno. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi. Cieszę się, że za chwilę będę mogła choć dwa dni odpocząć i wojażować po Toskanii, coż mogłoby się z tym równać?:))))

      Usuń
    2. Ta sugestia o Polsce była ironiczna :):) Podziałało !!!

      Usuń
    3. Prowokatorze!:))) Tak mi coś się nie zgadzało, to znaczy nie pasowało mi do Ciebie:)

      Usuń
  4. Nie wiem gdzie na wloskiej mapie kulinarnej przebiega poludniowa granica kiszonek,ale sprobuj zapytac w supermarkecie o krauti w puszkach.Zwykle stoja obok groszku i fasolki konserwowej.W Gigante miewaja takze dzial rumunski,gdzie dostaniesz kiszona w sloikach i nawet cale kiszone liscie na golabki.Jak kiedys zima wpadniesz do Mediolanu albo Insubrii ,to niewykluczone ze ugoszcza Cie czyms podobnym do bigosu .To ich ulubione danie zimowe.Pozdrawiam swiatecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są są, ale ja mam dobrą duszę w Alpach austriackich, której bardzo leży na sercu nasze świąteczne menu i najpyszniejsza kapusta, prawie jak polska przywędrowała w wielkiej pczce i już czeka w spiżarce na ugotowanie:) A dzieci ręce na myśl o bigosie zacierają:)) Tak czy inaczej jak będę na północy wpraszam się na obiad:)

      Usuń
  5. Uśmiechnij się, głowa do góry, może ten kawał Ci pomoże.
    Żona do męża siedzącego w fotelu przed telewizorem, niedługo święta a ja jeszcze nic nie kupiłam, nie upiekłam, ona nie pomyte, w domu nie posprzątane, zlew pełen garów szklanek talerzy itd. itp. ręce jej opadają ze zmęczenia. A mąż na to - śpisz w nocy to ci się nazbierało !!! :) Jeszcze raz uśmiechu i dystansu oby się nie okazało, że my tutaj to wampiry energetyczne, my czerpiemy siłę z Ciebie z tego co piszesz a Ty z sił opadasz dając z siebie wszystko. A może to poprostu primaverowe przesilenie a jest coś takiego w ogóle w języku włoskim? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się ostatnio zastanawiam, że może ja powinnam nauczyć się nie spać:))))

      Usuń
  6. Arezzo-jakież mam z tego miasta piękne wspomnienia.....wieczór,kolacja z wyśmienitym makaronem w maleńkiej knajpce,nastrojowe światło i odwieczna włoska historia zamknięta w kamieniu...
    Pozdrawiam ze Śląska - Lucyna S.

    OdpowiedzUsuń
  7. To rozloz to w czasie - nie musi byc wszystko na raz - i sernik, i szarlotka. Ugotuj cos dobrego i szybkiego,do tego jakies jajka. colomba - i w droge. A sernik w nastepna sobote , i tez bedzie dobrze - wedlug mnie. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Opole odwzajemnia myśli dobre. Przesyła siłę i mooooc. Te Święta dają moc siłę i wiarę. A o.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja tam mysle,ze Kaska boi sie przyleciec do Polski i...tyle w temacie))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiez to typowe.zawsze w okolicach swiat pojawiaja sie przykre komentarze. Domyslam sie ze w takim momencie dokopanie komus ma bardziej intensywny smak. Swoja droga knucie jest tak bardzo polskie. Zwlaszcza ostatnio. Widze ze podtrzymujesz polskiego ducha. Niestety musze cie zawiesc i teorie obalic. Powod jest bardziej prozaiczny - zwyczajnie mnie na to nie stac. Oczywiscie kazdy moze myslec co chce. Wazne by poziom jadu nie spadl, zwlaszcza w swieta.

      Usuń
    2. Dobrze, ze zostajesz bo wpadne na kwiaty cukinii w ciescie. Buziaki i do zobaczenia u baranka :)
      Nicko

      Usuń
  10. ...po co to wszystko ludzie,ja nie uznaje tego pseudo kosciola i nic nie musze.Jestem wierzaca osoba,a kosciol jest mi do niczego nie potrzebny,nie potrzebny aby byc prżyzwoitym dobrym czlowiekiem.Czytajmy biblie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem kompletnie di czego ten komentarz sie odnosi. A swoja droga w Domu z kamienia odkad istnieje jest pewna niepisana zasada. Tematow religii i polityki nie ruszam. To indywidualne kwestie kazdego z nas. Szanujmy sie - o tym chyba w biblii tez pisza. Wszystkiego dobrego

      Usuń
  11. A co to za przykrosc,ze ktos powiedzial ze boisz sie jechac do polski...a poza tym to, o czym teraz piszesz jak nie o przygotowaniach do swiat...i calej tej gonitwie...wlasnie pisze,ze nie trzeba isc za tlumem,dac sobie w koncu spokoj.Ja mam dosc tego calego blichtru i wlasnie tak,jak napisalas min.nie stac mnie...wole przeznaczyc pare odlozonych groszy na to,aby miec co na grzbiet wlozyc i zmienic troche otoczenie latem...na jakies sloneczne miejsce,np.w Italii-;))

    OdpowiedzUsuń

Drukuj