piątek, 18 marca 2016

Polenta, piadina i ślady Dantego


- Głodny jestem.
- Już prawie pora kolacji, nie sądziłam, że tak długo nas nie będzie. Nie wytrzymasz do domu?
- Nie.
- Może w Polencie będzie jakiś bar. 
Jesteśmy na drodze do Polenty. To osada leżąca kilka kilometrów od Bertinoro. Nie wiem  czy coś ciekawego tam znajdziemy, ale nawet dla samej nazwy, chcemy nadłożyć odrobinę drogi. Polenta - to nie byle co!


Nagle jak na zamówienie pojawia się przed nami budka. "Butik z piadinami". Nie można być w Romagnii i nie zjeść choć raz prawdziwej romagnolskiej piadiny popijając sangiovese!
Dzieci z nutellą - o zgrozo! Dorośli ze squacquerone
W butiku piadina jest przygotowywana na miejscu. Starsza pani zwinnymi ruchami przekłada placki na gorącym blacie. Kolejka się wydłuża, wciąż podjeżdżają nowe samochody.  


Zjadamy nasze piadiny, wypijamy wino i ruszamy do Polenty, choć obawiam się, że już niewiele zobaczymy, bo mrok zakrada się coraz śmielej. 


Dojeżdżamy do Polenty, maleńkiej osady, wśród pagórków zupełnie jak z toskańskich pocztówek. Kilka domów na krzyż, rzędy cyprysów przy drodze i stara pieve. Dzieci ani myślą wysiadać. Mój wzrok natomiast przykuwa tablica ... Tu modlił się Dante...


Pierwsze wzmianki o kościele San Donato pochodzą z 911 roku. Niestety wnętrza nie udało mi się poznać, o tej porze pieve zamknięta była na cztery spusty. Kolejny powód, by wrócić w te strony... 
Kościół w Polencie rozsławił Giosuè Carducci, pisarz i poeta, pierwszy włoski laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury. "Forse qui Dante inginocchiossi" napisał w "La chiesa di Polenta". 
Dawno temu rzeczywiście zatrzymał się tu Dante, był gościem Guido da Polenta. Jak mówią podania prawdopodobnie niedaleko kościoła urodziła się też córka Guido - Francesca da Polenta Malatesta, którą to później Dante uwiecznił w swojej "Boskiej Komedii". To ta sama Francesca, która na zamku w Gradarze, w ramionach kochanka, tkwiąc w czułym pocałunku została przyłapana przez swego męża.   
Wszystko jest jedną historią. Wszystko gdzieś się łączy, zazębia i wciąż niezmiennie fascynuje.  


Pewnie znów ktoś skomentuje, że te moje egzaltacje już nudzą i męcza. Trudno. Ale ja naprawdę nie umiem stłumić w sobie radości z faktu, że żyjąc tu, każdego dnia ocieram się o historię. Dopiero tu, ta nienawidzona kiedyś przeze mnie materia robi się interesująca. "Boska Komedia", do lektury której w szkole zmusić się nie mogłam, dziś nabiera innego znaczenia. To wszystko przecież tu... i Francesca i Paolo i moja Acquacheta i lasy moje i góry... Wszystko zdaje się namacalne, niemal żywe. Wszystko opowiada swoją historię. Historię ze znanych ksiąg.


- Uważaaaaj! - krzyczę i nosem dotykam niemal deski rozdzielczej. 
Ostre hamowanie. Na drogę wybiega koziołek, jak Bambi z disneyowskiej bajki, a kiedy samochód znów się zrywa, zaraz prosto pod koła wyskakuje następny. Refleks kierowcy, cud, dobre hamulce - tylko dzięki temu zwierzak ratuje swoją skórę, choć był o włos od śmierci. 
- Trzeba uważać. To ich pora. 
- Mało brakowało a na kolację byłaby polenta z capriolo!
Dobrego weekendu!

MODLIĆ SIĘ to znaczy PREGARE (wym. pregare)

7 komentarzy:

  1. To Twoje życie i ocieranie się o historię z tłem tak pięknym nie może pozostać bez emocji :) Niektórych emocji nie da się zatrzymać w sobie. Gdzie zgubiliście słońce ?! Pozdrawiam weekendowo M.

    OdpowiedzUsuń
  2. DOM Z KAMIENIA W TOSKANII
    RANKIEM DO ŻYCIA NAS BUDZI,
    A KASIA SWYM PRZYNUDZANIEM
    NIGDY NAS NIE ZNUDZI ...

    Jadąc dziś do pracy w samochodzie poskładałam w myślach taki wierszyk gdyż jak Kasiu piszesz ,że może już nas przynudzasz swym niekończącym się zachwytem, to jesteś w błędzie.Wszyscy czekamy na nowe zdjęcia ,opowieści,nowe krajobrazy zaczarowanej krainy jaką jest bez wątpienia Toskania !!!
    Pozdrawiam z Wodzisławia Śl. Lucyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Kasiu, a co z nowym przepisami w kuchni? Odawnie nic nowego nie było.
    Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chcę się codziennie nudzić w Twoim towarzystwie. Dzień staje się lepszy i kawa lepiej smakuje. I chłoniemy Twoje życie czy chcemy, czy nie. I tego, Kasiu, nie zmieniaj, cokolwiek by się działo. Pozdrawiam. Lucynko, ależ Ty poetka! Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogla bys bardziej przemyslec te posty a nie dodawać kolejne poetyckie zapchaj dziury
    Nie wiem jak ludzi możne to interesować
    Nie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są ludzie, których to interesuje, jeśli Ciebie nie nikt tu nikogo na siłę nie trzyma. Dlaczego wchodzisz i czytasz coś co CIę nie interesuje? Nuda w życiu? I swoją drogą współczuję podejścia.

      Usuń
    2. Nie przejmuj się Kasiu, pewnie Anonimowy jest z PiS-u, oni nienawidzą wszystkich:)

      Usuń

Drukuj