czwartek, 22 października 2015

Jeszcze w kwestii miłości i Złotowłosa zjada ciastka.


Zabieram Was dziś na październikowy spacer po "moich" wzgórzach, załóżcie wygodne buty, wejdziemy na szczyt, pod nogami będzie błoto, galestro i łąki wciąż zielone, tu i tam kwitnące jeszcze nieśmiało.
Tak jak zawsze, wykorzystuję każdą najmniejszą chwilę, by wejść wyżej i wyżej, bo nie ma dla mnie lepszego sposobu na wyciszenie, na ukojenie, na zdobycie życiowej energii. Czasem muszę się też zmęczyć i zasapać, by czuć, że żyję pełnią życia. Wyobraźcie sobie, że te miejsca te widoki, to tylko 10 kilometrów licząc od mojej furtki. Jak więc mogłabym tego łazikowania nie kochać, mając taki świat dookoła? Niech to będzie zaproszenie dla innych. Tak daleko a tak blisko, toskańsko - nie toskańsko, tak wyjątkowo, bajecznie, z dala od hałasu, zamieszania i życiowych bałaganów, tam wszystko wydaje się prostsze ...


W Campigno zostawiamy samochód, w miejscu, gdzie droga asfaltowa się urywa. Cel -  jeden z myśliwskich szałasów. Nie wiem jak to możliwe, ale choć tak blisko, nigdy  tutaj nie dotarłam. Słońce znów rozpieszcza, nawet jeśli na prawdziwe ciepło nie ma już siły. Dziś jest prawdziwym artystą. Maluje świat jesiennie, muska rdzawym odcieniem, nakrapia ochrą i jak Tycjan bawi się rudościami. Przystaję co dwa kroki zadziwiona, zasapana, zadyszana, stąd widok jest taki, że to bardziej z zachwytu brakuje mi powietrza. 


Galestro i galestro, ciągle to galestro, słówko bardzo często w tych stronach używane, zwłaszcza, kiedy mówi się o grzybach czy górskich spacerach. Co to u licha jest to galestro??? - długo nie mogłam zrozumieć, ale też i nigdy wprost nie poprosiłam o wyjaśnienie. Oto ono - po polsku margiel (choć i to słowo jasne jest dla mnie jak kiedyś galestro). Tak właśnie wygląda Mugello, tak jest zbudowane, warto zwrócić na to uwagę, bo to prawdziwy fenomen. Kiedyś nawet studentów z dalekiego kraju wysłali tu, by się na tym galestro dyplomowali, a potem ci studenci się pokochali, tak jak i na zawsze w sercu zostało im Marradi. Kupili tu kamienną ruderę i ponieważ obowiązków już wielkich nie mają, a czasy studenckie dawno za nimi, często spotykam ich na piazza albo na lokalnych festach. Ona jest fotografem i puchnę z dumy, kiedy z podziwem mówi o moich zdjęciach.   

znajdziesz mnie tam, gdzie galestro 

Choć na samej grani wiatr zimny wdziera się pod ubranie, tarmosi włosy, jakby starał się mnie przepędzić, to choć na moment muszę przysiąść, wzrokiem ukochane ogarnąć, otulić, pieszczotliwym spojrzeniem wyrazić jak ta ziemia mi droga.

Gdzie kończy się pień a zaczynają korzenie?
A łąka jak wczesno wiosenna, jakby na jesień nie chciała się zgodzić...

Dochodzimy do szałasu, który z racji idiotycznego prawa musiał zostać zastąpiony przez namiot. Pozwalam sobie wejść do środka. Dziś myśliwych nie ma, ale sezon już się zaczął. Czegóż tu nie ma! Wino, słoiczki z przetworami, ciastka, warzywa, chleb, kawa. Co tylko dusza zaprganie. Częstuję się winem i ciastkami. Czuję się jak Złotowłosa, która weszła do chatki rodziny misiów i wyjadła kaszkę. Ale ja nie jestem żarłokiem i nie jestem źle wychowana. Ja się tylko częstuję, ale ponieważ za gościnę wypada podziękować, zostawiam bilecik z miłym słowem  i dwa euro za śniadanie. 



Wracam do domu z bólem serca, bo chciałabym dalej i dalej, iść aż do zmroku, zobaczyć co kryją następne kilometry, co czeka za szałasem, za każdym kolejnym wzniesieniem i zakrętem. Wciąż toczę nierówną walkę z czasem ...

Tylko jeden człowiek, samotnie na szlaku. Nikt nie zakłóca tu ciszy. 
Słońce nastraja się wieczorowo.

Ten post dedykowany jest moim Czytelniczkom - dwóm Asiom z miejsc na O, z warszawskiego O i z południowego O. Wiem jak lubicie odcięcie się od świata, wiem, że taki spacer bardzo by się Wam podobał, dlatego w myślach zabrałam Was ze sobą i zdjęcia Wam właśnie dedykuję.
I jeszcze dla Anstahe i wszystkich spragnionych górskich spacerów - ponad Campigno

GALESTRO czyli MARGIEL (wym. galestro)

19 komentarzy:

  1. Szkoda Kasiu, że i mnie nie zabrałaś, ale ja cichutko za Wami, z wielką satysfakcją z odkrywania nowych miejsc, podążałam.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asie uwielbiają takie spacery, to wiem na pewno! Ale ja tak naprawdę na każdy spacer czy wycieczkę zabieram wszystkich Czytelników. Anstahe tu jeszcze ciut później, dodam coś specjalnie dla Ciebie:)

      Usuń
    2. Kasiu! Dzięki dzięki dzięki za użyczenie przestrzeni choć na zdjęciach za myślenie bo czuję i wtedy też sięgam myślami, za rozbudzanie marzeń. A o.

      Usuń
  2. Margiel synonim tego słowa to opoka czyli skała. Poszperałem i ot co znalazłem, tłumaczyłem za pomocą internetu więc Kali zabić krowa jakiś sens z tego wyłapałem ale może Kasia przetłumaczy to fachowo.
    Galestro:
    Galèstro è un nome che in geologia sta ad indicare uno scisto argilloso che si divide facilmente in solidi prismatici e diffuso principalmente sugli Appennini. Bagnato con acqua si spappola, formando una mota scivolosa che riprende la durezza asciugandosi. Dai secoli, è molto usato dagli artigiani per il lavoro della terracotta, ad esempio all'Impruneta. E anche la denominazione di un vino bianco prodotto in Toscana con uve coltivate su terreni ricchi di galestro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moich okolicach w Polsce (Pomorze) też występuje margiel, rodzaj gliny.

      Usuń
  3. PIĘKNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Hana

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie :). Właśnie uświadomiłam sobie jak dawno nie spacerowałam...to straszne...co prawda u mnie nie ma ani takich miejsc ani takich widoków ale wędrówka po lesie w poszukiwaniu grzybów też może być wspaniałym przeżyciem;). Uwielbiam tak iść przed siebie w ciszy i skupieniu, słuchając śpiewu ptaków i wypatrując wśród leśnej ściółki "małych kasztanków" jak nazywam jesienne podgrzybki z niemal czarnymi kapeluszami i grubymi nóżkami czy też najpiękniejszych borowików z jasnymi, prawie białymi pękatymi nóżkami i malutkimi ślicznymi kapelusikami. Mogę tak wędrować i wędrować i często tylko ciężar koszyka i brak miejsca na nowe okazy zmusza mnie do powrotu... Pozdrawiam, Karolina

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za kolory! Piękne zdjęcia!
    Pozdrawiam:)
    Asia.

    OdpowiedzUsuń
  6. cieszę się że mogę spaceerować po górach Dzięki Tobie wirtualnie ale zawsze... to mnie wycisza i uspakaja....Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Kasiu, tak pięknie i z pasją piszesz o miejscach bliskich Ci sercu, kiedy się Ciebie "czyta" - tęsknota moja - maluje podobne obrazy:) , z czego z całego serca bardzo Ci dziękuje, bo to - a jakże " stupedno !!!! " pejzaże :) Pozdrawiam A.B. (miłośniczka Twojego bloga):))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ma Pani to wszystko na wyciągnięcie ręki, jest Pani wielką szczęściarą!
    Małgorzata S

    OdpowiedzUsuń
  9. Moge tak w nieskończoność oglądać zdjecia z twoich górskich wędrówek, te miastowe/miasteczkowy zdjecia mogą sie kiedyś znudzić. Mam pytanie skąd wzięłaś tłumaczenie galestro, bo mi sie cos nie zgadza. Margiel po włosku to marna. Margiel ma inny skład i właściwości niz galestro. Przepraszam ze sie tak wymądrzam ale nie mogłam sie powstrzymać, przemawia przeze mnie była studentka geologii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa:)) Ależ pisz i się wymądrzaj! Piszę to co znalazlam, ale mogę się mylić! Oświeć mnie proszę co to galestro:) Mamy już w Kamiennym Domu bibliotekarza, botanika, Ciebie więc mianuję nadwornym geologiem!

      Usuń
  10. Takie bieszczadzkie te góry. Też uwielbiam biegać po górach i uważam to na najlepszy sposób na relaks:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jutro też wybieram się na wspinaczkę po górach. Trzeba się trochę namęczyć, ale jak piszesz, takie męcznie i widoki doładowują energię ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. W górach zawsze ładnie, a jak to jeszcze są Twoje wzgorza to nie mam pytań :) Pozdr Pat

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie się czyta ten tekst. Lubię takie wspólne spacery z czytelnikami. Pozdrawiam ciepło, Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. Pieknie, jaki klimatyczny spacer :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj