piątek, 11 grudnia 2015

Przystanek w górach


O Passo della Colla pisałam już wiele razy. To najwyższy punkt na stukilometrowej trasie pomiędzy Florencją a Faenzą. Znajdująca się na rozdrożu restauracja Locanda della Colla to mekka motocyklistów, rowerzystów i innych podróżników. W sezonie rozpoznacie to miejsce po zaparkowanych, gdzie to tylko możliwe, jednośladach. Będzie ich zatrzęsienie.  Stąd też wyrusza szlak do źródeł Lamone. Całkiem niedaleko znajduje się Sambuca. Nie zabraknie też miejsc skąd wybija życiodajna woda, skąd można podziwiać panoramę Romagnii i Toskanii. Jednym słowem - punkt strategiczny, konieczny przystanek, jeśli ktoś zdecyduje się na wojażowanie po Mugello.


Na kolację zatrzymaliśmy się w Locandzie tylko raz, dawno, dawno temu. Jakoś już potem  nigdy się nie złożyło. 
A czemu dziś o tym piszę? Ponieważ wczoraj miałam prawdziwą przyjemność znów w progi restauracji zawitać. Jej wnętrza stały się tłem dla zdjęć, jakie zrobiłam kolejnym marradyjskim dzieciom. Spędziłam prawdziwie niezwykłe popołudnie...



Niezwykłe popołudnie, bo w towarzystwie przemiłych osób, które przy talerzu doskonałej pasty opowiedziały mi kawałek swojej historii. Oczy i ręce fotografowały a uszy rejestrowały interesujące dzieje trzech sióstr i ich rodziny. 


Efektów mojej pracy Wam nie pokażę. Chciałam tylko przy tej okazji polecić Wam to miejsce, gdybyście przypadkiem znaleźli się w tych stronach. Miejsce z historią, gdzie spróbować można doskonałej kuchni, zimą ogrzać się w cieple kominka, a latem odsapnąć chwilę i ruszyć dalej jednym ze szlaków przez wzgórza Mugello. 


Ludzie wciąż mnie inspirują, słucham i notuję. A historia sama się pisze...

SIOSTRA to po włosku SORELLA (wym. sorella)

1 komentarz:

  1. Aż ślinka cieknie na takie pyszności :)
    Nicko

    OdpowiedzUsuń

Drukuj