czwartek, 5 listopada 2015

Propozycja zmiany menu



- Mamusiu, jeśli ktoś ma krowy, kury, drzewa owocowe, kawałek pola, ogródek - wylicza Tomek - to jest przecież samowystarczalny!
- Generalnie prawie tak. Dodałabym jeszcze choć małą winnicę!
- To ja tak będę żył! - deklaruje.
- Wiesz co? Ja też chciałabym się wynieść bardziej na ubocze i również uważam, że bycie samowystarczalnym jest wspaniałe, ale nawet przy moim zacięciu do pracy, chyba jestem wciąż za leniwa, by dla szklanki mleka trzymać całą krowę... Czy ty wiesz ile to pracy??? Kury niech będą, ale z krowami ja bym nie zaczynała!
- Mamusiu, ale przecież krowy to nie tylko mleko - argumentuje Tomek - krowy to też bistekka!


Ha! Bistekka! Od tego się wszystko zaczęło... 
Całkiem niedawno we włoskiej telewizji ogłoszono, że wołowina, a chwilę potem generalnie każde inne mięso są rakotwórcze! Zaraz oczywiście - jak podały statyskyki - spadła sprzedaż i rzeźnicy lament podnieśli, że nie godzi się głosić takich farmazonów. Rzecz jasna to, że żyjemy w czasach, kiedy wszystko jest rakotwórcze, wiadomo nie od dziś. Cała tablica Mendelejewa, którą faszerowane jest jedzenie, nie tylko mięso, przyprawia o gęsią skórkę i trudno nie mówić o szkodliwym działaniu takich procedur. Jednak wystarczyłoby zmienić odrobinę prawo i dziwne normy albo choć w nieudolnych ustawach zamknąć pewne furtki, tak, by byli chrnonieni przede wszystkim ludzie, konsumenci. 
"Najzabawniejsze" jednak przyszło zaraz po tym alarmie. Otóż zaczęto publicznie reklamować alternatywę dla legendarnej bistekki, a mają nią być: koniki polne, skorpiony, pszczoły, pędraki i inne insekto-żyjątka. Nawet nie umiem tego skomentować. Nie interesuje mnie polityka, nie śledzę wiadomości, brzydzę się układami. Kiedy nie wiadomo o co chodzi zwykle chodzi o pieniądze, tak jak i w tej sytuacji nie można nie zastanowić się nad, tym jak wielki interes ktoś chce tutaj zrobić. W każdym razie patrząc na tę sytuację ... myślę sobie - i śmieszno i straszno. Jeśli trafię kiedyś do amazońskiej dżungli zjem i robaka i co tam będzie dane, ale żyjąc w Italii, w kraju najlepszej kuchni świata, nie mam zamiaru odmawiać sobie kawałka mięsa, choćby nie wiem jak zachwalano w mediach walory robaków, pędraków i innej szarańczy - ja mówię "nie". Niech sobie głoszą co chcą! Smuci tylko fakt - co to ludzie robią ze światem... 
Po takich newsach czuję, że mam niestrawność. 
I ciekawa jestem czy ta kwestia, skądinąd europejska, tak ostatnio roztrząsana we włoskich wiadomościach, jest również tak nadmuchana w pozostałych krajach? 
Zostawiam Was z obrazkami Marradi, te na szczęście nie są niezdrowe!

MIĘSO to po włosku CARNE (wym. karne)

29 komentarzy:

  1. Mamy jedno życie... cieszmy się nim jak to tylko możliwe. I jeśli faktycznie coś jest niezdrowe to i tak tego nie zdążymy odczuć. Ale prawdą jest że lobbing nie tylko polityczny jest olbrzymi i to cały ten system decyduje co w danym czasie jest zdrowe a co nie. Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie mów, że teraz zachwalają jedzenie insektów. Usłyszałam o tym tylko w programie satyrycznym Maurizio Crozza i mieliśmy niezły ubaw. Wspomnieli o tym ze względu na to, że akurat w tym czasie Unia zezwoliła na wprowadzenie takich produktów do obrotu. Nie wiem, kto to będzie jadł, już wolę mojego rakotwórczego kotleta (ale nie wołowego, bo nie lubię). Na coś trzeba umrzeć, a raka mogą się spodziewać 3 osoby na 4, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglądam prawie w ogóle telewizji ale ilekroć inni tv włączają mimochodem słyszę te głupoty i mam wrażenie, że w ostatnich dniach to temat wiodący - tv, prasa, internet. Wczoraj np jakiś program geo coś tam trajkotali o pszczołach i innych żyjątkach, le repubblica http://www.repubblica.it/salute/alimentazione/2015/10/27/news/carne_rossa_cancro_oms-125994086/, corriere http://www.corriere.it/cronache/15_ottobre_28/insetti-alghe-tavola-via-libera-strasburgo-4dc40e4e-7d7d-11e5-b7c2-dc3f32997c8b.shtml, oczywiście mam to gdzieś bo też wolę - ja akurat wołową bistekkę, ale swoją droga zadzwia mnie cała ta dyskusja.

      Usuń
  3. W Polsce też o tym mówili, ale to nie nowość, wołowina naprawdę nie jest najzdrowsza.

    OdpowiedzUsuń
  4. O Dio mio...sobie westchnę,chciałem podsumować wczorajsze zbyt małe zamieszanie, które spowodowałem,ale Pani dzisiejszy wpis zmusza mnie do wyznania: żyję na takim "samowystarczalnym" gospodarstwie,mamy krowę marki Jersey,która po raz drugi,niestety ,3 miesiące temu wycieliła byczka i teraz niestety trzeba go ubić i zjeść zanim on mi nie złamie resztek kręgosłupa, czy inaczej nie uszkodzi.W głebi mojej pięknej duszyczki jestem szlachetnym wegetarianinem,ale cóż takie jest życie...Niemniej apeluję do mięsożerców: nie idżcie tą drogą - nigdy nie znajcie waszego befsztyka po imieniu! Z drugiej jednak strony, gdy sobie pomyślę,że może właśnie w tej chwili jakiś niezwykle cywilizowany Włoch pożera naszego słowika Dolores,który nam całą wiosnę śpiewał za łąkami to mi się scyzoryk otwiera w kieszeni i chętnie bym spożył jakiegoś Italiano duszonego we własnym sosie...Ale cicho sza - Pani Kasia nie lubi... Co do wczorajszych komentarzy to zastanawiam się czy jest jeszcze ktoś tutaj,kto rozumie ironię ?Pani,gospodyni tego blogu na pewno do nich nie należy.Chodziło mi tylko o to ,że nie warto żyć iluzjami. Moją iluzją była wiara naiwna,że jeżeli tylko uwolnimy się od komunizmu to Polska będzie pięknym krajem,a Polacy będą mądrzy i szlachetni...I jak ja teraz wyglądam z ręką w nocniku,gdy ciemność zapada i za chwilę będziemy mieli dyktaturę kołtuńskich ciemniaków? A Pani co będzie robiła,gdy już będzie miała ten kamienny dom? Do końca świata pieściła te zimne kamienie? Ktoś słusznie kiedyś powiedział,że dom to grobowiec dla żyjących...Skoro Pani potrzebuje tego grobowca to trzeba się zakręcić,na pewno coś się znajdzie,na kredyt czy za opiękę nad samotnymi staruszkami...nie wystarczy tylko pięknie się snuć i marudzić.O.K,obiecuję,że jeżeli Pani to zamieści to już więcej nie będę zakłócał moimi zwischenrufami.Lubię ten blog,chociaż gdyby go nazwać tak jak ja to po cichu robię:"Świat zbyt mocno lukrowany"to jednak mając na względzie ogólny upadek rozumienia ironii ludzie myśleliby,że to o cukiernictwie! więc może niech zostanie tak jak jest:"W kamiennym kręgu".Pozdrawiam,ciao! Umberto[the terrible]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wyczuje Pan ironię ;-): "Kocham, Pana, Panie Sułku!". I oby częściej "A cicho tam!" ;-). Ale grobowiec dla żyjących... Nie, nie, nie! Są ludzie, którzy są martwi za życia i grobowcem jest dla nich cały świat. Różnica postrzegania, dzięki któremu Pani Kasia ma tyle fanów i obrońców. Pozdrawiam serdecznie, Aga.

      Usuń
    2. No nie wyczuwam,ale to może być dlatego,że jednym Bozia dała inteligencję ,a innym urodę.Dlatego muszę być zadowolony z tego,że jestem taki ładny,prawie jak pani Kasia! Chociaż oczywiście "prawie" robi tu kolosalną różnicę...Pozdrawiam równie serdecznie,Umb.

      Usuń
    3. No to się zawiodłam ;-). Chciałam napisać, ze mimo całej sympatii do Pani Kasi, której wpisy codziennie do przysłowiowej kawy "czytuję" i trzymam kciuki za to, żeby jej się udało i lubię jej poezję w opisach i to jak postrzega rzeczywistość i macierzyństwo, całkowicie rozumiem Pana szorstką ironię i nawet się przy niej ubawiłam. I bardziej widzę za tymi Pana wpisami życzliwie nastawionego do Pani Kasi wiernego czytelnika z specyficznym poczuciem humoru. Nie odczytuję tu nieżyczliwości, wręcz przeciwnie... W opisie Polski - prawdziwą złość i zawód. Trzeba mieć dystans. I tak, jak nie ma złych pytań, a są tylko złe odpowiedzi, podobnie jest z ironią, która bez braku dystansu, zawsze okaże się atakiem, a to zwykle obnaża wrażliwość, ale, niestety, na swoim punkcie. Mam wrażenie, że tu jest problem... Zatykamy uszy, jak dzieci w przedszkolach przy brzydkich słowach, przed każdym, kto się śmieje z czegoś, co dla nas wydaje się święte i nietykalne. I mam wrażenie, że brakiem dystansu nie wykazała się Pani Kasia, publikując te wpisy - bardziej jej jej obrońcy. Aga

      Usuń
  5. Panie Umberto, pisze Pan o Ka tylko i wyłącznie znając ją z bloga. Myśli Pan, że nie ma problemów? Co by dało wylewanie tej goryczy w tym miejscu? Są inne blogi, które są poświęcone tematyce samobiczowania, wiecznego narzekania lub o tym co bym zrobił ale nie zrobiłem.
    Co do slowikow uwielbiam, tak jak kosy, zieby, szpaki itd. Mi smakują, są delikatne i są wyśmienitą przekąska, polecam także przepiorki. Uważam, że każda forma fanatyzmu, do którego zaliczam wegetariazm, jest zabawna. Ludzie byli, są i będą miesozercami. Jednak toleruje wegetarian, nie neguje ich, nie szydze bo jest takie słowo jak kultura.
    Z grobowcem to Pan przegiales, nic Pan nie wie a udaje osobę, która zjadła wszelkie rozumy i niedopuszcza żadnego innego zachowania poza swoje widzimi się. Ka ma swoje marzenia, wie co chce, jest może marzycielka ale w dobrym tego slowa znaczeniu. Trzeba mieć pewną wrażliwość i odwagę, której Panu brakuje.
    Pozdrawiam Cacciatore (gli uccelli)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż wróciłam do wczorajszego posta, żeby sobie poczytać dyskusję.
    Nie jesteście troszkę przewrażliwieni? Owszem, można się przyczepić do "zadupia" i tego "mnie się bardziej należy", ale czy to naprawdę było takim strasznym atakiem na autorkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kto mówi o ataku - ja odniosłem się jedynie do sposobu pisania i swoistej ironii rozumianej jedynie przez Pana Umberto skazanego na spędzenie jesieni życia wśród faszystów i idiotów.
      Nicko

      Usuń
    2. Problem w tym, że ja rozumiem jego ironię.

      Usuń
    3. A ja pozdrawiam Umberto [the terrible], a od białych gołąbków lepiej trzymać się z daleka.

      Usuń
  7. Wiesz Facet co Cie boli? Ze jestes zgorzknialym starym dziadem, ktoremu nic sie nie podoba, niezaleznie czy bylaby to "dyktatura kołtuńskich ciemniaków" czy poprzednia wladza. Na kogos wine zrzucic zawsze jest modne. Boli Cie tez to, ze mloda piekna kobieta wyrwala sie spod tej - jak mowisz- dyktatury i osmiela sie zyc inaczej, malo tego pokazuje to swiatu i nie boi sie o tym mowic. Nie powinienes facet tu wchodzic i czytac i jeszcze bezczelnie mowic, ze lubisz ten blog. A to ze widzisz ten swiat jako lukrowany swiadczy o tym, jakie plytkie masz myslenie. Zlosliwosc jest cecha ludzi inteligentnych, Twoja - jak to nazywasz - ironia jest niezjadliwa. A to w jaki sposob nam ja tlumaczysz, no bo jest "ogolny upadek rozumienia ironii', jest zalosne. Wsadz sobie swoja ironie i swoje zdanie wiesz gdzie i idz zabawic sie z byczkiem. Nie odpowiadaj, pliss. Una Paloma Bianca.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam Nicko, skasowalam Twoj komentarz i już proszę zostawmy złośliwości. Przywykłam do złośliwości i nie ma co palić tu dobrej energii. Justyna tu nie o słowo zadupie się rozeszlo a o coś znacznie więcej. Niech choć w Domu z Kamienia bedzie miło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wydaje mi się, że niektórzy Twoi wielbiciele są bardziej agresywni od czytelnika piszącego pod nickiem Umberto. Może on chciał po prostu pobudzić Cię do działania? Albo (mniej lub bardziej delikatnie) ostrzec, że czasami nasze marzenia, spełniając się, nie okazują się tym, czego chcieliśmy.
      Lubię Cię za ten wieczny optymizm, podziwiam ciągły zachwyt nad światem i śliczne zdjęcia. To nie moja bajka, ale rozumiem, że nie wszyscy są tacy, jak ja.
      Nie wydaje Ci się, że wszystkie blogi funkcjonują w ten sam sposób? Autor coś pisze, a potem grupka osób myślących tak, jak on, rozpływa się w zachwytach. Nie wydaje Ci się to nudne, na dłuższą metę? Czy tylko o to chodzi w blogowaniu? "Słodkopierdzące" towarzystwa wzajemnej adoracji?
      Teraz mnie zabanujesz, trudno się mówi.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Pobudzić di jakiego działania? To miał być blog, na którym chcialam się z ludźmi dzielić tym co dobre, co nie znaczy, że moje życie wolne jest od tego co złe. Moje marzenie w dużej mierze się spełniło i rzeczywiście nie okazało się tym co oczekiwałam. Okazało się czymś znacznie piękniejszym. Życie już mi wystarczająco dokopało i teraz mimo wszystko staram się skupić na tym co dobre. Smutne jest tylko to że to moje podejście budzi tyle złych emocji.

      Usuń
    3. Przykro mi, że zrozumiałaś mój komentarz jako krytykę pod Twoim adresem. Nie chodziło mi bynajmniej o wpisy, raczej o komentarze. Jeden raz zdarza się komentarz wyrażający inną opinię, zupełnie grzeczny, a wybucha trzecia wojna światowa.
      Nie będę się więcej naprzykrzać. Boję się białych gołębic ;)

      Usuń
    4. Widzisz Justyna ja się krytyki nie boję i wiele jest tu osób piszących z sympatią i grzecznie a jednak wyrażających w wielu kwestiach odrębne zdanie lub w chwilach mojego marudzenia stawiających mnie ostro do pionu. Bardzo to sobie cenię, ale obrażanie dla samego obrażania? Prowokacja? Kontrowersja? Chyba i Ty i Pan Umberto macie wypaczone pojęcie ironii. I ciekawa jestem czy jeśli opublikowałabym wszystkie komentarze Pana Umberto dalej uważalabyś że to grzeczne, że to tylko ironia, którą by zrozumieć trzeba inteligencji.
      Ależ został niesmak.

      Usuń
    5. Ależ proszę bardzo.Pani sama wie,że jakoś głupio wygląda w tym wszystkim,mimo tych wystudiowanych póz w jakich prezentuje się często na zdjęciach.I naprawdę nie przystoi zniżać się do kłamstwa, by ratować twarz.Może lepiej zastanowić się lub zapytać psychologa dlaczego reaguje Pani jak mała dziewczynka,która zawsze musi być chwalona,najładniejsza ,mieć same piątki i świadectwo z paskiem,a jak nie to się obraża i w ogóle biada światu...Tak,białe gołębice są niepokojące...Kruki to mądre i piękne ptaki. Umb.

      Usuń
    6. Stały Czytelnik6 listopada 2015 15:16

      Kasiu, nie umieszczaj więcej komentarzy tego chama i jego oblubienicy. Te komentarze, mi jako czytelnikowi, nie odpowiadają w tym miejscu. Są obraźliwe, napastliwe i chamskie. Umb niech założy sobie swój blog i komentuje do woli życie w znienawidzonej rzeczywistości. Z chamami się nie dyskutuje, ich się leje.

      Usuń
  9. I jeszcze dodam - nie oczekuję, że wszyscy się będą ze mną zgadzać, ani mi przyklaskiwać i komplementować. A jeśli tu jest nudno... to cóż jest tyle innych miejsc w sieci.

    OdpowiedzUsuń
  10. Temat dziś Kasia zapodałaś smakowy, jedzeniowy. Wyszła z tego wszystkiego polska żółć w każdym calu. Ostatnio ktoś napisał, że jest to słowo całkowicie polskie, bo zawiera same polskie znaki i obrazuje polskie zachowania, cechy narodowe, złośliwości i potrzebę ich sączenia. Dla części ludzi życzliwość i przychylność jest "słodko...",że tak skrócę, bo nie chce mi się tego używać. Hej ludziska, można czytać i się cieszyć, jednoczyć lub nie zgadzać ale po co osąd, ocena?
    Dobrego jutra jesli dotrwamy, wszystkim tu życzę A.o.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Pani Justyno - ratuje Pani moją nadgryzioną wiarę w ludzkość! No l trafia Pani w sedno - "słodkopierdzące towarzystwa wzajemnej adoracji" to perła w koronie! A jak ktoś się ośmieli pruknąć inaczej to wszyscy huzia na Józia! Przy czym jeszcze raz mówię,że nie mam żadnych złych emocji do Pani Kasi i jej bloga - wręcz przeciwnie,lubię ten blog,piękne fotografie i podziwiam ją za pracowitość,sam będąc raczej leniem...Czytam ten blog również z sentymentu,bo zdarzyło mi się dokładnie 30 lat temu spędzić rok w tamtych stronach i mój tyłek omal nie zamarzł zimą w takim kamiennym domu...Ale jak obiecałem nie będę już więcej komentował,bo widzę jak Ona ciężko reaguje na tę sytuację,szkoda właściwie.Tak,ta kobieta nie ma lekko,szczególnie sama ze sobą,trochę poczucia humoru i dystansu na pewno by nie zaszkodziło...Pani Justyno, gdybyśmy się kiedyś spotkali ma Pani u mnie podwójne whisky...Pozdrawiam serdecznie i rozpływam się we mgle,Umberto[the terrible].



    "

    OdpowiedzUsuń
  12. Asiu pozdrawiam no i na jarmark zapraszam do Wroclawia w polaczeniu z promocjami dobrych ksiazek.
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej ale się porobiło...
    A ja uwielbiam ten blog i podejście i "marudzenie" Kasi... bo lubię fantazjować i marzyć i śnić. Dlatego wchodzę czytam, czasami coś napiszę. No i wolę zdecydowanie "pieścić" kamienie niż krowy marki Jersey:)
    W temacie tego fantastycznego "menu" mam pytanie - czy przyzwyczailiście się do insektów? Będąc w Caprese podobno było ich wszędzie pełno i to w rozmiarach przeogromnych. Mąż mój spotkał w łazience takie coś czego wcześniej nie widział. Szukaliśmy w necie ale niestety - ani to dzdzownica ani pająk - straszydło jakieś. Poza tym pająki giganty. A Zośka nasza natrafiła w cudnym Lucigniano, na środku kamiennej drogi na ...skorpiona - nieżywego stety. Tak sobie zatem myślę, że cudownie było by mieć ten dom z kamienia i takie agriturismo ale trzeba by chyba polubić te zwierzaki:)
    pozdrawiam i miłego wieczorka. Czekam na następne "marudzenie".
    Aneta z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
  14. Podsumowując.
    Mam dystans do siebie, ironią też nie gardzę a i na brak poczucie humoru też nie narzekam, nie lubię tylko zwyczajnie braku kultury. Jak już wcześniej napisalam - nikt nie musi mi przyklaskiwać i podzielać w pełni mojego podejścia do świata, ale przecież i krytykę można wyrazić bez obrażania innych. Nie reaguję "ciężko" na komentarze które nie są mi pochlebne, nie widzę jednak powodu by obraźliwe by pisać obraźliwe słowa, zwłaszcza jeśli dotyczą moich Czytelnikow czy mojej Rodziny. Uderzyła mnie też jeszcze jedna rzecz - kiedy zdarzyło mi się wyklinać na Polskę i Polaków krytyka sypała się hurtem, dlatego też pisać na ten temat przestalam. Mam takie wrażenie, że tak źle i tak nie dobrze, że niektorzy na silę chcą mi wytknąć wady, błędy i co tam jeszcze i co bym nie napisała zawsze będzie nie tak. Jak krytyka to za ostro - jak sielankowo to za słodko.
    Aneta - ja akurat się nie boję i w ogóle się nimi nie przejmuję. Może tylko konik polny ktory jest wielkości mojej dłoni i właśnie buszuje mi po salonie nie do konca mi się podoba, ale też wypchnąć go na dwór nie mam sumienia. Skorpiony, inne żyjątka czy nawet wąż znaleziony w wannie są tu raczej czymś normalnym:) Kwestia przyzwyczajenia:) Dobrej nocy wszystkim życzę

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasiu, po prostu bądź sobą. Chroń swoje marzenia. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam. Hanka

    OdpowiedzUsuń

Drukuj