środa, 24 lutego 2016

Młyny nad Lamone i anegdota z dawnych czasów


Obiecałam Wam opowiedzieć historię nowego domu Mario, ale wciąż jeszcze do źródeł nie dotarłam. Na to potrzeba mi chwili czasu, a tego od dawna permanentnie mi brakuje. Dziś jednak pokażę Wam zdjęcia i krótkie nagranie zrobione z drugiego brzegu Lamone, opowiem też pewną anegdotkę z bardzo odległych czasów... z czasów młodości Mario. 


Jego dom, jeden z trzech wybudowanych w bliskim sąsiedztwie młynów, był młynem nietypowym. Podczas gdy w dwóch skrajnych robiono mąkę, w casa di santa Barbara powstawał strzelniczy proch. 


- Kiedy byłem bardzo młody, lubiłem przychodzić tu na ryby. To było moje miejsce, a z racji tego, że zejście było raczej niewygodne i niewielu się tu fatygowało, ryb było zatrzęsienie - opowiadał Mario Tomkowi. - To były czasy, kiedy czekałem na wezwanie do wojska, a na samą myśl o wojsku aż mną trzęsło. To było ostatnie, na co miałem ochotę i zaklinałem w duszy, że jeśli to nieszczęsne wezwanie w końcu przyjdzie, żeby tylko nie wysyłali mnie do Palermo... 


 ... I tak właśnie siedziałem sobie tu w dole z wędką, spokojny i szczęśliwy, kiedy nagle nad głową usłyszałem wołanie: "kartka do ciebie przyszła, różowa!!." Moi przyjaciele stali tu, gdzie my teraz i czekali na moją reakcję. Różowa kartka, to było właśnie wezwanie do wojska. "Skąd ta kartka?" - zapytałem. "Z Palermo!" - usłyszałem w odpowiedzi. Aż mnie zmroziło, ale że wszyscy wiedzieli, że Palermo było ostatnim miejscem, w jakie chciałem być wysłany, więc potraktowałem to jako niewdzięczny żart kolegów. Posiedziałem tak jeszcze chwilę nad rzeką udając, że nic się nie stało, jednak niepokój zaczął we mnie narastać. Złożyłem wędkę i przeklinając pod nosem ruszyłem do domu....
Jakiś czas potem spakowałem walizkę i pojechałem ... do Palermo.  
  

Mario pojechał do Palermo, a po kilkudziesięciu latach wrócił w to miejsce jako lokator casa di santa Barbara, środkowy młyn już nie pracuje, ale pierwszy, ten widoczny na filmie jeszcze działa nic nie robiąc sobie z upływu czasu. To stamtąd pochodzi nasza mąka, kiedy robimy polentę.  

RÓŻOWY to znaczy ROSA (wym. roza)

3 komentarze:

  1. Każda lekcja historii w szkole podparta anegdotą była by zapamiętana na wieki. Super wpis i o to chodzi o to chodzi !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Magiczne miejsce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drukuj