czwartek, 10 września 2015

Wrócić do domu ...


Witajcie już z domu i wybaczcie brak wczorajszego, obiecanego wpisu. Natłok różnych spraw, zmęczenie i radość z powrotu, odsunęły mnie na chwilę od monitora ... i dobrze, w końcu ja też czasem muszę!
Ale to było wczoraj, dziś już jestem i wszystko będzie po staremu. 


Modlin pożegnał nas jesiennie, ale boloński poranek, też wcale letnią temperaturą nie przywitał. Jednak, to był tylko kamuflaż, wraz z mijaniem godzin zrobiło się przyjemnie ciepło. Z radością odkryłam, że lato w Italii ma się całkiem dobrze. Ten tydzień nic mu na szczęście nie zrobił. Nawet jeśli pierwsze liście tańczą na asfalcie, podrywane pędem przejeżdżających samochodów, to wciąż wzgórza są zielone, a miasta kwiatami kolorowe. Nawet winogrona jeszcze puszą się na krzakach, dorodne aksamitne, jakby czekały na mnie, jakby chciały mi pokazać jak wspaniale dopieściło je tegoroczne lato.
A w domu?  Tak dobrze wrócić do ukochanego domu! Tu przywitały mnie krzaki pomidorów uginające się pod ciężarem dojrzałej czerwieni. Ze składziku z drewnem wychylił się mój sąsiad - starszy pan, ten co zawsze pracuje jak mrówka i choć poza "buon giorno" nie powiedział nic więcej, to jednak w jego uśmiechu i ciepłym spojrzeniu zawierały się wszystkie najpiękniejsze powitania świata.



Wieczorem po raz pierwszy od zimy zapłonął ogień w kominku. Na ruszt ku wielkiej radości Tomka wskoczyła bistecca, a  do piekarnika ziemniaki i małe pomidorki nadziewane kaparami. Uczta była królewska! 
Dobrze jest wrócić, kiedy ktoś na nas czeka, gdzie witają serdeczne uśmiechy sąsiadów, gdzie ktoś po trudach podróży podaje do stołu ulubione danie. Dobrze jest wrócić - tak po prostu, do domu... 


A dziś wracam do obowiązków, do tysiąca zajęć. Czas zapakować do słoików ostatnie pomidory, sprawdzić czy na krzakach zostały dla mnie jeżyny i zrobić szkolne zakupy. Nawet najdłuższe europejskie wakcje kiedyś się kończą, choć dziś jeszcze trudno mi w to uwierzyć... 

Miłego dnia Wam życzę! 
  
POWIEDZIEĆ to po włosku DIRE (wym. dire)




6 komentarzy:

  1. No cóż, nie wiem czy to stosowne, ale witamy w kamiennym domu :-) Podejrzewam, że nie tylko ja jestem ciekaw co słychać w pięknej i słonecznej Italii. Dobrze, że wszystko wraca do normy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak tak... ja też z utęsknieniem czekam na Twoje wpisy i nasze lekcje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że Ci dobrze, ale szkoda, że Cię już nie ma. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu Droga-po raz kolejny piszę jaka mnogość wrażliwości w Twojej duszy,ile piękna i wzruszeń w tekscie tego posta.....jak ja czekam każdego ranka co znowu ciekawego u Ciebie przeczytam......Ja wiem jak dobrze wrócić do ukochanego domu,zawsze z wakacji już w samolocie myślę o moim miejscu na ziemi, a i na co dzień uświadamiam sobie często jak dobrze być w domu,w swoim ogrodzie wśród kwiatów, w ciepłe kominka w zimowe wieczory z lampką wina i dobrym jedzeniem.....Te małe codzienne przyjemności są największym skarbem na jaki składa się nasze życie.Umiejętność cieszenia sie terażniejszością jest cennym darem który można porównć do stanu łaski-taki cytat przeczytałam kiedyś w jakiejś książce i w pełni sie z nim zgadzam !!!

    Pozdrawiam-lucyna z Wodzisławia sl.

    OdpowiedzUsuń
  5. :) super! ciekawa jestem o czym będziesz pisać :) ech, fajnie, na prawdę fajnie, że kiedyś wpadłaś na pomysł założenia bloga :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj