niedziela, 17 stycznia 2016

O słabościach i radościach


Scenka wieczorna przy kolacji.
- Mamusiu, a dlaczego w dawnych czasach ludzie jedli z jednej miski?
- Tak było przede wszystkim w domach chłopskich i sam pomyśl dlaczego.
Mikołaj myśli, myśli i nic.
- Popatrz kochanie, teraz jak skończymy kolację, zbierzemy talerze, wstawimy do zlewu, ja odkręcę kran i w kilka minut pod bieżącą wodą je umyję. Kiedyś tak nie było i to na pewno mógł być jeden z powodów jedzenia ze wspólnej miski. Wyobraź teraz sobie, że mieszkamy tu gdzie mieszkamy, a tam gdzie jest bar znajduje się studnia...
- Przy barze jest studnia? - przerywa mi w pół zdania Mikołaj, a jego pytanie jakby żywcem wyrwane z pewnego filmowego "Cyrku.." - sprawia, że Tomek zaczyna dławić się za śmiechu.
- Mamusiu - mówi, kiedy już udaje mu się opanować - my to mamy fajnie z Mikołajkiem, prawda?
- Prawda. 
Mikołaj wykorzystuje moment, swoje pięć minut i pajacuje dalej. 
- No to mów - prosi po chwili - jak to było z tą studnią?
- Kochanie - proszę Tomka - zdejmij proszę Mikołajowi ryż z włosów, bo z tego śmiechu to ma risotto nawet na głowie....
Tomek znów zaczyna chichotać.
 - A zatem - zwracam się do Mikołaja - wyobraź sobie, że ludzie musieli iść do studni, nabrać wody, przynieść ją do domu, zagrzać i dopiero mogli umyć naczynia, zrobić pranie czy się wykąpać. Dlatego nikt nie brudził do posiłku całej zastawy, nie zmieniał co chwilę ubrań i nie kąpał się codziennie, kąpiel może raz na tydzień albo i to nie!
 - To my teraz mamy luksusowo!

***
Chciałam Wam przy niedzieli podziękować za tyle ciepłych słów i wiarę we mnie, której tak naprawdę mnie samej jednak brakuje. Układałam przez całą sobotę książki tworząc wreszcie moją wymarzoną, prawdziwą bibliotekę, którą wkrótce się pochwalę, ale myśli błądziły gdzieś wokół własnych słabości. Przypomniały mi się wtedy słowa Julii Roberts w Pretty Woman - "łatwiej jest wierzyć w złe rzeczy..." i rzeczywiście tak właśnie jest, tylko dlaczego? Nie wiem co musiałoby się wydarzyć, bym zmieniła postrzeganie własnej osoby, ale dziękuję za to, że jesteście. I wybaczcie, że dziś mało toskańsko, ale to też blog o zwykłym życiu, w którym musi być niestety miejsce na własne słabości. Mam nadzieję, że uda nam się dziś choć na chwilę wyjść na szlak, może ostatnio było za mało spacerów i najwyższa pora myśli przewietrzyć i na świat popatrzeć z góry.

PROPRIA to znaczy WŁASNA

6 komentarzy:

  1. Witaj Kasiu kazdy ma slabosci i zwatpienia,ale najlepiej nie myslec ze "latwiej jest wierzyc w zle rzeczy" trzeba wierzyc w dobre rzeczy,jezeli myslimy pozytwnie to i dobre rzeczy przyciagamy i tego Tobie zycze z calego serca.Pozdrawiam Alicja Milej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś piękna, piękną masz głowę i pięknie masz w głowie. A słabości no cóż każdy je ma i są częścią nas.
    ps. Pięknie wyglądasz na tym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecież jutro będzie lepszy dzień.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wierzę, nie wierzę!! Ty słabeuszem? Podjęłaś najważniejszą, a przy tym najpiękniejszą decyzję w życiu o emigracji - tym samym spełniłaś marzenie swoje i swojej rodziny. Sama dzielnie ciągniesz ten "wóz" zwany życiem. Jest jeszcze oczywiście Paw, nie szkodzi, że to trochę daleko, ale ważne jest przecież wsparcie, przepływ myśli i uczuć. I Ty nie wierzysz w siebie? Pozdrawiam niezwykle ciepło. Wierna Twoja fanka - Hanka. Ale mi się rymnęło :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudnie się czyta Twojego bloga,odkryłam Twój blog, a w nim mądre pisanie i fajne zdjęcia parę miesięcy temu, jak mam zły dzień do do niego zaglądam, jesteś młodą, piękną dziewczyną, wszystko przed Tobą.
    Szczęśliwa sześćdziesięciolatka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj