piątek, 5 lutego 2016

Dla mnie, po mojemu


Tak się złożyło, że czwartek do wyjścia dzieci ze szkoły miałam wolny, czas tylko dla siebie i ze sobą. To równie częste zjawisko jak śnieg w czerwcu, słynna kometa czy całkowite zaćmienie słońca. Pomyślałam że prasowanie nie ucieknie (niestety), dom na przyjazd gości przygotuję w weekend, a tymczasem wykorzystam piękny lutowy dzień na samotny spacer i smażenie karnawałowych słodkości. Frittelle udały się znakomicie i zapraszam na nie do Kuchni Kamiennego Domu. Spacer też udał się nie gorzej od frittelli i widać tak bardzo był mi potrzebny, że po porannej dawce ruchu, kiedy uporałam się z przygotowaniem łakoci, znów zarzuciłam kurtkę na plecy, okulary przeciwsłoneczne na nos, a aparat (bez baterii - klasyka! wiec z drugiego etapu jest tylko jedno zdjęcie zrobione telefonem) upchnęłam w torbie. 
Sami popatrzcie w jak wspaniałych okolicznościach przyrody jest mi dane oddychać. Po porannym zimnie szybko ślad zaginął, na dowód - foto monitora informacyjnego, a w Biforco było jeszcze cieplej niż na załączonym obrazku. Jedynie czubki pagórków ubielone były jak policzki gejszy, a odbijające się od nich słońce swoim jaskrawym światłem aż raziło w oczy...
A na koniec niespodzianka. To białe coś na drzewie, to raczej nie śnieg ...:) Dobrego weekendu!!

 


- Idę do domu robić frittelle di mele - powiedziałam do Antonelli płacąc za chleb. - Zobaczymy co mi z tego wyjdzie.
- Wyjdzie ci, wyjdzie - zapewniła uśmiechając się ciepło. - Wiesz dlaczego? Bo ludziom inteligentnym musi się udać, a ty jesteś bardzo mądra. 
Oo co! I tak Antonella sprawiła, że wracając do domu uśmiech miałam dookoła głowy. Ba! Może nawet miała rację, mam nadzieję, bo frittelle udały mi się lepiej niż wspaniale!

DLACZEGO to po włosku PERCHE' (wym. perke)

5 komentarzy:

  1. Oby takie dniu zdazaly ci sie czejsciej niz calkowite zcmienie slonca. Jak zwykle piekne zdjecia.
    U nas tez wczoraj byla taka piekna pogoda, zreszta czesto taka jest, wlasciwie od pazdziernika byly moze 3 dni deszczowe i pochmurne. Placki z jablkami to moje wspomnienie z dziecinstwa, smazyla nam je prababcia. Pozdrawiam z Ticino:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Antonella ma rację! Jak wiosennie u Ciebie. Z jednej strony poprawiasz humor takimi obrazkami a z drugiej wkurzasz ;) Też już chcę wiosnę! Pozdrawiam ciepło M.

    OdpowiedzUsuń
  3. 15 stopni i takie piękne krajobrazy,chciałoby się tam przenieść.
    Chociaż nie ma co narzekać w tym roku zima nas rozpieszcza, w moim ogrodzie kwitną ranniki. Antonella mądra kobieta jest i zna się na ludziach, wie co mówi.Tak trzymać.
    Mi lekarz też dzisiaj poprawił humor mówiąc, a bo pani taka chuda jest.Uśmiałam się,bo narzekałam, że coś mi się przytyło a tu taki tekst,tak niewiele czasami potrzeba na poprawę humoru.Pozdrawiam E

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, to także moje klimaty :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie wiosna :). Chociaż nie! U Ciebie już jest wiosennie. W Alpach czekam póki co jeszcze na śnieg. Nart jeszcze nie chowam, ale dziś i u mnie jest prawie 15 stopni! Piękne zdjęcia. Ja znów zwykle bez karty pamięci wychodzę 😄.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj