wtorek, 8 września 2015

Tęsknota za domem


Ja wiem, wiem - chcielibyście wiedzieć co słychać w Toskanii, w Marradi. Macie już dosyć  toskańskich zapisków notesowych. Jeszcze tylko chwila. Uwierzcie, że i ja też całym sercem chcę do domu. Ostatni tydzień to miły i dobry czas, ale tylko w domu czuję się bezpiecznie, dobrze i u siebie. To z jednej strony zadziwiające ... Kiedyś myślałam, że jak już się w końcu przeprowadzę do Włoch, to podróże do Polski będą wyczekiwane. Tymczasem jednak ten moment jeszcze nie nadszedł. Żal mi natomiast każdego mijającego dnia, kiedy mnie w Marradi nie ma. Znów patrząc przez okno na zalany deszczem świat, zła jestem na słońce, że świeci w Toskanii. Jakim prawem, jeśli mnie tam nie ma? Żal mi, bo marradyjczycy zbierają jeżyny i dzikie śliwki na likier. Żal mi ostatnich dni lata, bo tu - w Polsce już jesień. Przemykam tylko z jednego spotkania na drugie chroniąc się przed chłodem jak mogę, otulając się jedynym swetrem jaki wzięłam z domu, zestrojona jeszcze w sandałki i zwiewne sukienki. 

Poza tym ja już trochę zdziczałam, miasto mnie męczy, potrzeba mi gór, zieleni, końskiej dawki natury. Odzwyczaiłam się od domów z betonu i anonimowości. 

Proszę Was zatem o cierpliwość. Zaraz wrócę, zaloguję się na "dom z kamienia", zbiorę z krzaków pomidory, przywitam się z sąsiadami, popatrzę w nurt rzeki i znów wszystko wróci do normy. Mam nadzieję, że nie wyzbierali mi wszystkich jeżyn i śliweczek, że coś dla mnie zostało, że jeszcze się grzyby pojawią, że jeszcze coś w słoiki na zimowe miesiące uda mi się zapakować. Może nim zacznie się szkoła damy radę jeszcze się powłóczyć,  pospacerować, pozwiedzać wakacyjnie, bez oddechu szkolnego obowiązku na plecach... 
Do domu... Do domu... 

WIEDZIEĆ to po włosku SAPERE (wym. sapere)

11 komentarzy:

  1. No nareszcie :)
    Nicko

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy cierpliwie Kasiu :)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. To pierwszy post jaki u Ciebie przeczytalam, sama przeprowadzam sie do Italii, nie az tak slonecznej czesci jak Toskania, ale jednak Italii :) Zaciekawilas mnie, zaczne czytac wczensiejsze posty..

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo chciałabym móc zrobić to, co Ty zrobisz już wkrótce... Te uczucia które opisałaś w stosunku do tego miasta, są dokładnie takie jak moje. Chociaż mogłabym jeszcze więcej powiedzieć. Też tęsknię do Gór, natury, jej odgłosów, zapachów, małego miasteczka a nawet wsi... Moje serce coraz bardziej wyrywa się w tym kierunku... ach... :-( Czekam niecierpliwie na wiadomości z Twojego DOMU :-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytam, pani Kasiu. Zaglądam, czasem się zachwycam, czasem zamyślam. Tak jak teraz. Cóż, kraj ojczysty to jednak pewna wartość. To mimo niewygód - miłość. Sama wyjechałam z małej ojczyzny. Zawsze wracam. To tylko nasze Mazury i obok "zapyziałe" parafiańskie, małomiasteczkowe Podlasie. A to jednak w mowie jedyne w swoim rodzaju rozśpiewanie, z tymi na maksa rozciągniętymi samogłoskami. Swojskie, utrapione i niezmiennie kochane klimaty. A to tam "Płasko, daleko, pod potokami szumiących gwiazd, pod sosen rzeką..." (Baczyński). Ja nie umiałabym dalej wyjechać. Z amsterdamów, paryżów, londynów wracam, idę przed siebie i dopiero tutaj oddycham. W moim mieście nad samym jeziorem rośnie pewne jedno pokręcone dzrzewo. Siadam pod nim, gdy mi dobrze, siadam, gdy chcę schować się przed światem. Znajdę gdzieś drugie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam takiego poczucia, że ojczyzna więc kochać muszę, bo ta ojczyzna w ostatnich latach bardzo mnei zawiodła. Takie uczucia, o których Pani pisze mam właśnei dla Marradi. A przecież to nie żadna znana metropolia, to nawet Toskania taka bardzo nietoskańska, ot prowincja w niepopularnej części świata. Jednak to właśnie tam bije mi serce szybciej, to właśnie tam jest moja rzeka i moje drzewa, i widoki ukochane i dźwięki, które mnie budzą i ludzie serdeczni mówiący z akcentem romagnolskim i jeszcze wiele więcej. Dobrze, byłoby mieć blisko całą rodzinę, ale tak się nie da. Ideałem byłoby, gdyby mogli częściej mnie odiwedzać, bo nie powroty do Pl niestety bardzo uwierają.

      Usuń
    2. błąd w ostatnim wersie - mnie powroty do Pl

      Usuń
  6. ech Kasiu, pomyśl, że niektórzy muszą czekać cały rok, albo i kilka ;) Po tym jak odwiedziłam Toskanię tego lata, rozumiem Ciebie jeszcze bardziej niż dotychczas ...
    uwielbiam Cię czytać, dajesz taką namiastkę TAMTEGO świata :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już za momencik... już za chwileczkę... Myślę, że nasza (czytelników) tęsknota do bloga jest niczym w porównaniu z Twoją :) A tak swoją drogą - dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajny wpis :) Powodzenia! Toskania musi być ciekawym miejscem :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj