piątek, 18 września 2015

Kuchenne obrazki


Kończy się dla mnie pracowity - wakacyjny czas. Wakacyjny w sensie sezonowym. Mam nadzieję, że goście, których ściągnęła tu lektura mojego bloga, nie zawiedli się. Zawsze w takich sytuacjach czuję się odpowiedzialna, bo to, co mnie zachwyca każdego dnia, nie musi przecież rzucać na kolana innych. Staram się jednocześnie, by ci, którzy tu przyjeżdżają czuli się jak najbardziej u siebie, a jak najmniej turystami. Cieszę się, kiedy mogę przedstawić moich włoskich przyjaciół, kiedy mogę wskazać drogę do ciekawych miejsc i kiedy razem możemy wyczarować coś w kuchni. Nawet jeśli tydzień to mało, to chciałabym, by marradyjski czas był dla gości niezapomniany i  by "smaczne" wspomnienia przywoływały uśmiech jeszcze długo. 
Wspólne gotowanie było dla mnie prawdziwą przyjemnością. I tak sobie dziś myślę, że to wszystko co się dzieje, jest też wspaniałą przygodą nie tylko dla mnie, ale i dla moich dzieci. Poznajemy nowych ludzi, ich historie, a spędzony razem czas, jest kolejnym koralikiem do kolekcji miłych wspomnień.
Życzę Wam miłego weekendu i zostawiam z krótką fotorelacją, pod tytułem "co zajmowało mnie w ostatnich dniach":

Zaczynamy!
Fegatini
Kiedy my uczymy gości gotować, goście uczą dzieci fizyki. 



Tortelli z ricottą i szpinakiem
Czas na pizzę
widok z Cavallary
Próba temperatury pieca
Dzieci też się uczą. Kiedy już wszyscy zasiedli przy stole, Mikołaj sam powtórzył wszystkie czynności i zrobił pierwszą w swoim życiu pizzę.

INSEGNARE to znaczy UCZYĆ kogoś (wym. inseniare)

9 komentarzy:

  1. Ciao! Poproszę o krótką lekcję gotowania. Widzę na zdjęciach, że wałkujecie ciasto na pizzę, ja słyszał, że się nie wałkuje bo zamykają się pory i ciasto nie rośnie dlatego włosi takie czar mary rękoma robią :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy pociągnięcia wałkiem żeby nadać formę, a pizzy nie zaszkodzą, nasza była doskonała!

      Usuń
  2. Po tytule sie mogłam zorientować i tu nie zaglądać dzisiaj, ja jestem na diecie i pizzy mi jeść nie wolno a przynajmniej nie tak często jak bym chciała ale cóż sama jestem sobie winna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja Kasiu dodam od siebie jeszcze jedno słówko po włosku. Mam nadzieję, że poprawnie :) INVIDIA - zazdrość. Ale ta moja jest bardzo pozytywna. Tyle pyszności w dobrym towarzystwie i w taaaaakim miejscu :) Aż miło się czyta i ogląda zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie posty. Muszę się przyznać Kasiu, że i ja odwiedziłam Twoje rejony, ale nie chciałam zawracać głowy swoją osobą, brak mi śmiałości. Zazdroszczę Twoim gościom, to musiało być cudowne przeżycie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda!!! Następnym razem koniecznie!

      Usuń
  5. Nie ma co macie tam za...stych nauczycieli od gotowania :)
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń

Drukuj