środa, 18 listopada 2015

Czego nie stłumi upływ czasu

Idą sobie spacerem, wolniutko,  uśmiechają się do siebie. Dziewczynka opowiada mu o czymś, co bardzo go rozwesela, trzymają się za ręce. Co jakiś czas spogląda na nią z czułością. Nieświadomi, że ktoś ich obserwuje. Temu komuś bardzo żal, temu komuś nie było dane. 
Ten ktoś to ja. Nigdy nie przestanę patrzeć na ojców i córki bez ukłucia zazdrości. Z tego nie wyleczyła nawet Toskania. 
Okazuje się wręcz, że im jestem starsza, tym bardziej brak. Tym silniejsza tęsknota. Kto powiedział, że tylko małe dziewczynki potrzebują ojców? Są w życiu ważniejsze momenty niż rozbite kolano czy świadectwo z czerwonym paskiem. Tyle jest przecież dorosłych momentów - smutnych i radosnych, pełnych euforii i prawdziwego załamania, tyle tematów do przegadania. Zwykła potrzeba czułości i poczucia bezpieczeństwa. Są takie smutki i krzywdy, które nigdy się nie przeterminują. Nawet po tylu latach.

7 komentarzy:

  1. Ale niesamowicie... nostalgicznie... z zadumą... Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzien Dobry Kasiu !

    Ileż prawdy w tym co napisałaś....ja straciłam ojca gdy miałam 26 lat i też tęsknię do niego przez całe życie.I choć odszedł nagle powiedziałam mu wszystko co kochanej osobie należy powiedzieć za życia : jak wiele dla nas znaczy,jak go kochamy...nie czekać że potem,kiedyś,bo jutra może już nie być ...Mój ojciec był wspaniałym,dobrym człowiekiem a dla mnie niezawodnym PRZYJACIELEM.Pozostawił w moim sercu wiele cudownych wspomnień.Czarno-białe fotografie stoją na kominku i kiedy biorę je do ręki nie potrafię oprzeć sie wielkiemu wzruszeniu.....

    lucyna S. z Wodzisławia śl.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka takich słów pozwala podzielić sie tak emocjami jak również pozwala samu na wyciszenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak bardzo to znam, jak bardzo Cię rozumiem...
    Mój Tata zmarł 21 lat temu. Dziś mam 46 lat, a nadal tęsknię, tak bardzo mi Go brakuje...
    Elżbieta

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet Pani nie wie, jak bardzo Panią rozumiem... Z racji podobnych charakterów miałam z moim Tatą - ujmując to delikatnie - skomplikowane relacje ;-D i czasem zapominałam jak bardzo Go kocham dopóki... wróciwszy do domu jednego dnia w pełni lata nie dowiedziałam się, że już się z Nim nie pospieram, nie pomajsterkujemy już razem, nie wrócimy z granatowymi od jagód buziami, nie porobimy najbliższym psikusów... To Tata mi (nam) zrobił psikusa... To tak bardzo boli... przez całe życie... I ja też, podobnie jak Pani, odwracam zawsze głowę za mijanymi ojcami z małymi dziećmi... i za dorosłymi dziećmi wypowiadającymi magiczne słowo "tato", "tatusiu", "tatku"... Pozdrawiam jak zwykle serdecznie, ID

    OdpowiedzUsuń
  6. 18 tego to moje urodziny. W ten dzień niesamowita ta myśl. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Drukuj