sobota, 5 grudnia 2015

"Most niepokalanego poczęcia"!



Immacolata concezione - 8 grudnia to w Italii święto i dzień wolny od pracy, a ponieważ w tym roku wypada we wtorek, więc mamy "ponte", czyli ... DŁUGI WEEKEND!!!
Oczywiście - dla kogo wolne, dla tego wolne, ale jak wolne mają dzieci, to tak jakbym i wolne po części miała ja. Na lenistwo czasu zbyt dużo nie będzie, bo atrakcji czeka na nas sporo, ponadto mamy bardzo ambitny plan: upieczenia pierniczków, nagrania życzeń dla pewnego projektu, udekorowania domu i znalezienia choinki, bo w Italii to właśnie 8 grudnia jest taką umowną datą, kiedy ruszają przygotowania i zapalają się światełka. Chłopcom też się właśnie przypomniało (o zgrozo!), że jeszcze musimy zrobić szopkę. Cudownie! Zaczynam się martwić, że zabraknie nam całego "ponte", by zrealizować każdy punkt, tym bardziej, że nie wszystko, może okazać się łatwe do wykonania. Pamiętacie nasze pierwsze święta i choinkową misję? Ubrać choinkę to sama radość, ale weź ją człowieku najpierw znajdź! Sztucznym drzewkiem nigdy się nie zhańbię. Odkąd pamiętam w moim domu zawsze była żywa choinka i ta tradycja musi być zachowana. 

- Trzeba znaleźć choinkę!
- U nas się kiedyś ubierało ginepro (jałowiec) - kwituje Mario. 
- Mamusiu, a co to jest jałowiec?
- Taki krzaczek kłujący, co u nas w lasach i tu w górach rośnie. 
- Mamy mieć jałoowieeec zamiast choinki? To tak jakby ubrać palmę!
- Oj nie marudź, ważne żeby było drzewko.

*****
Śniadanie w łóżku! Wielka taca pandoro i caffe latte. Zaraz zmienię pościel, więc nawet nie przejmuję się cukrem pudrem, który gęsto sypie się na kołdrę. 
- Mogę jeszcze? - Pyta Mikołaj.
- Ale tyle już zjadłeś!
- Tak, ale to takie dobre!
- No to idź, możesz dokroić jeszcze trochę.
- Ale wiesz co mamusiu, pandoro się nie kroi. Najlepiej smakuje o tak - tu zatapia zęby w aromatycznym pandorowym puchu, po czym uśmiecha się szubrawo, a jego policzki i nos ubielone są cukrem pudrem. Jaki ładny obrazek. 



Tomek kończy swoją porcję, jedną, drugą, po czym znów jak mały niedźwiadek zakopuje się w ciepłe pielesze. 
- Dziękuję mamusiu - dochodzi stłumiony głos spod kołdry. 
- Za co? Za pandoro? Za to, że pozwoliłam zjeść w łóżku?
- Nie. Za to, że dałaś nam zamieszkać we Włoszech...
Patrzę z niedowierzaniem na wystającą spod kołdry czuprynę - You've made my day kochanie. To musi być dobry weekend!
    
 IMMACOLATA CONCEZIONE - NIEPOKALANE POCZĘCIE (wym. immakolata konczecjone)

4 komentarze:

  1. Skomentuję słowami, które znalazły się we wpisie.. 'jaki piękny obrazek'. :) Tylko to pasuje... Buona fine settimana. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu życzę radosnego immacolata concezione i udanych przygotowań do świąt pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dla Ciebie Kasiu niespodziankę z Gubbio, w którym się zgubbić łatwo: http://deccoria.pl/warto-zobaczyc/artykuly-top7-najdziwniejsze-choinki-na-swiecie,5,1613.html Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie jakbym czytała książkę ;) PS. Spędziłam dzisiaj trochę czasu na Twoim blogu, oglądałam zdjęcia i od samego patrzenia zrobiło mi się ciepło, cudowne Włochy, cudowne życie, zazdroszczę niesamowicie ;) Będę wpadać częściej!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj