poniedziałek, 21 marca 2016

Na wojennej ścieżce


Dziś będzie mało włosko, mało toskańsko i na pewno nie wszystkich taka tematyka zainteresuje, ale idąc za ciosem po sobotnich zdjęciach z pokazu mody, dziś chcę pokazać Wam kogo fotografowałam w niedzielę. Oczywiście nie raz i nie dwa pisałam, że ja od broni nawet tej sztucznej trzymam się jak najdalej, ale przyznam, że dzień w górach udał się nad wyraz. 
Zmęczyłam nogi, wyeksploatowałam nikona do reszty, ale chyba było warto - sami oceńcie. 
Oto jak bawią się Włosi. Zamiast zapuszczać korzenie w kanapę i siedzieć z "dżojstikiem" przed "plejstejszyn" grając w Call of Duty czy inne wirtualne wojny, wolą bawić się bardziej aktywnie. Nie do końca zrozumiałam zasady i scenariusz walki, ale miło było zobaczyć dorosłych mężczyzn, którzy świetnie się bawią w swoim towarzystwie, zafascynowani swoimi "zabawkami" i misjami do wykonania. 
Największą przyjemnością było fotografowanie żołnierzy "na niby", bo przyznać trzeba, że byli naprawdę barwnym obrazkiem. Fotogeniczni i w całym tym udawaniu i zabawie bardzo autentyczni.  
Airsoft to kosztowny sport, ale już nauczyłam się, że Włosi na pasjach nie oszczędzają. I dobrze! Tak być powinno! 
Dopełnieniem tego dnia było wyjątkowe miejsce akcji, ale to pokażę Wam inego dnia. Może kogoś z Was zachęcę, by wstąpić do Mugello, ruszyć z plecakiem i posmakować tutejszego trekkingu.  

Słaba płeć??? 
Fotograf też prosi o zdjęcie!

Jest mi niezmiernie miło móc uczestniczyć w tak różnych wydarzeniach i być "uznanym" okiem przez marradyjczyków. Każda jedna chwila jest niepowtarzalna!

ŻOŁNIERZ to po włosku SOLDATO 

4 komentarze:

  1. Aiuto !!! Aiuto !!! - Alpha, Bravo, Charlie, Delta abbiamo un problema !!! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to prawdziwe wojsko wloskie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Depczą stokrotki!!!! Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj