niedziela, 27 grudnia 2015

Poświąteczne dzień dobry



Witajcie poświątecznie! Mam nadzieję, że macie za sobą miło spędzony czas, że wszystko się udało, tak jak zaplanowaliście, i że nikt z przejedzenia nie cierpi.
Kiedy po dwóch dniach otworzyłam panel sterowania bloga, szczerze się zdziwiłam! Tyle osób tu zaglądało mimo świąt! Wybaczcie więc ciszę, ale ja naprawdę musiałam złapać oddech. To jedyny moment, kiedy komputer mogę wyłączyć. Tak czy inaczej od dziś już wszystko wraca na dawne tory. W najbliższych dniach opowiem Wam o naszych świętach, o wiglii, o spacerach i o szopkach. 
Przejęta byłam bardzo, ale jak się okazało - niepotrzebnie, bo wszystko udało nam się cudnie. Wiem już jak smakuje toskańskie Boże Narodzenie i powiem Wam po cichu, że wcale nie jest gorsze od polskiego, jest tylko nieco inne...



Największym zaskoczeniem był dla mnie ruch w miasteczku w porze, kiedy Polacy siadają już do wigilii. Oczywiście, o tym że wigilii jako wigilii szczególnie się tu nie obchodzi, wiedziałam już od dawna. Ale ten chaos i miasto tętniące życiem, pełne sklepy i kolejki były czymś nowym. 
Tak czy inaczej nasz stół o 18.00 był już nakryty, ozdobiony pierniczkami i dziełem szkolnym Mikołaja. Dodatkowe nakrycie nabrało w tym roku szczególnego znaczenia. Pod talerze każdy wsunął monetę. Były i pierogi i kapusta i ostatecznie dorsz zamiast karpia i nawet sałatka jarzynowa z selerem. Nie zabrakło też kompotu z suszu i słodkości. Święty Mikołaj też o nas nie zapomniał, ku radości młodszych i starszych. Życzenia spłynęły lawinowo, a niektórzy, by je złożyć pofatygowali się nawet osobiście. Może właśnie dzięki temu nawet przez chwilę nie poczuliśmy się sami. 
O tym co robiliśmy, co widzieliśmy i gdzie byliśmy opowiem Wam jutro, a dziś muszę napisać, że najpiękniejsze w tym wszystkim było bycie razem, w spokoju, bez pośpiechu, bez obowiązków. Już zapomniałam co to znaczy odpoczywać, miło więc było sobie przypomnieć. 
Dobrej niedzieli Wam życzę, ostatniej już w tym roku i jeszcze raz bardo dziękuję, za życzenia, wiadomości, maile, jesteście wspaniali, a "dziewczyny z plecakami" ściskam szczególnie! 


SENZA FRETTA to znaczy BEZ POŚPIECHU (wym. senca fretta)

4 komentarze:

  1. Moim mottem w tym roku było ,,z umiarem" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Kasiu! Dobrze ze już wrocilasz. Pozdrawiam was ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasiu, jeśli "dziewczyny z plecakami" to trzy autostopowiczki z wrześniowej wizyty w Marradi to bardzo Ci dziękuję za pozdrowienia!!! ;) I dzień dobry dziś :)
    Asia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) oczywiście:) I ja dziekuję za pamięć:)

      Usuń

Drukuj